08.06.2012

Rozdział 1

Taaak. Kolejna, nudna lekcja geografii, na szczęście ostatnia w tym dniu.

- Biorąc pod uwagę warunki panujące na... - słyszę głos nauczyciela.

Wszyscy siedzą znudzeni, mając gdzieś wywody starszego. No, prawie. Jest jedna, aktywna osoba. Yasuro Higoshi. Nie wiem czemu, ale lubię na niego patrzeć. Tylko na tej lekcji mogę usłyszeć jego delikatny głos, bo na innych siedzi o dziwo cicho. Rany... Jak ten facet przynudza... Nie wierzę, że on go może słuchać, a do tego jeszcze się tym ciekawić...

- Otwórzcie zeszyty i przepiszcie całą, powtarzam CAŁĄ notatkę - bez żadnych skrótów. - powiedział nauczyciel.

Super... Jeszcze tego brakowało... Jakbyśmy nie mogli zrobić tego w domu... Dobra. Napiszę to, bo nie chcę mieć już więcej problemów, nie mogę zawalić geografii..., Ale ten facet mi nie daruje...! Na pewno mnie obleje... Nieważne, jakbym się starał. 
Przepisuję tę notatkę. Piszę, i piszę... Czy to końca nie ma? 1,2,3,4,5 - dobra, jeszcze tylko pięć zdań. Nosz kurwde! Akurat teraz musiał się wypisać. Długopis, długopis, długopis... Nadaremnie szukam w piórniku czegoś do pisania. Cholera! Jakie pustki! Po szkole muszę pójść do papierniczego. 

- Pssst! Taisho! Masz. Piszesz czarnym, nie? - zapytał Yasuro.

Odwróciłem się w jego stronę. Nawet nie zauważyłem, że ktoś obserwuje moje poczynania. Nieświadomie, zamiast wziąć od niego długopis, gapiłem się zdziwiony na jego twarz. Czy to coś nadzwyczajnego? 
Taisho! No weź ten pieprzony długopis!

- No masz. - powtórzył ze spokojem i przyjaźnią w głosie uśmiechając się. Zawsze był wesoły lub przynajmniej sprawiał takie wrażenie. Jak ja lubię na niego patrzeć... Uspokaja mnie to.
- Dzięki. - uśmiechnąłem się, po czym wziąłem długopis - a ty już skończyłeś?
- Ymm, nie. Zostało mi tylko jedno zdanie. - powiedziawszy to, brązowowłosy odwrócił się w stronę swojego zeszytu i zaczął w nim bazgrać.

Dobra. Ja też muszę to przepisać. Wziąłem długopis w prawą dłoń i zacząłem pisać. Moja zręczna ręka zaczęła wypisywać litery. Wszyscy mi mówią, że jak na chłopaka mam bardzo ładne, jak i przejrzyste pismo. Mi się tam nie podoba, ale jak mówią, tak mówią. Nie będę się kłócił. to tylko pismo... 
Stuk, stuk, puk. Stukustuk! Koniec, ufff. Jak ja nie cierpię pisać. Hmm... Ile jeszcze do końca lekcji? Patrzę na zegarek. Jeszcze tylko dwie minuty.

- Dobrze. Koniec. Proszę pokazać mi zeszyty. - rzekł starszy.

Nie lubił jak tak się na niego mówi. Nienawidzi tej ksywy, dlatego uczniowie specjalnie tak gadają, chcąc go wkurzyć. Spojrzałem za okno. Jakieś dzieci biegają po parku. Fajnie mają. Są krótko w szkole, a do tego nie mają żadnych lekcji. A ja? Ja mam ich od zajebu i trochę...

- Ekhem...! - usłyszałem chrząknięcie nauczyciela. Strasznie wolno odwróciłem głowę - Gdzie masz notatkę? - zapytał.
- Tutaj. - wskazałem na zeszyt.
- Hmm... To dobrze.

Starszy sprawdził wszystkim zeszyty i usiadł z powrotem przy biurku.
DRYYNNNNNNNNN!!! Dźwięk dzwonka rozległ się po całej szkole. Uczniowie zerwali się z miejsc i ruszyli do domów. Byłem już przy drzwiach, gdy nagle nauczyciel powiedział:.

- Taisho! Ty zostań. Musimy porozmawiać. - chwilę później, stałem przed nim zupełnie sam. On dopił swoją kawę i zaczął mówić - Ehhh... Wiesz, że możesz nie zdać, prawda?
- Tak, wiem. - odpowiedziałem mało entuzjastycznie.
- Dlatego nie owijajmy w bawełnę. Masz tu materiał, który jeśli chcesz zdać - wykuj na blachę i przyjdź potem do mnie. - podał mi kartki - Masz miesiąc. Jak na twoje możliwości to aż za długo, ale niech będzie.
- Dobrze, do widzenia.

Spakowałem papiery i wyszedłem ze szkoły. Muszę jeszcze zajść do papierniczego. Na szczęście jest po drodze. Mijałem różne budynki. Hmmm? Nowy sklep muzyczny? Fajnie, zajdę do niego jutro. - pomyślałem szczęśliwy. Po kilku krokach skręciłem w prawo i wszedłem do papierniczego. Kupiłem potrzebne mi rzeczy i wyszedłem na zewnątrz. Co? Yasuro? Co on tu robi? Przyspieszyłem i po chwili złapałem go za ramię.

- Kto...?
- Hej, a co ty tu robisz? - zapytałem uśmiechając się przyjaźnie.
- Ymm... Ja? Wracam do domu... - odpowiedział.
- Tędy? Nigdy cię tu nie widziałem...
- Remontują drogi i muszę iść na około. - wyszczerzył się do mnie.
- No to chodź, szkoda czasu.
- Ok.

W miłej atmosferze szliśmy razem do domów. Czułem się bardzo przyjemnie, bo nikt nigdy nie chodził tą samą drogą co ja, ponieważ mieszkam spory kawałek od szkoły, a prawie wszyscy mieszkają w jej obrębie. Fajnie, że przez kilka tygodni Yasuro będzie mi towarzyszył. Jakoś lubię spędzać z nim czas.

- Taisho... To prawda, że możesz nie zdać? - spytał, wyrywając mnie z zamyśleń.
- Hmmm... Tak. - odpowiedziałem trochę zawstydzony.
- No to... Nie narzucam ci niczego, ani nic, ale weź się przyłóż, bo szkoda by było nie być z tobą w drugiej klasie. To aż tak dla ciebie trudne?
- Emmm... Może nie tyle trudne, co olewałem to przez pół roku.
- Aha...
- I sorry, ale to jest strasznie nudne - przynajmniej dla mnie... Jeszcze starszy dał mi cały stos kartek do nauki - jak chcę zdać.
- No to dobrze! Musisz się tego tylko nauczyć.
- No taaa, ale rzecz w tym, że geografia obojętnie jakbym się nie starał nie wchodzi mi za nic do głowy. - zrobiłem lekki grymas.
- Wiem! - krzyknął Higoshi - To może ja bym ci w tym pomógł?
- Eee... - 'ci w tym pomógł?' pomyślałem i ocknąwszy się z dziwnych myśli lekko zarumieniony odpowiedziałem trzeźwo - Ta, jasne. Dzięki, ok. Aaa... Kiedy, o której i gdzie?
- No to dzisiaj jak chcesz - bo ja mam czas. Oooo... Hmm...
- Oooo...? - dopytywałem się.
- Czekaj... O 17:00 - ok? U ciebie.
- No dobra, a znasz mój adres?
- Nie, daj mi teraz. Sam przyjdę - trafię.
- No w to nie wątpię. - zaśmiałem się - Czekaj. - napisałem swój adres na kartce, którą wyciągnąłem z teczki i podałem go Yasuro.
- To o 17:00 będę, pa. - powiedział, po czym skręcił pospiesznie w alejkę, koło której staliśmy.

Ciekawe gdzie on mieszka...


7 komentarzy:

  1. Ooohooo "Ci w tym pomógł" i nie tylko w mojej głowie powstały ciekawe scenariusze ^^
    Pierwszy rozdział przyzwoity,nawet bardziejniż przyzwoity.
    Ja również miałam takiego nauczyciela geografii. Nie-uśnięcie na lekcji było mega wyczynem xD

    OdpowiedzUsuń
  2. ta mnie nie przepuścił T,T

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale się cieszę że to takie przyzwoite :D Mam nadzieję że to nie koniec xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam nie miałam żadnych skojarzeń do "ci w tym pomógł" xDD
    Jestem dziwna ? :C

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej!
    Czytam twoje opowiadanie na zaciekawieniem od kilku dni i muszę przyznać, że jest tak wciągający, że w wolnych chwilach, na przerwach miedzy zajęciami itp. czytam na okrągło!
    Zapraszam na mojego bloga! http://bezkresne-mysli-yaoi.blogspot.com/?zx=c602fab87f5fcc04

    POZDRAWIAM!! ;)
    Oli-chan ;***

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero dzisiaj natrafiłam na twój blog i, patrząc na boczny pasek widzę, że mam sporo do nadrobienia ;3 Uwielbiam shounen ai i yaoi ze szkolnym życiem w tle, dlatego z chęcią przeczytam twoją historię. Ma klasyczny temat i rozwój akcji, ale wciągają mnie wciąż na nowo x3 Widzę, że blog nawet po długim czasie i ogromnej ilości rozdziałów nadal jest aktualny i wciąż piszesz, dlatego będę ci życzyć powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. I kolejny raz czytam to opowiadanie...
    Ono mi się nigdy nie znudzi ^ ^
    A co do "ci w tym pomógł" to się zastanawiam co Taisho to mnie ciekawi co on tam sobie wymyślił bo ja miałam dwa scenariusze >////<

    OdpowiedzUsuń