02.02.2014

Rozdział 2

EXILE ATSUSHI - 青い龍




。 花 。 花 。 花 。


- Wstawaj.

Do moich uszu doleciał pomruk, przerywając dosyć spokojny sen. Przez chwilę nie rozumiałem gdzie jestem, dlatego też nie spieszyło mi się z podniesieniem.

- Wstawaj!

Dopiero kiedy usłyszałem warknięcie, zerwałem się do siadu, a że miałem zasłonięte oczy, uderzyłem głową o ścianę. Chyba... o ścianę. 
Boże, już pamiętam. Wszystko wróciło jak bumerang. Nie dam rady... Jeśli nic się nie zmieni, oszaleję w tym miejscu. Właśnie... Gdzie ono jest ? Jakieś podziemie czy jak? I ile czasu już minęło? Przez częste utraty przytomności nie jestem w stanie tego dokładnie określić. Szlag.

- Dobrze. Siadaj. - zawahałem się, więc nie zrobiłem tego co powiedział. No jak? Nie widziałem krzesła, ziemi... - Siadaj mówię. - pchnął mnie na dół, aż boleśnie poczułem pod pośladkami drewniane siedzisko. 

Bałem się, cholernie. Miałem mnóstwo pytań, ale... Nawet w filmach ci, którzy je zadawali dość szybko żegnali się z tym światem, a ja nie miałem jeszcze zamiaru. Wciąż utrzymywałem nadzieję, że moja rodzina zechce mnie jakoś odkupić, o ile w ogóle istnieje taka możliwość... Jak na razie wiem tylko tyle, że zostałem porwany, związany, pozbawiony ruchów, przebrany w coś dziwnie przylegającego i oczywiście pobity.

- A teraz słuchaj uważnie, bo nie będę się powtarzał. Jeśli czegoś nie zapamiętasz, zostaniesz ukarany. A kto wie? - tutaj usłyszałem nieprzyjemny śmiech - Może u mnie kara równa się śmierci?
- Proszę... Ja... Ja tylko chciałbym... - nawet nie wiem kim on jest.
- Zamknij się. - mężczyzna przesunął czymś po podłodze, aż zaświszczało, a mnie przeszły dreszcze - Posłuchaj no. Na razie to ja zadaję pytania, a ty na nie odpowiadasz. Jak nie mówię, że możesz się odezwać, to siedzisz cicho, choćby się waliło i paliło. Zrozumiano?

Pokiwałem grzecznie głową, bojąc się przebywania w jego obecności. Nawet nie wiem co mam myśleć. wszystkiego jest za dużo, a jednocześnie za mało odpowiedzi. Całe ciało mnie boli, chyba najbardziej twarz?

- Od dzisiaj nazywasz się Hajime Kasayama i nienawidzisz Kesshō. Twój wiek jest mało istotny, nikt nie musi go znać. Nie masz rodziny, zainteresowań, ani marzeń. Twoim celem jest ochrona twojego nowego właściciela. Twoim obowiązkiem jest oddać nawet za niego życie. A jestem nim ja. To, co powinieneś wiedzieć, to moje imię. Ryunosuke. Jako pierwsze i ostatnie ma zostać w twojej głowie. Będzie z tobą już przez całe życie. - usłyszałem, jak coś metalowego turla się bodajże po stole - Należysz do Kuroi Karasu. Jesteś niczym innym jak narzędziem w moim ręku. Nie znaczysz nic więcej, jesteś małym okruchem, który można tylko zamieść lub przerzucić na inne śmieci.

Zapowietrzyłem się, kiedy prawdziwe słowa wbijały mi się w klatkę piersiową. Niewiele rozumiałem, chociaż bardzo uważnie go słuchałem. Zestresowany karą, starałem się zapamiętać szczegóły dotyczące nowego... mnie? Nie zostanę zabity... Przynajmniej nie na razie... Hahaha, mam się cieszyć? Nie, chyba wolę płakać.

- Jak się nazywasz?
- Dlacze... - dostałem czymś twardym po zębach, aż syknąłem, zaciskając natychmiast wargi.
- Więc?
- Hajime... Ka... Kasayama... - prawie że szepnąłem. Zdawało mi się jakbym czuł skrawki kości na języku.
- Wiek.
- Nie ma...
- Zainteresowania.
- Nie ma.
- Kogo nienawidzisz?
- Kesshō.
- Twoja rodzina?
- Nie mam.
- Twój obowiązek?
- Chronić właściciela... - moje gardło z każdym słowem coraz mocniej się zaciskało, nie mogłem z łatwością wymawiać zwykłych wyrazów.
- Należysz do...?
- Kuroi Karasu.
- Gdzie jesteś?
- ...

Nie odpowiedziałem, ponieważ z tego co pamiętałem, nie wspomniał o takiej informacji. Gorąc uderzył mi do serca, a w wyobraźni widziałem wściekłość za błędne zdanie. Nazywam się Hajime Kasayama, nic nie jest ważne, śmieć, a moim panem jest Ryunosuke... Właściciel...

- Zapamiętaj sobie jedno dzieciaku. - brunet przyciągnął mnie do siebie za ubranie, zaciskając mocno palce tuż pod moją szyją - Służysz tylko i wyłącznie mi. Rozkazy dostajesz bezpośrednio ode mnie i tylko ich słuchasz. Dobrze ci radzę zapisać tę informację gdzieś głęboko. Wstawaj.

Zachwiałem się na nogach, dlatego złapałem się krzesła, z którego wstawałem. Poczułem uderzenie pod kolanami, przez które niestety upadłem.

- Podnoś się, szybciej! Mówiłem coś 'podeprzyj się o krzesło' ? Nie!
- Przepraszam... - szepnąłem spinając mięśnie z promieniującego bólu.
- Wstań. - rozkazał, a ja posłusznie wykonałem jego polecenie, chociaż kończyny cholernie mi się uginały - A teraz na podłogę.

Gdy dosłownie runąłem na posadzkę, zacisnąłem powieki, gdyż stuknąłem w nią kolanami, od których przeszedł mnie nieprzyjemny prąd. Ryunosuke rzucił mi coś na ziemię, po czym odsunął się od kilka kroków i prawdopodobnie usiadł. Słyszałem szelest ubrań, więc to chyba to...

- Jedz. Masz jakoś wyglądać. Jak będziesz posłuszny, nie będzie tak źle. Jak się nie dostosujesz, cóż. Sam odpowiedz sobie na to pytanie. 

Po omacku zacząłem szukać tego, co przecież tutaj spadło! Martwiąc się, że moje poszukiwania trwają zbyt długo, poczułem ulgę, gdy złapałem za coś sztywnego oraz hałaśliwego. Po opakowaniu wywnioskowałem, że muszę to otworzyć poprzez rozcięcie folii. Wyciągnąłem z paczki długą pałeczkę? Nakierowałem ją na usta, po czym odgryzłem spory kawałek. Byłem potwornie głodny, ale szybko mi przeszło. Wołowina.
Zamarłem, natomiast w moim przełyku nagle pojawił się zacisk. Nie cierpię wołowiny, nie ważne jakbym bardzo chciał ją zjeść, mam odruchy wymiotne. 

- Co jest? Jedz.

Na ten ton przełknąłem z bólem mięso, natychmiast zaczynając kaszleć. Nie, Tenshin, musisz to zjeść, przecież on cię zaraz może za to zabić...

- Tak, właśnie tak masz to jeść. Szybciej. Masz minutę.

Jak dziki wpychałem sobie ogromne kawałki do buzi,  byleby tylko jak najprędzej i najwięcej wcisnąć w siebie tego obrzydlistwa. To smakuje po prostu jak krew. Stara, zaschnięta, z jakąś skorupą, która nieprzyjemnie drapała w krtani. Na końcu mojego zmagania zakrztusiłem się z niesmaku, przez co zasłoniłem dłonią swoje usta, zbliżając się do ziemi.

- Dosyć tego. - wielkolud podniósł się do pozycji pionowej i podchodząc bliżej, przyłożył mi w plecy - Nie chcesz jeść? Dobrze. Może oduczysz się wybrzydzania. Jesz to, na co ja mam ochotę. 
- W-wybacz... Proszę...
- Oooh, zamknij się. - przewrócił oczami, a także kopnął mój bok, od razu ciągnąc mnie za materiał do ściany.

Nie użył zbyt wiele siły, jednak to w zupełności wystarczyło, abym po spotkaniu z tynkiem nie mógł się podnieść. Nie mogę... Jestem przerażony całą sytuacją, a jednocześnie mam ochotę napluć mu na twarz. Taa, gdybym jeszcze chociaż ją widział... Moja jest w opłakanym stanie, czuje nabrzmiałą skórę, która wręcz płonie...


。 花 。 花 。 花 。


Ej... Gdzie ja jestem? Bardzo chce mi się spać, ale nie mogę. Przecież nikt mi nie pozwolił, hahaha... W brzuchu mi burczy, sam się skręca, dawno niczego nie jadłem... Niedobrze mi od mięsa, którego od zawsze nie trawiłem. Heh.
Mamo, tato, bracia, siostro. Nie cierpię przebywania w waszym towarzystwie. Zawsze czułem się jak ta czarna owca, ale... Nie rozumiem was. Dlaczego tak bardzo chcecie przejmować ten interes? Czy nie chcecie założyć swoich firm albo zaryzykować i żyć na krańcu biedy? Albo... Albo przynajmniej moglibyście robić to w inny sposób. A wy... Wszyscy jesteście tacy sami. Nawet teraz, kiedy jestem w takiej sytuacji... Może i jestem idiotą, ale nie byłbym w stanie poprosić was o pomoc. Pewnie musiałbym to spłacać do końca życia...

Trzask drzwi sprawił, że wyleciałem poza tory letargu. Powolne, wręcz taneczne kroki napędzały bicie mojego mięśnia sercowego.

Dobra, cofam to, co powiedziałem. Błagam, wyciągnijcie mnie stąd, będę harował nawet dniami i nocami! Nie chcę tu być, to straszne bać się o swoje życie w każdej chwili. Nie rozumiem po co to wszystko, dlaczego właśnie ja... Byłem aż tak zły? Rozkapryszony dzieciak? Skuliłem się, kiedy wibracje od framugi rozeszły się po powierzchni podłogi.

- Proszę, proszę. - znacznie młodszy głos rozbrzmiał w pomieszczeniu - Wydawałoby się taki odważny, a teraz leży jak ten pies. Brudny, obrzydliwy. - słyszałem splunięcie tuż przy moim policzku - Wstawaj.

Odruchowo wykonałem polecenie, przecież nie chciałem być ukarany... A jednak. Cios pięści powalił mnie na dół w mgnieniu oka. Mężczyzna roześmiał się, aż mną wstrząsnęło.

- No co jeeeest? Dalej, dalej ! Wstawaj !

Błagam... Dlaczego?
Zebrałem resztkę energii, zamierzając się podnieść, lecz już na samym początku dostałem po łbie.

- Geez, jesteś debilem. Dlaczego cię wziął?! Żałosne. Będziesz tylko zawadzać, nie rozumiem! Nie jesteś nikim ważnym.

No tak... To już słyszałem. Po co mi to powtarzać? A zresztą. Mniejsza z tym. Nie podniosę się, po co? Skoro ma już mnie katować, niech to robi bez mojego udziału. Poza tym... Miałem słuchać tylko Ryunosuke, tak? No i... Haha... Jeśli mam być szczery, nie wiem czy mam nogi, czy może już nie...

Czarnooki przygryzł rozwścieczony wargę i kopnął mnie w czoło, rozłupując drugą skroń.

- Szmata.


。 花 。 花 。 花 。


- Co ci mówiłem? Halo!

Jakieś echo rozbrzmiewało w moim umyśle, dlatego nie do końca wiedziałem co się dzieje. 'Szmata'. To chyba zabolało bardziej niż fizyczne katusze. Uśmiechnąłem się połową warg, ponieważ reszty nie czułem, były napuchnięte. Ktoś chyba mną potrząsa? Oh nie, chyba za łatwo odlatuję? Hahaha, zabawne uczucie, zupełnie jakbym odpływał w jakieś obłoki albo co...

- Trzeba było słuchać tylko mnie. Jak zdechniesz, podziękuj tylko i wyłącznie sobie.

Mój... Hahaha! Właściciel chyba mi zagroził. Ojojoooj, w tym momencie dogłębnie się tym przejąłem. Już mi wszystko jedno. Może to i lepiej? Nie byłem dobrym synem, uczniem, ani przyjacielem. W końcu to przeze mnie cierpiał, dlatego jakim prawem mam żyć? Zakopcie mnie pod ziemię, o nic więcej nie proszę.

Chociaż... Jeśli miałbym już kaprysić, zażyczyłbym sobie pochówku w jakimś brzozowym lasku, wśród innych, nie chciałbym być sam...

- Sang, mimo wszystko przesadziłeś. - mruknął brunet, kierując się do wyjścia.
- Niech cię szlag. Jak nie przeżyjesz, będziesz się męczył jeszcze bardziej! Same z tobą problemy. Pierdolony dzieciak.


。 花 。 花 。 花 。


Minęły... Nie, właściwie nie mam pojęcia, który jest dzisiaj dzień. Myślałem, że odchodzę... Jednak grubo się pomyliłem. Polali mi czymś rany, zakleili, po czym na siłę, jak w świnię hodowlaną pakowali jedzenie. I tak zleciał jakiś czas. Teraz siedziałem przywiązany do niewygodnego krzesła - strasznie wbijało mi się w pośladki. Wolałem nic nie mówić, ponieważ moje usta były z każdej strony popękane, ale czułem na sobie światło. Po co? Przecież mam zaklejone oczy. Boże, jak ja bym chciał ich użyć... Dostaję szału słysząc dziwne dźwięki, nawet najmniejszy świst przyprawia mnie o zawał.

- Imię.
- Hajime. - odpowiedziałem z chrypą.
- Nazwisko.
- Kasayama. 
- Komu służysz.
- Kuroi Karasu.
- Dowódca.

Wziąłem głębszy, nierówny wdech. Zwinąłem palce u stóp, zahaczając nimi o podeszwy. Zimno.. Strasznie tutaj zimno. Już... Wczoraj? A może dzisiaj? Pytał mnie o to samo... Zacząłem odpowiadać machinalnie. Chyba zaczynam rozumieć o co tu chodzi. Tenshin... Ładne imię... Hajime? Z pewnością najlepsze.

- Ryunosuke-sama...


19 komentarzy:

  1. O Boże! Ale się zdziwiłam! Dziś byłam tu pięć razy, weszłam przed wyłączeniem komputera... A tu jest ! O_O
    Omo, w końcu <3 Błagam, nie każ nam znowu tyle czekać!
    Strasznie mi się to podoba! Biedny Tenshin... etto... znaczy Hajime? Em...
    BOSKO!
    Kocham, kocham, kocham, kocham !
    Ano... Dodaj następny rozdział jak najszybciej... *wydyma usta* Możesz nawet od razu <333333333
    Cudna końcówka :D Czytałam na głos i wszystko było w porządku dopóki nie te " Ryunosuke- sama" XD Tu mnie zatkało :c
    Życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. AHAHAHAHAHAHA. Warto było tyle czekać! *_* Nadal jaram się tymi znaczkami c: no i muzyka... agh < 3.
    nie wiem od czego zacząć. tyle tego jest... boże! mistrzu kurde! uwielbiam tą zmianę klimatu. szkolne życie, a to opowiadanie.... TY WSZYSTKO UMIESZ PISAĆ NO! to nie fair. w każdym się odnajdziesz no :c [ dobrze, dobrze c: ]
    i pięknie opisany stan psychiczny *_* czyli tzw. jedna wielka zmiksowana ciapa XD i się nie dziwię. biedny Hajime :c Tenshin... jak się do niego zwracać, żeby nie dostać wpier.dolu? hm.. pewnie Hajime sexiii ~
    dobra już dosyć. teraz na poważnie...
    nie. nie umiem poważnie w komentarzach XD powinien mnie wkurzać ryunosuke, ale jakoś tak nie jest. lubię go! za to inni to chu.je XD ah.. właściciel i żywa tarcza. coś mi to mówi *O* mam miłe wspomnienia z taką fabułą, hehehe.
    i nie gadaj nigdy, że coś źle piszesz, bo ci je.bne! serio :c wiele osób może się od ciebie uczyć! [ ale tak od 20 rozdziału szkolnego życia XD ].
    huhuhu. to teraz wybiorę sobie ulubione cycaty! :
    - Dlacze... - dostałem czymś twardym po zębach, aż syknąłem, zaciskając natychmiast wargi. - jaka tresura :C nawet nie zdążył zadać pytania! chamstwo.
    - Imię.
    - Hajime. - odpowiedziałem z chrypą.
    - Nazwisko. - i cała ta końcówka jest ah! *O*
    Ej nie no mam problem... ten rozdział tak mi się podoba, że wkleiłabym go tu całego! XD bez jaj.
    no to teraz czekam co dalej! *O* [ ale po spojlerach co nieco wiem i się boje :C ]
    piszkaj semiaczu! weny c:
    uwielbiam twojego bloga no ;_; wiesz, że nie czytam nic poza 2minami i jongkeyami... tylko ty i dosiaę XD A TO COŚ OZNACZA! >:C [ jakby było nie fajne, to bym nie czytała. nawet jeśli się przyjaźnimy XD ]
    AH. KOCHAM *_*

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie *O* Naprawdę opłaca się tyle czekać na te rozdziały ToT. To jest poprostu świetne. No i biedny ten Tensh ... znaczy Hajime. Żeby się tak nad nim znęcać T-T . Tak mi się go trochę żal robi ...
    Ten klimat jest taki odmienny od Szkolnego Życia i to czyni go taaaaakim świetnym <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie się doczekałam! *q* Myślałam, że już uschnę z tęsknoty. :3 Czytało się świetnie, ale zbyt krótko. Smuteczeg. ;<< Mam nadzieję, że następny rozwinie trochę akcję, więc nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć weny i czasu~ ^3^

    OdpowiedzUsuń
  5. Yay, doczekałam się <3
    Świetne, tylko szkoda mi Hajime ;( biedaczek.
    "Ryunosuke-sama..." Kyya!
    Ahhh... Chciałabym już następny rozdział ^^
    Weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedactwo ;__________________;
    świetny rozdział! >3<

    OdpowiedzUsuń
  7. kolejny!! proszę o kolejny!!
    czemu urwałaś w takim momencie? TT^TT
    Tyle czekania, nadal mam niedosyt.. Pisz, pisz chcę się dowiedzieć co dalej ;D
    ~Hisoka

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżu to jest świetne! Uwielbiam takie klimaty *-* (chyba jestem sadysta.. to się wytnie, prawda? ;-;) Super rozdział! Super opowiadanie! Czekam z niecierpliwością na następny rozdział! Pzdr i weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam,
    świetny, rewelacyjny rozdział.. jak ja się cieszę z nowego rozdziału, coraz bardziej mi się to opowiadanie podoba.. bardzo lubię tematykę mafijną... biedny Tenshin wpakował się w niezłe kłopoty, już mnie ciekawi jak to dalej poprowadzisz.... złamał go, dał nową tożsamość, i jeden cel chronić go... i wydaje mi się, że Sng przyszedł tam aby sprawdzić czy ten wykona jego polecenie, no bo przecież ma tylko słuchać Ryunosuke.... pisz, pisz bo ja już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału....
    multum weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie zbyt rzadko dodajesz rozdziały. No cóż musze to jakoś przeboleć...
    Co do samego rozdziału... Mógłby być dłuższy.. Napisane jak dla mnie przyzwoicie. Niesamowicie wciąga.. Coś czuje że Ryunosuke nie jest do końca zbirem bez serca... etto.. pozdrawiam cieplutko zwłaszcza ze na dworze zimno...
    ehh.. herbata mi siem skonczyła.. bye bye~

    OdpowiedzUsuń
  11. jest nowy rozdział a ja nic kurcze nie wiem? ;-;
    Miałaś rację te opo jest o 180 stopni inne niż te poprzednie. Bardzo brutalny rozdział, ale szczerze powiedziawszy podoba mi się taki klimacik ;3 pisz jak najszybciej i weny~! (a tak by the way to kiedy można się spodziewać następnego rozdziału? :D)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super. :) nie mogę się doczekać nastepnego rozdziału. Kiedy się pojawi? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj trochę już napisałam, jak dokończę rozdział, to dodam, pewnie do końca tego tygodnia c:

      Usuń

  13. Trafiłam na twojego bloga kilka dni temu i aż dziw mnie bierze, że przeczytałam to wszystko w tak krótkim czasie! Piszesz w lekki sposób i to mi sie chyba najbardziej podoba. Bede szczera - wole jak jest dobra fabuła i pożądnie opisany seks, ale twój styl sprawia, że nie zwracam na to uwagi... Nie, nie słodze ci. Jestem humanistką i drażni mnie czasami, jak widze niektóre twoje błedy (sama, oczywiście, świeta nie jestem, zwłaszcza że klawiatura lubi mi sie buntowac przy polskich znakach). Poprzednie opowiadanie mi sie cholernie podobało, a i to zapowiada sie świetnie. Byłabym wdzieczna, gdybyś powiadamiała mnie na moim blogu (snk-i-inne.blog.onet.pl). Nie nalegam, byś czytała. Pisze kompletnie co innego niż ty, ale byłabym wdzieczna za informacje o nowych notkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że mój styl pisania jest inny i w poprzednim opowiadaniu jest masa błędów, ale właśnie dlatego nie zmieniam tam nic, ponieważ chcę widzieć, jak moje pisanie się zmienia.
      dziękuję za przeczytanie moich opowiadań, jednak osobiście już nie powiadamiam, gdyż musiałabym wtedy robić to dla wszystkich, a na to niestety nie mam czasu. pozostaje mi tylko patrzeć, jak każdy zajrzy na bloga we własnym zakresie ~.

      Usuń
  14. Świetne opowiadanie. ^^ Błagam, dodaj kolejny rozdział!!! >.<

    OdpowiedzUsuń
  15. Piszesz naprawdę piękne opowiadania, wiem, ze to zbyt mało aby opisać wyjatkowosc Twoich opowiadan, ale po prostu brak mi słów. Czekam z niecierpliwoscią na dalszą część (:
    Życzę wszystkiego dobrego ^w^

    OdpowiedzUsuń
  16. Boziuuu, to takie cudowane ^w^
    Proszę, dodaj dalszą notke :3
    Możesz nam powiedziec, mniej więcej, kiedy mozna się spodziewać kolejnego rozdziału? ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Czy oni chcą mu zrujnować psychikę...?

    OdpowiedzUsuń