08.06.2012

Rozdział 8

Podchodząc trochę bliżej, zobaczyłem jak twarz Yasuro powoli nabiera czerwonego koloru. Sam chłopak stał sztywny jak deska do prasowania otwierając szerzej oczy. Kaoru powoli i bez pośpiechu, pochylony nad jego uchem szeptał w nie na pewno jakieś sprośne słowa, wywołując u niego dosyć liczne wypieki. Bardzo cicho zbliżyłem się do jego pleców i spokojnie czekałem aż skończy swoją wypowiedź. Higoshi patrzył na mnie trochę skołowany, przez co chwilę później spuścił wzrok rumieniąc się jeszcze bardziej. Ile on jeszcze będzie szeptał? Nudzi mnie czekanie, patrząc jak mój aniołek robi się cały czerwony i to nie z mojego powodu. Ten wyzyskiwacz ma szczęście, że go nie pocałował. To był by szczyt wszystkiego.! Nagle brązowo włosy podniósł głowę do góry i z zakłopotaniem zaczął się jąkać.

- Ee... No... Ja... Tego... Czy my...? - spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem, prawdopodobnie żebym mu pomógł.

Mężczyzna stał spokojnie i cierpliwie wpatrywał się w zestresowanego chłopaka. Dobra, pomogę mu, bo aż serce mi ściska.! Z resztą... Yasuro powiedział, że przy Kaoru mam zachowywać się jak jego chłopak. Hmmm... Nawet zaczynam go lubić. Podszedłem trochę bliżej.

- Ekhem! - odchrząknąłem - O czym tak pilnie rozmawiacie? 
- No w końcu jesteś Taisho! Jak możesz zostawiać swojego chłopaka samego?
- Spokojnie, Yasuro umie o siebie zadbać, ale jak widzę ktoś utrudnia mu to zadanie...

Chłopak nadal nieco czerwony wpatrywał się w kremowe kafelki, na których stał. Kręcił nerwowo stopą, szurając nią niezgrabnie. Brunet odwrócił się w jego stronę i rzekł.

- O czym rozmawialiśmy? - uśmiechnął się - O niczym ważnym. Dokończymy tę rozmowę następnym razem, bo w sklepie to tak trochę nie ładnie, dobrze? - schylił się na wysokość Higoshiego i miał zamiar odgarnąć z jego oczu włosy.

W jednej chwili objąłem Yasuro i zrobiłem krok w tył. Pod swoją dłonią czułem jak wali mu serce. Ciekawe czemu... Aż tak boi się Kaoru? Może chodzi o mnie, że... Nie! To niemożliwe, jednak... W głębi serca wierzę, że to prawda... Już wiem, raczej jest taki zdenerwowany, bo przytulam się do niego w sklepie, a on jest raczej wstydliwy... Trudno. Kaoru na pewno go nie dotknie. Spojrzałem na Suichiego wzrokiem mówiącym " Nie, nie, nie... Nigdy nie tkniesz go w mojej obecności.!", a usta wygiąłem w dumny uśmiech. On tylko cofnął rękę i wrócił do pozycji pionowej. Dostrzegłem w jego oczach iskierki goryczy i złości, ale to był krótki, niezauważalny moment, dlatego że mężczyzna od razu uśmiechnął się życzliwie i westchnął.

- Jeny... - przyłożył sobie dłoń do czoła - Słyszałem, że bardzo dobrze grasz na gitarze...?

Wzdrygnąłem się. Czy Yasuro powiedział mu jak śpiewałem?! Co za głupiutki chłopak! No nie! Niech dowie się o tym cały świat! A co tam!

- Bardzo dobrze? - zapytałem zdziwiony.
- No ok. Nie wiem jak grasz, masz rację. Nigdy nawet ciebie nie usłyszałem, a Yasuro powiedział mi tylko, że to robisz.

Odetchnąłem z ulgą. Jednak nie powiedział. Ale najadłem się wstydu! Uff... Najzwyczajniej w świecie oparłem swoją głowę na ramieniu chłopaka. Zupełnie zapomniałem, że jesteśmy w sklepie, ponieważ Yasuro stał bardzo spokojnie, a ja zdenerwowałem się pytaniem Kaoru. Dyskretnie zerknąłem w lewo i w prawo. Nic. W tym dziale staliśmy tylko my - nikogo więcej nie było. 

- Ta, brzdąkam sobie od pięciu lat. - nagle mnie olśniło - A ty? Co robisz w takim sklepie?
- Rozglądam się za nową gitarą elektryczną, a słyszałem od kolegi, że mają tu dość duży wybór i powiem, że mam niemały kłopot z wybraniem koloru.
- To może ci pomogę? Kolor to dosyć spory dylemat. Na szczęście ja na razie nie wymieniam gitary. - zainteresował mnie i to bardzo. Dałem się wciągnąć.
- To chodź pokażę ci.

Posłusznie zacząłem za nim podążać, oplatając palcami dłoń Yasuro, który grzecznie szedł u mojego boku. Dziwiło mnie tylko to, że nadal nie odezwał się ani słowem... Czy coś jest nie tak? No nie, skoro nie protestuje, to pogadam z nim jak będziemy już sami. Czuję, jakby od zawsze był moim prawdziwym chłopakiem. Tak po prostu... Jego dłoń jest taka delikatna, a zarazem mała... W ogóle w porównaniu do mnie wydaje się mniejszy i chudszy. Taki, że aż chce się go przytulić. Ehh... Żeby tylko było tak codziennie. Zmrużyłem powieki, a na moje usta wkradł się delikatny uśmiech. Ciekawe jaki typ wybrał ten zbo... 

Moja szczęka opadła na dół, najbardziej jak się dało. Stanąłem jak wryty wskazując niegrzecznie palcem na ową rzecz.

- Widzę, że ci się spodobała. - zaśmiał się.
- Czy... To jest ta gitara.? - wciąż nie mogłem uwierzyć w to co widzę.

Niektórzy mogliby patrzeć na mnie, jak na dziwaka. Co ja na to poradzę, że on chce kupić tę gitarę, o której zawsze marzyłem?! Co jak co, ale jeżeli chodzi o ten instrument strasznie go uwielbiam. 

- No, ale powiedz... Która lepsza...? Patrz. - wskazał na gryf - Może i są bardzo podobne, ale różnią się właśnie w tym miejscu. Jedna ma złote dodatki, a druga srebrne. - spojrzał na mnie wyczekująco. 

Osobiście zawsze marzyłem o tej czarnej gitarze ze srebrnymi elementami, ale do Kaoru pasowała ta ze złotymi...

- Przyznam ci się, że zawsze chciałem mieć tę ze srebrnymi dodatkami, ale szczerze? Do ciebie bardziej pasuje ta ze złotymi. - odpowiedziałem. 
- Serio? - zamyślił się - A ty co o tym myślisz, Yasuro?
- E. - podniósł głowę do góry tak gwałtownie, jakby ktoś walną w niego obuchem - Taisho ma rację. Złote są lepsze. - z powrotem ją opuścił myśląc o czymś intensywnie. 
- No to biorę tą ze złotymi! - uśmiechnął się triumfalnie - Dzięki, na prawdę bardzo mi pomogliście.
- Ej, czekaj! - nie mogłem w to uwierzyć - TERAZ ją kupujesz?
- A czemu nie? Już od jakiegoś czasu na nią polowałem, a w sklepie są tylko dwie. - zdziwił się. 
- Ale masz fajnie! - już nie wytrzymałem - Przychodzisz, oglądasz, kupujesz. Ehh... Też bym tak chciał.
- Może kiedyś sobie taką sprawisz. - rzekł na prawdę życzliwie opierając rękę na moim barku.
- A właśnie. Ty też grasz na gitarze?
- Wiedziałem, że w końcu zapytasz. Tak, grywam już osiem lat. 

W odpowiedzi wytrzeszczyłem jedynie oczy.

- To dlaczego zmieniasz gitarę? - ocknąłem się.
- No dobra, powiem ci. Od dwóch lat gram z moimi kolegami w różnych klubach. Wiesz, taki mały zespół, ale ludziom się podoba.
- A śpiewasz coś? - nie, ja po prostu nie przyjmuję do wiadomości tego, że on i gitara?!
- Nie, na szczęście gram tylko na gitarze.
- Aaa, a co gracie? - miałem mnóstwo pytań. 
- Taisho. - zaśmiał się - Może przyjdziesz na nasz występ? Wtedy wszystkiego się dowiesz, bo jak widzę masz masę pytań. 
- Ehh... - zrobiło mi się trochę głupio, tak więc jedną ręką podrapałem się w głowę - No dobra, ale kiedy... Jak?
- Masz. - wyciągnął z kieszeni trzy bilety - W klubie 'Moonrise'. Jest niestety od 18 lat, ale jak pokażecie te bilety to wpuszczą was bez problemu.
- Dzięki. - obejrzałem je - Ale czemu trzy? - zmarszczyłem brwi.
- A ja wiem? Zostało mi tylko tyle, więc może dasz komuś ten jeden? Szkoda żeby się zmarnował...
- Rozumiem.

Grzecznie podziękowałem za bilety i trzymając je w ręku wyszedłem z Yasuro ze sklepu, nadal oplatając palcami jego dłoń. Bardzo się zdziwiłem, gdy poczułem, że odwzajemnił uścisk. Zrobiło mi się na prawdę miło, ale... Właśnie. Przecież wyszliśmy już ze sklepu, a teraz podążamy ulicą gdzie prawie wszyscy bacznie nas obserwują. No tak. To przecież niecodzienny widok. Dwóch facetów trzymających się za ręce. Mniejsza z nimi, co się dzieje z Yasuro! Dopiero przypomniałem sobie, że nie odezwał się ani słowem, odkąd Kaoru szeptał mu coś na ucho. Co on mógł mu nagadać... No nic, trzeba się o  to popytać. Nadal idąc w ciszy, skręciłem do pobliskiego parku, by tam na spokojnie porozmawiać. Usiadłem na ławce i jak się spodziewałem on zrobił to samo. Niechętnie - lecz musiałem to zrobić - puściłem jego dłoń wpatrując się w jego twarz. Nieobecnym wzrokiem wpatrywał się w swoje buty. Co za widok! Straszny! Jeszcze nigdy nie widziałem go tak poważnego.

- Yasuro. - powiedziałem spokojnie. Nic. - Yasuro! - podniosłem nieco głos szturchając go lekko.
- Eee, co, gdzie? - rozejrzał się wokoło i nagle spojrzał na swoją dłoń. Niepewnie i już całkowicie zarumieniony zerknął w moje oczy - Czy już... E, no wiesz?

Ale inteligentna odpowiedź. Wybuchłem śmiechem, nie mogłem nad tym zapanować. Nie wiem co mu się stało, ale najwyraźniej tak się zamyślił, że nic nie pamięta. Zrobił się jeszcze bardziej czerwony, a ja uspokoiwszy się oparłem swoje plecy o ławkę i spojrzałem w niebo. 

- Przepraszam cię, ale co ty robiłeś przez ten cały czas? Tak, Kaoru nie ma wśród nas. 
- Eee, no... Zamyśliłem się i to bardzo. Tak w ogóle to o czym rozmawialiście? - zapytał, ale zanim zdążyłem odpowiedzieć dodał - A no tak. O gitarze... I co, kupił ją?
- Tak i zaprosił nas na swój koncert.
- Co?! On gra?! Koncerty?! - rozszerzył swoje piękne, zielone oczka. 
- Ehh, Yasuro... - westchnąłem. 

Wytłumaczyłem mu wszystko od początku. Ja na serio nie wiedziałem, że tak można się zamyślić. Brązowo włosy słuchał tego z niedowierzaniem i z minuty na minutę był coraz bardziej zachwycony. No super! Piękną mu zrobiłem reklamę, nie ma co.

- A o czym myślałeś? - zmieniłem temat.
- Ale kiedy? - zmarszczył zabawnie nosek.
- Yasuro?! Żyjesz?! Halo!!! - pomachałem ręką.
- Haha, bardzo zabawne. - udawał obrażonego.
- No wtedy, kiedy chodziłeś z głową w chmurach. - uśmiechnąłem się po czym poczochrałem jego włosy.
- Ano, tego... O tym co mi powiedział... - znowu się zarumienił i odwrócił głowę w bok. 
- A co on powiedział? - koniecznie chciałem to wiedzieć.
- No... Dobra powiem, bo i tak nie dasz mi spokoju. - opuścił głowę. 

Jak można się tak rumienić? Normalnie zaraz sobie twarz spali! O nie, nie, nie... Nie pozwolę na to... 

- No wyduś to z siebie, czekam. - rzekłem życzliwie.

Chłopak wciągnął powietrze, a potem wypuścił i zaczął mówić, wiercąc wzrokiem dziurę w ziemi.

- On się pytał, czy już to robiliśmy i jak było. Gorąco? Pikantnie? Ostro? Czy też łagodnie? Namiętnie? Mokro? Długo? Zapytał też jeszcze, czy dobrze posuwasz. - ostatnie słowa wręcz wyszeptał.

Zatkało mnie. Totalnie ścięło z nóg. No co za zboczeniec! Żeby pytać o takie rzeczy?! Westchnąłem. No tak, tylko on tak potrafi. O dziwo uśmiechnąłem się i odpowiedziałem. 

- I co? Robiliśmy 'to'? Bo trzeba ustalić jakąś wersję na takie wypadki. 
- Co? - rozszerzył tęczówki.
- No co, 'co'? Nie możesz się ciągle czerwienić słysząc jak tak gada. To już taki typ. Zboczeniec i tyle. - wzruszyłem ramionami - To jak?
- Rozumiem. - przyłożył palec do ust i zaczął rozmyślać.

Ciekawe co odpowie. Aż mnie zżera od środka! Tak czy nie? Oto jest pytanie...! Kurde, Taisho. Zaczyna ci już odwalać... Tak więc na co postawi?


6 komentarzy:

  1. HaaaH. Jebłam i nie mogę się podnieść. Moja wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. No ja nie wiem,jak można mieć tyle pomysłów ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi sie!!

    OdpowiedzUsuń
  3. buahaha końcówka zajebista nie powiem ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. TO..jest..dobre..nie.nie dobre...zajebiste!!!!!!!!!!!
    Chce takiego yasuru... :c

    OdpowiedzUsuń
  5. Kaoru? Gitara? Zespół? O.o Czy tylko ja widzę tu związek z Dir en Gray? O.o
    Jeśli tak to cię kocham bezgranicznie *-* Kocham Diru *-*
    A tak wgl. to rozdział genialny ;* I aż wstyd się przyznać, że znalazłam to opowiadanie dopiero teraz...., ale nadrabiam zaległości i obiecuję zostawić komentarz pod każdym z rozdziałów :D

    ~Ariska~

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha odcinek zajebisty końcówka najlepsza :D

    OdpowiedzUsuń