23.08.2012

Rozdział 89

B2ST - 비가 오는 날엔 (On Rainy Days)


Śniło mi się, że... Sam nie wiem gdzie byłem i co robiłem, ale czułem niewyobrażalnie wielkie uczucie w środku klatki piersiowej. Jakby Yasuro mnie głaskał, uśmiechał się i był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie tylko dlatego, że ma mnie... Heh, ale to tylko sen, dlatego niechętnie uchyliłem powieki, spoglądając przed siebie na rozmazany obraz. Chcąc się podnieść, poczułem coś cięższego na brzuchu, toteż podpierając się na łokciach tuż za plecami, zamrugałem kilka razy i zerknąłem niżej doznając szoku. Higoshi leżał zwinięty w kłębek przy moim pasie, a swoim miękkim policzkiem opierał się o moją skórę, gdyż bluzkę miałem zadartą nieco za mostek. Od razu zrobiło mi się miło i nie przyszło mi do głowy nawet zastanawiać się, dlaczego też nie leżałem na kanapie, tylko w łóżku razem z nim... Ah... Zadarłem głowę, aby dostrzec, że na zegarku dochodzi prawie szósta. Czeka mnie ubieranie, prostowanie, układanie, podpinanie i odrobienie pracy domowej. Potem będzie siódma, zrobię nam śniadanie i trzydzieści po wyjdziemy do szkoły, będąc tam już za piętnaście ósma. Uśmiechnąłem się pod nosem, po czym wplotłem subtelnie palce w jego włosy i przeczesałem je, podnosząc dłoń. Szkoda, że nie możesz być mój.

Powoli podniosłem głowę Yasuro i zsunąłem się z łóżka, wygodnie, bez zakłóceń układając szatyna na pościeli. Z delikatnym zarysem uśmiechu na twarzy, nakryłem aniołka kołdrą i odgarnąwszy swoje włosy, poczłapałem do łazienki. No dobra, mam trochę czasu, bo wstałem za wcześnie. Hahaha... Już nie dziwię się, czemu spało mi się tak wyśmienicie. Jakby nie mogło być tak codziennie, przecież to nic takiego, zwykłe przytulenie, a nawet nie. Ale cóż. Normalni faceci się nie tulają, ani tym bardziej obok siebie nie sypiają, więc nie ma o czym mówić Taisho. Czeka cię ciężki dzień. Bo masz zaliczenie na lekcji historii, a do tego obiecałeś pomóc Eizo. Do tego dochodzi próba generalna na scenie, bo jutro tylko będzie wszystko podłączane, więc do domu wrócisz pewnie po siedemnastej, norma... Eh, nie chce mi się już, czasem każdy traci energię do życia. A taki Yasuro... Jego iskierka wciąż się tli zarażając rozżarzeniem moją.

Jak zaplanowałem, idealnie o 6:45 byłem w kuchni i zerknąłem do lodówki. Wyciągnąłem kilka listków sałaty, jakieś mięso, które potem pokroiłem na plasterki oraz pomidory. Z szafki wyciągnąłem ryż, który został ugotowany idealnie na godzinę 7:10. Wtedy z uśmiechem patrzyłem na drzwi od kuchni, przez które przeszedł już umyty siedemnastolatek. Heh, czasem czuję się jak jakieś małżeństwo. Nie chcę, żeby odchodził do swojego domu, ale to będzie nieuniknione, prawda? Nie mogę go zatrzymać, a jemu pewnie głupio 'zwalać mi się na głowę'. Cóż... Życie.

- Jak w zegarku. - skomentowałem, stawiając na stół ostatnią miseczkę wraz z pałeczkami oraz usiadłem sobie na swoim ulubionym krześle Ta, bo stało z prawej strony.
- Znowu robisz śniadanie, a ja czuję się jak pijawka... - ziewnął, zasłaniając tym samym buzię i w locie złapał pałeczki, od razu kosztując ryżu. Dopiero po tym łaskawie usiadł na siedzeniu.
- Stresuję się. Jutro koncert... A ja muszę jeszcze dopracować rytm. - chociaż bardziej stresuję się tym, że kiedyś usłyszę od ciebie 'odejdź' lub 'nie chcę cię nigdy więcej widzieć'.
- Taaaisho. - zaśmiał się, przeżuwając pomidora - Zawsze tak się boisz, a potem idzie gładko. Zresztą... Ty i twoje granie, jak profesjonalista. Masz ogromny talent... Więc nie zmarnuj go.. - powiedział tak łagodnie, że aż mnie ścisnęło, chwali mnie... - Wejdź na scenę i pokaż innym jak się występuje.
- Ale masz stać z przodu, przed barierką! - zaśmiałem się dla niepoznaki, ale tak naprawdę gdyby jego tam nie było, mój występ nie miałby sensu. Robię to dla niego. Bo to jego zachcianka.
- Będę, będę. Jak się dopcham, to będę...
- No, weź! - spojrzałem na niego oburzony - Nawet mi tak nie żartuj. Naprawdę się martwię. - a ty? czy chociaż raz zdawałeś sobie sprawę z tego, jak bardzo cierpię?
- Yhyym. Pyyszne... Jak zawsze wszystko jest pyszne. Gotujesz cudownie, jak nikt na tym świecie. - kolejny komplement rozświetlił kręty tunelik rozbudowywany w moim sercu.
- Dzięki... Spróbuj drugiego kawałka mięsa, podsmażyłem z innymi przyprawami.
- Serio? - zerknął zdziwiony na cienki pasek, który wskazałem pałeczką.
- No. - uśmiechnąłem się szeroko odwzajemniając jego radość, kiedy zjadł lekkie mięso.
- Chcesz mnie zabić z samego rana. - zaśmiał się, kończąc jeść.
- To chyba nigdy nie zrobię ci moich dorayaki z czerwoną fasolą, bo chyba mi tutaj wpadniesz pod ziemię.
- Ooo nie, musisz! - oboje podnieśliśmy się od stołu.

Poszedłem obmyć niewielką ilość naczyń, po czym odwróciłem się w stronę chłopaka, który aktualnie poprawiał torbę na ramieniu. Kocham jak prezentuje się w tym mundurku... Idealnie na nim leży, kołnierz doskonale układa się tuż pod jego kosmykami, które kończą się jak już wcześniej się podniecałem tuż za żuchwą... Cały jest przepiękny i albo odnoszę błędne wrażenie, albo ostatnio jest strasznie miły i wciąż mi się przygląda. Hah. Zapewniam mu dom, to normalne.

- Czekaj no flejtuchu. - roześmiał się i podszedł do mnie łapiąc w długie palce tył mojego kołnierza. Zręcznie go wywinął, poprawiając jeszcze  z przodu, po czym poklepał mnie po torsie, aż mi odebrało mowę - Idziemy? Już czas.
- Taa... - westchnąłem, czując motylki i wyminąłem go - W końcu mamy egzamin na historii.
- Uczyłem się! - podbiegł do butów i szybko je nałożył.
- Braaawo mój uczniu. - otworzyłem mu drzwi, przez które przeszedł wyprostowany, ze świetlistym uśmiechem.

Kolejny z nielicznych dni, kiedy mogę wyjść razem z nim. Pamiętam jak siedział tutaj, dochodząc do siebie, a ja dreptałem w samotności, która mi nie przeszkadzała. Szkoda, że niektóre rzeczy zmieniają się tak szybko. Przemijają, nim zdążymy powiedzieć 'ale'.

- Właśnie! - pogrzebałem w torbie i wyciągnąłem z niej zeszyt - Miałeś przeczytać piosenkę. - z wyszczerzem wcisnąłem Higoshiemu notatnik, a do swoich uszu wsadziłem słuchawki puszczając bardzo cicho muzykę.
- Okej... - zlustrował wzrokiem kartki i czytał w skupieniu, ufając mi podczas drogi - 'Ból i złość powraca, krąży w mojej głowie. Chciałem tego, lecz boli.'. - skomentował pod nosem - Końcówka wbija po całej piosence mocniejszy gwóźdź w serce... Piękna... - zerknął na mnie zaskoczony - I to jest to co przeżył ten chłopak...?
- Oczywiście trochę podkoloryzowałem, bo przed występem pragnę powiedzieć parę miłych ciepłych słów dla głupich ludzi... Ale w 60% to prawdziwa historia.
- Wyobrażam sobie brzmienie tej piosenki i leżę...
- Będzie żywa, na pewno... Ale jak dokładniej, jeszcze się zastanawiam, trochę idę na spontana, dlatego się boję...
- Poradzisz sobie, oddaję. - uśmiechnął się zwracając zeszyt - Na pewno!

Radosne słowa dodające otuchy wbiły mi się w głowę. Chyba nie ważne jak wyjdzie, są jeszcze występy innych... Poradzę sobie, ma rację. Co to dla mnie? Nie raz wymyślałem takie piosenki. Ile ich mam? Ah, tak, ponad cały zeszyt, heh.



***


Po zaliczeniu histy, biegałem od sali do sali zbierając ludzi i mówiąc im gdzie mają się kierować. Ma za szkołą stać wielka scena, więc mam nadzieję, że już tam jest, a nie, że dopiero ją składają! Bo ich uduszę, agh! Yasu na treningu, Akane na lekcji, a ja? W biegu do pokoju gdzie pracuje Eizo z innymi. Swoją drogą jestem ciekaw co z Ukyo, nie widziałem go dzisiaj, a Katsu wzruszał w niewiedzy ramionami.

- Mam to! - zawołałem a Yarotouichi szczęśliwy podleciał do mnie, wręczając jakimś mężczyznom walizkę.
- Z nieba mi spadłeś naprawdę. - złapał mnie i ścisnął na co wyprostowałem się zaskoczony, a po chwili już się odsunął - Teraz musimy lecieć do sceny.
- Znów mam biegać? No ale jak trzeba... - uśmiechnąłem się, wychodząc z nauczycielem z sali. Wiem już, że mimo wszystko, za rok szkoda mi będzie opuścić tę szkołę.
- Ostatnio wydajesz się bardziej zapracowany niż ja. - powiedział patrząc na mnie nieco na dół.
- Taka prawda. - westchnąłem - Ciągle coś zaprząta moją głowę. - zbyt często czuję się jak dorosły. Halo, mam tylko siedemnaście lat... Chciałbym być normalnym nastolatkiem.
- Ci co pracują najwięcej są nagradzani. - zaśmiał się - A tak poza tym to końcówka roku. Nie żebym straszył, za rok będzie gorzej.
- Dziękuję panu za pocieszenie. - spojrzałem na niego urażony, ale nie mogłem powstrzymać uśmiechu, na co on się zaśmiał.
- A ja za wspaniałą współpracę. Ale na zaliczenie się naucz, bo to już za osiem dni.
- Tak, tak, wiem.
- A jak tam Yasuro? - na jego pytanie aż mi się coś w żołądku wykręciło - Słyszałem, że zemdlał... A nie miałem okazji mieć jeszcze z wami lekcji. - od razu mi ulżyło. Głupi Taisho! Pomyślałeś, że on pytał o twoje sprawy sercowe?! Głupek!
- Znacznie lepiej, znowu trenuje. - stanąłem w miejscu widząc ogromną scenę - Łaał, nie wiedziałem, że będzie AŻ TAK wielka!
- Jak szaleć to na całego nie? - zaśmiał się i pociągnął mnie za rękę do innych - Dobra ludzie! Macie już swojego Taisho, brać się do roboty. - puścił mi oczko na co tylko pokręciłem głową.

Zżyłem się trochę z tymi ludźmi. Wszyscy przez paręnaście ostatnich dni współpracujemy ze sobą bez zgrzytów, rozmawiamy... Ale wiadomo, lepiej ze swoimi. Ciekawe kiedy znowu wszyscy spotkamy się gdzieś w centrum albo coś? Za bardzo nam ucieka czas, heh.

Wyprostowałem się i rozpocząłem sprawdzanie co jest, a co jeszcze trzeba zrobić. Tak jak przewidywałem, pracowałem bez ustanku aż do godziny siedemnastej. Czułem się zjechany jak po całym dniu treningu kosza, na który kilka miesięcy temu jeszcze chodziłem. Totalna masakra. Ale przynajmniej scena, dekoracje, wszystko jest gotowe, więc jutro nie powinno być żadnych problemów! Przestałem nawet myśleć o Yasuro, problemach, mam je już głęboko gdzieś. Pracuję jest jak jest, mogło być gorzej. Nie powinienem narzekać. Mam ręce, nogi i inne części ciała w komplecie, wszystko sprawne, nie jestem chory. Przyjdę do domu, to wezmę się za piosenkę, ale najpierw...

- Yasuroo, powiedz, że masz coś dla mnie! - uwiesiłem się chłopakowi na ramieniu, kiedy wyszedł z budynku gdzie odbywał się jego trening - Błagam, umieram z głodu! - załkałem niczym małe dziecko, robiąc smutną minkę.
- Mam. - zaśmiał się i magicznie wyciągnął z torby wielką bułkę z nadzieniem budyniowym a na zewnątrz była posypana cynamonem.
- Idealnie! - wyrwałem mu ją i od razu ugryzłem - Pyychaaa!
- Głupi jesteś, wiesz? - pokręcił ze śmiechem głową, nie dowierzając w to co widzi. Jaki miły, widział, że pracuję cały dzień, bo jak ćwiczyli było widać z boiska scenę i kupił mi coś... Ah, rozpływam się.
- Ale, też mam coś dla ciebie. - wyciągnąłem z torby wąską paczuszkę i wręczyłem mu - Jakiś nowy smak.
- Mentoooski! - ucieszony od razu przygryzł zębami papierek, wyciągając trzy cukierki.

Jesteśmy głupi? Możliwe. Ja cieszę się z bułki, a on z mentosów. Ale wolę się cieszyć, niż płakać. Starczy mi już powagi, mam jej dość. Niedawno odżyłem, nie chcę znowu zesztywnieć, heh. No i pierwszy raz od kilku dni wracamy sami... Jest tak pusto, bo już późna godzina, dlatego czuję się bosko...

- Idziemy się napić? - uśmiechnął się do mnie na co wlepiłem w niego wielkie gały.
- Że jak? Ten pan porządny Yasuro chce iść pić? Łohohooo. - pokazałem mu ząbki przestając jeść - Ale pomysł mi się bardzo podoba. - czemu nie? Chcę spędzić z tobą jak najwięcej, nie wiadomo co może przynieść jutro.
- Okej, tam gdzie zawsze?
- No, gdzie indziej nam nie sprzedadzą. Ciooty. - zaśmiałem się - Ah, dobrze mieć znajomych Hiro, którzy nie boją się kontroli.
- Gdybyś miał tyle kasy co Takahiro to też byś nie narzekał i się nie bał. - zgodnie pokiwaliśmy głowami.
- Nie... Gdybym miał tyle kasy co on, nie zakładałbym barów w całym mieście, tylko walnąłbym sobie najdroższą, ociekającą kosztownością i przepychem korporację.
- W sumie to nie taki zły pomysł. Mój ojciec by zbielał z zazdrości. - zaśmiał się patrząc na mnie.
- Mówisz? Aż tak zależy mu na firmie, która w sumie nie jest całkowicie jego?
- No... Razem z matką dostali szału o posadę... Chociaż bardziej mama. Ciągle gniewa się na ojca, że sprzątnął jej awans z przed nosa, o którym nic nie wiedział. Do tego sprawy w sądzie i mamy idealną rodzinkę. Heh, zawsze czułem się tam jak piąte koło u wozu.
- Oj no nie mów tak... Widziałem i znam twojego ojca i wiem, że jesteś dla niego ważny... Dla mamy też, pamiętam ją jeszcze jak byłem mały!
- Taa, urodzili sobie dziecko tylko po to, żeby się kłócić? Proszę cię. Może kiedyś było okej, teraz to jakaś istna masakra. - westchnął, dokańczając jeść mentosy.
- Jeszcze jedną paczkę? - wybuchnąłem śmiechem patrząc jak mu się oczy rozjaśniły - Poooproś łaaadnie. - uśmiechnąłem się podnosząc rękę.
- No wiesz? Ale z ciebie wredota! - skrzyżował ręce na piersiach i wypuścił powietrze momentalnie łagodniejąc - Proszę?

Normalnie mnie zatkało... Aaa ! Jakie oczka, włosy, mimika i w ogóle to, że jest niższy i patrzy się w górę...! Od razu korzystając z okazji podskoczył i ze śmiechem wyrwał mi paczkę, jedząc sobie dumnie smakołyki.

- Jesteś okrutny. - burknąłem pod nosem będąc nafochany.
- A ty ciapowaty.
- Ja?! No chyba nie! - pokręciłem głową. Bardziej on, bo już nie wspomnę o jego kilku fobiach.
- Dobra, dobra, patrz, już jesteśmy. - wskazał palcem na nasz ukochany bar, który zawsze kojarzy mi się tylko z nim, po czym natychmiast weszliśmy do środka siadając przy ladzie.

Mężczyzna od razu uśmiechnął się do nas szeroko i zaproponował to co zawsze. Ah, te znajomości. Hiro, dziękuję? Ale i tak ci dzisiaj nie robię obiadu, muhahaha. Widzisz? Nie ma mnie nawet w domu, siedzę z Yasuro! w barze i jest mi bardzo dobrze. Wrócimy dopiero wieczorem, a jutro idę na koncert, więc też nici. Oh nieee.

Higoshi od razu rozpoczął jakiś głupi temat przez który trzymając szklankę niemal ją upuściłem, rżąc na głos, jednak w pewnym momencie uśmiech zszedł mi z twarzy. Wytężyłem wzrok, wpatrując się w koniec lady, gdzie było małe oświetlenie i nieznacznie widziałem zarys znanej mi sylwetki.

- Ej, Yasu, czy to przypadkiem nie jest Ukyo? - wskazałem głową na szesnastolatka.
- Ano faktycznie! Ale co on jakiś taki dziwny?

Zamilkliśmy na chwilę widząc, jak brunet nachyla się nad butelką w jakiś nienaturalny sposób i nie podnosi głowy, tylko siedzi skulony, jakby modlił się do tego piwa. Jak jeden mąż podniosłem się z aniołkiem i podeszliśmy do stolika doznając szoku. Ukyo był cały jakiś taki... Widać, że płakał po czerwonych oczach, ale jak nas zobaczył uśmiechnął się szeroko i czknął.

- Siema chłopaaakiii! - aż go zniosło na bok, przez co mrugnął, jakby doprowadzając wzrok do porządku.
- Ukyo... Co się stało? - spytałem widząc, że Yasu nie jest w stanie.
- Jak to co?! - powiedział pijackim głosem i napił się prosto z gwinta - Rodzice powiedzieli, że geja nie będą finansować i tak nakłamali w papierach, że nie będę dostawał już kasy do pełnoletności... I będę musiał szukać pracy pod lampą, buahahah!
- Jak to nie będą płacić?! - warknąłem oburzony i usiadłem obok niego - Nie pij już tego świństwa. - mruknąłem zabierając od niego butelkę. Matko! Ile on wypił, że aż nim buja jak siedzi?
- Daj mnie tooo! - machnął dłonią, ale po chwili westchnął i z wyszczerzem, który nie był fajny oparł się o siedzenie - No normalnie! Od zawsze mnie nienawidzili, nie? To kiedy znaleźli haka, postanowili mnie wydziedziczyć i zapomnieć... A mnie nie stać na mieszkanie! - wybuchnął śmiechem, a Yasuro aż westchnął odwracając głowę.
- Dobra, koniec, idziesz do domu i trzeźwiejesz.

Wziąłem go pod ramię, a on się głupio zapierał, dlatego też Higoshi podbiegł z drugiej strony i pomógł mi go wyprowadzić. Jak można zrobić to własnemu dziecku tylko dlatego, że jest gejem?! Nienawidzę takich ludzi no! Ukyo ma wspaniałą osobowość, nie wdaje się w złe towarzystwo, jest idealny, a oni co! Chyba nie mają prawdziwych problemów na głowie, skoro się tak mszczą za własne błędy czy jak? Normalnie aż... Ugh! Mam ochotę rozwalić im łby. Jak on, w wieku szesnastu lat ma sobie poradzić?! Co za debile! Nie wiedzą chyba jak bardzo go krzywdzą. Aż tak, że się upił... I się śmieje zamiast płakać...

- Chodź Yasu, odprowadzimy go, co? - westchnąwszy spojrzałem na szatyna, a on kiwnął głową na zgodę.
- Ale ja nie chcę! Muszę iść do pracy! - Igichi znowu się zaśmiał.
- Pomóc wam? - usłyszeliśmy za plecami dlatego zdziwieni unieśliśmy brwi.
- Katsu? Co ty tu robisz? - aniołek nie ukrywał zdumienia tak samo jak ja.
- Kiedy jeszcze był... Jak widać, trzeźwy, wysłał mi smsa gdzie jest i żebym przyszedł, bo musi porozmawiać... Ale jak widać, chyba nie zdążyłem na czas i się uchlał...
- Ja mu się w sumie nie dziwię... - westchnąłem. Też tak kiedyś chciałem zrobić. Pech, że byłem za mały czy szczęście?
- Dajcie mi go. 
- Ale jak? Pomożemy ci go odprowadzić. - zaproponował szatyn.
- Nie, poradzę sobie. - odpowiedział białowłosy.
- No okej...

Zdziwiło mnie to, że mówił normalnie, bez zagadek... To chyba jednak taki ton ma na pokaz czy jak? Ale teraz jak patrzę na to jaki jest śmiertelnie poważny i jak się przejął... Nie dziwię się. Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, więc to chyba nie czas na taką mowę, kiedy twój przyjaciel stoi zachlany. Odsunęliśmy się od nastolatka, kiedy Hanari wziął go za biodra i przerzucił sobie przez ramię.

- Na pewno sobie poradzisz? - spytał zmartwiony Higoshi.
- Mam 190cm wzrostu, nie? - zaśmiał się cicho - I wbrew pozorom nie jestem taki słaby. - położył jedną dłoń na kostkach chłopaka, a drugą na jego lędźwiach, za które go trzymał na swoim ramieniu.
- Katsuu, zostaw mniee, bo widzę do góry nogaami... - jęknął żałośnie gitarzysta.
- Dobra... Nie trać czasu i idź, bo jeszcze ci zrobi niespodziankę na chodnik podczas drogi. Jutro się zobaczymy. - pomachałem bożyszczowi, który odwrócił się i bez większego problemu stąpał z Ukyo na barku.
- Znowu wpadasz na głupie pomysły Ukyś. - powiedział cicho pod nosem, kręcąc głową i westchnął - Zamiast poczekać...
- Przepraszaaaam.... - młodszy czknął, zamykając powieki.



***



Kiedy wróciliśmy oszołomieni do domu, chyba z godzinę gadaliśmy o tym, jacy są okropni rodzicie chłopaka. Aniołek nawet doszedł do wniosku, że sam nie ma tak źle, heh. Była godzina dziewiętnasta. On się uczył do poprawki, a ja w osobnym pokoju, aby zrobić niespodziankę, bez pieca ćwiczyłem grę, tak więc skończyłem komponowanie późną nocą. Nie jedząc kolacji ani nawet się nie myjąc, padnięty wparowałem po cichu do pokoju i walnąłem się na kanapę, widząc, że on już śpi. Nie wierzę w ludzi, jak bardzo potrafią być głupi. Ukyo, takiego wspaniałego chłopaka tak ranić... Hah, a ja mu sobą nie pomogłem.

Westchnąłem, pocierając zaspane powieki. Nieważne, jutro ciężki dzień, z Ukysiem na pewno jest dobrze, bo został z nim Katsu... A ja muszę iść spać, bo nie wyrobię jutro. Sam jestem w szoku, że udało mi się coś skomponować i to takiego, że jak to gram to sam mam ciarki... Mam nadzieję, że się spodoba... Że ludzie na chwilę chociaż zaczną się zastanawiać nad tym, jak ważne jest zrozumienie, tolerancja i akceptacja. Chory świat, chory system, chore uczucia. Jakby człowiek nie mógł się bez nich obejść.

Chora miłość, dla której jestem więźniem.



_____

Wybaczcie za taką długą przerwę. Miała trwać jeszcze dłużej, ale się dzisiaj zmobilizowałam. Trudno jest pisać, kiedy tysiąc innych spraw zaprząta twoją głowę, ale mam nadzieję że w miarę mi się udało. Cisza przed burzą.

Hikari i Hoshi - rozbawiły mnie wasze komentarze, dziękuję ♥.

42 komentarze:

  1. Ugh, no nie potrzebnie się, słońce niepokoisz, że z tym rozdziałem coś nie tak. Jest cudowny *.* Jak zawsze, ale Ci to już pisałam. Mimo kilku drobnych błędów wyszło Ci naprawdę wspaniale.
    Teraz będę Ci truła, żebyś napisała dalej, bo się najarałam tymi spojlerami. TAK LUDZIE! JA WIEM CO BĘDZIE DALEJ MUAHAHAHAHAHAHA! : ~D
    Aż wstyd wiedzieć, że czytałaś coś co ja napisałam... gdzie to jest okropne ><
    ALE ZOBACZYSZ A HA HA HA zobaczysz jeszcze Cię dogonię swoimi umiejętnościami.

    Mvihihihihihi.

    Ah, uroczy Yasuro... Uroczy Taisho... Uroczy Ukyo... Uroczy Katsu... Uroczy Eizo... Urocza I POWAŻNA Grelka... ♥

    ę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra. Po pierwsze... DLACZEGO TAK DŁUGO ?! .__. [ dobrze wiem dlaczego, ale cii.. trochę dramaturgii wprowadźmy XD ]. Po drugie.. WALNE CIE >< za to twoje gadanie, że chyba jest be, źle i wgl. >< nie znasz się i o : O przecież to jest .. ahm <3. Do tego muzyka jest boska no ! <3. i znowu mi Kira na kolanach siedzi XD on zawsze kurde wskakuje jak ja mam pisaćkomencia no XD tylko herbatki brak : O ale dzisiaj mi się nie chce robić .. na razie XD za wcześnie dodałaś no : O zawsze jest pod wieczór rozdział a tu kurna bum. niespodzianeczka XD
    no.
    fajny sen Tasiu XD ale .. fajnie tak wstajesz a tu taki ukochany se leży na tobie .. <3.
    ale ogólnie to przeraziło mnie to, jak Tasiu ma wszystko zaplanowane co do godziny :C to dla mnie takie.. przykre .__. bo .. egh. no.. nie wytłumaczę, ale myślę, że ty zrozumiesz o co mi chodzi.
    w ogóle ich śniadanko i to z tym kołnierzem.. to takie urocze no *O* serio jak .. jak para zakochanych *O* [ wszyscy wiedzą , że oni się kochają ... tylko oni o tym nie wiedzą XD ja nie wiem no .. CO Z TYM ŚWIATEM ?! ]. Powracając do tematu.. ja nie wiem... Takie poranki.. A oni dalej uważają się za przyjaciół ! TYLKO ?! : O lol XD [ muzyka się wyłączyła >< XD ]. I nie dziwie się Yasuro .. też uważam, że piosenka jest piękna ! *O* [ ah spoilery :D ]

    OdpowiedzUsuń
  3. Potem biedny Tasiu musiał pracować.. [ zajechało mi pelplinem ._. ] EJ DOBRA ! JUŻ SIĘ OGARNIAM ! XD [ i tak wiem, że kochasz te moje dopiski XD ].
    Heh.. Bułka .. ZGŁODNIAŁAM PRZEZ CIEBIE ! ;( jesteś okrutna .. nie mogłaś napisać " BUŁKA " ?! I TYLE ?! nie .. Naru musiała wszystko dokładnie opisać .. NO JASNE ! <3 cynamon ._.
    podoba mi się niegrzeczny Yasiu : > ON ZAPROPONOWAŁ PICIE ?! : O aż w pierwszej chwili pomyślałam o wodzie, bo nie spodziewałam się, że on może powiedzieć o piciu-piciu.. XDDD *fail deici XD *.
    I OCZYWIŚCIE MUSIAŁAŚ MI DOWALIĆ ZNOWU ?! MUSIAŁAŚ NIE ?! NO BO .. BO .. MÓJ UKYOOOO ;(;( biedaczek .. młody i już mu życie dało w kość :c to przykre :c ale ważne, że ma takiego Tasia, Yasia, KATSUSIA : DDD" no.
    a jak pomyślę jaką to piosenkę skomponował Taisho.. leże! *O* musi być boska *O* aghm !
    I jego myśli na koniec .. aaaghm <3. ale to zaraz .. : D

    OdpowiedzUsuń
  4. BO TERAZ ... *niepokojące skrzypce* ULUBIONA CZĘŚĆ PROGRAMU ... CZYLI ...
    ULUBIONE CYTATY DEICI ! : DDD *fanfary* XD
    No to lecim z bitem XD

    Higoshi leżał zwinięty w kłębek przy moim pasie, a swoim miękkim policzkiem opierał się o moją skórę, gdyż bluzkę miałem zadartą nieco za mostek. - jak to se wyobrażę, to łomamusiu *O* tak wstaje se taisho i taki słodki Yasu sobie na nim leży .. i jeszcze koszulka podciągnięta .. aaaahm .. rozpływam się <3.

    Uśmiechnąłem się pod nosem, po czym wplotłem subtelnie palce w jego włosy i przeczesałem je, podnosząc dłoń. - *pisk* AHAHAHA ! A JAK ONI BĘDĄ RAZEM TO JUŻ CHYBA WGL. BD MIEĆ OR.. no .. będę się cieszyć XD

    Szkoda, że nie możesz być mój. - egh.. zawsze to zdanie mnie dobija.. w każdym możliwym opowiadaniu i w ogóle .. bo to takie straszne.. a jeszcze Tai ma gorzej ! bo jest cały czas z Yasu .. i no.. ale i tak nie może go mieć dla siebie :c [ znaczy może, ale nieważne XD ]

    Jego iskierka wciąż się tli zarażając rozżarzeniem moją. - jesteś .. moim ... mistrzem. Serio no.. Bo takie słowa.. Agh. W końcu mamy XXI wiek i kurde .. teraz to " e lachon, cho tu ". Aż się chce wierzyć, że świat jeszcze nie spadł całkiem na psy .. <3. No i .. Sam sens i wgl.. NO KURDE NO ! Jak zawsze brakuje mi słów do opisania tego co czuje .__. A TAK BARDZO CHCE ! Po prostu to .. piękne. I to, że Yasu daje Tasiowi taką .. nadzieje i wgl.. no .. NO WIESZ NO T^T.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chcę, żeby odchodził do swojego domu, ale to będzie nieuniknione, prawda? - NIE PRAWDA >< ja się nie zgadzam :c. Pewnie dla Taisho odejście Yasu [ jeśli to nastąpi : D" ] będzie trudne.. Bo wiadomo. Człowiek przyzwyczaja się, że ktoś przy nim jest.. Że wracasz do domu i nie siedzisz sam w pokoju.. To takie przyjemne i miłe uczucie. i co ? nagle ma to stracić ? :c no nie no nooo T^T.

    Nie mogę go zatrzymać. - ej no.. dlaczego dla mnie to brzmi jak .. jak słowa poddania ?! PRZECIEŻ MOŻE ! Może nie w swoim domu.. ale w serduszku może ! Niech się bierze do roboty a nie ! :c.


    chociaż bardziej stresuję się tym, że kiedyś usłyszę od ciebie 'odejdź' lub 'nie chcę cię nigdy więcej widzieć'. - o mamo T^T. Najgorsze co może być. I ja Tasia pod tym względem rozumiem! W końcu to straszne usłyszeć takie słowa od najważniejszej osoby :c. Z drugiej strony powinien wierzyć, że Yasuro nigdy tak nie powie T^T. No ale heh. Jest tylko człowiekiem nie? A każdy człowiek się czegoś obawia.. A takich słów chyba boi się 3/4 ludzkości.

    chwali mnie... - niby nic takiego nie? a mnie ruszyło.. bo sama wiem, jak to jest, kiedy ktoś ważny cie chwali <3. BRAWO NARUŚ : D jak zawsze trafiasz w moje gusta : >

    Robię to dla niego. - ah.. jak każdy zakochaniec no : D ale .. heh. Tak się poświęca dla Yasuro.. Tyle roboty.. To kochane nuu <3.

    a ty? czy chociaż raz zdawałeś sobie sprawę z tego, jak bardzo cierpię? - kocham cię i wielbię no! sama dobrze wiesz, jak uwielbiam takie myśli! jakby ktoś do kogoś mówił ! i to jeszcze .. TAKIE słowa.. ah. biedny Tai .. musi wszystko w sobie skrywać :c.

    Kolejny z nielicznych dni, kiedy mogę wyjść razem z nim. - kolejne "zwykłe" zdanie, a dla mnie "niezwykłe". Bo mnie ono po prostu... dobija. Tak, tak. Dobija. No bo.. Nieliczne dni.. heh :c. A przecież Yasu jest dla niego taki ważny.. a ma tak mało czasu.. ale i tak się cieszy, że może z nim wyjść.. AHM .. <3. [ to muzyka chyba tak na mnie dziaaałaa <3. ]

    Głupi Taisho! Pomyślałeś, że on pytał o twoje sprawy sercowe?! Głupek! - haha. urocze <3. teraz pewnie będzie myślał, że wszyscy wiedzą : o

    Mam ręce, nogi i inne części ciała w komplecie - sooooorrrkiii .. ale .. buahaha .. wiesz o czym pomyślałam nie ? XD : DDDD"

    Jesteśmy głupi? Możliwe. Ja cieszę się z bułki, a on z mentosów. - NO I BRAWO ! moja krew ! bo w życiu o to chodzi, żeby cieszyć się najmniejszymi rzeczami no <3.

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh, zawsze czułem się tam jak piąte koło u wozu. - WYBACZ ! wiem, że to zdanie miało być poważne i wgl .. ale od razu przed oczkami mam ciebie i " jestę piąte koło u wozu JR :c " XDDD

    Poooproś łaaadnie. - widzę niby nic, ale wychowywanie Yasia już się zaczęło : DD

    - A ty ciapowaty. - AAAAAAAAAA ! MÓWIŁAM ... MÓWIŁAM CI .. JAK KOCHAM TE SŁOWA ! AAA ! CIAPOWATYY ! *O*O*O*O* [ tak, dei jest poryta XD ]

    Ale i tak ci dzisiaj nie robię obiadu, muhahaha. - HIIIROOOO ! T^T HIRUŚ KOCHANIE ! T^T *zakłada fartuszek i leci do kuchni, robić obiadek dla Hirusia*

    brunet nachyla się nad butelką w jakiś nienaturalny sposób i nie podnosi głowy, tylko siedzi skulony, jakby modlił się do tego piwa. - i deicia już zaczyna się martwić.. już łzy w oczach i tylko czyta .. nie chce czytać, ale ją i tak zżera i czyta dalej ! T^T.

    I będę musiał szukać pracy pod lampą, buahahah! - Ukyo... Ja wiem, że to alkohol i w ogóle .. ale ... no T^T

    A mnie nie stać na mieszkanie! - wybuchnął śmiechem, - i tu deicia zaczęła ryczeć. egh.. biedny, uchlany Ukyo.

    I dzięki bogu sprawę ratuje nasz białowłooosyyy : D

    - Nie, poradzę sobie. - odpowiedział białowłosy. - no wiadomo .. : DDDDD

    na jego lędźwiach - BUAHAHHA ! LĘDŹWIE ! BUAHAHA ! SOOOOORKA .. ALE SAMA WIEEESZ ... BUAHAHA ! XDDDD

    z Ukysiem na pewno jest dobrze, bo został z nim Katsu... - oj taaak : D bardzo z nim dobrze : DDDD [ EJ ! CZEMU TAK MAŁO ?! : c JA CHCE WIĘCEJ W KOLEJNYM ROZDZIALE *O*O*O*O* XD ]

    Chory świat, chory system, chore uczucia. Jakby człowiek nie mógł się bez nich obejść. - szczera prawda. agh.. Taisho jest strasznie inteligentny no ! I ma racje .. strasznie chore to wszystko!

    Chora miłość, dla której jestem więźniem. - wiesz, że znowu dowalasz na koniec? WIESZ ?! Znowu takie prawdziwe słowa.. Takie .. Ahm .. <3 Że aż człowiek dostaje ciarek i coś mu się w środku skręca. przynajmniej ja tak mam .. <3.

    OdpowiedzUsuń
  7. NO ! i to tyle : D czekam oczywiście na kolejny rozdział .. AH .. koncert ! <333. i tyle akcji .. KOCHAM SPOILERY *O* i jak dosiałkę [ przeczytałam komcia XDD ] WIEM WIĘĘCEEJ ~~ ehehehe : > NO !
    TRZYMAJ SIĘ CIEPLUTKO ! POZDRAWIAM !
    Twoje opo jest .. cud, miód i orzeszki : D
    haha.. ej nie, serio. kocham cię kurcze <3.
    Pisaj szybko .. I DUŻO WENY <3.

    OdpowiedzUsuń
  8. waaa! W KOŃCU! Jezz.. myślałam że się nie doczekam!
    Serio rozbawiły? XD Dobrze wiedzieć! ^w^
    Jej... Mój słodki yasurooo <333
    Nie no ślicznie! Czekam na naxt! <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, oj tak. uwielbiam takie rozmowy. Hikaru XD. Kaoru x Hikaru - Ouran High School Host Club anime mam przed oczami, aah.

      Usuń
    2. Hahah :3 Tiaaa <3 i tą zakazaną miłość bliźniaków @_@

      Usuń
  9. Hej,
    rozdział jest kochana wspaniały, ach jak ja już nie mogę się doczekać tego koncertu. Biedny Ukyś, ale przyjaciele pewnie mu pomogą, jak tak mogli go potraktować rodzice... Czekam na następny rozdzialik ;]
    Weny, duże pokłady weny życzę
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet nie wiesz jak się ciesze, że wreszcie jest nowy rozdział! Nie mogłam się już doczekać! Uwielbiam to opowiadanie. Kurczę znowu chcę wiedzieć co będzie dalej!Mam nadzieję, że tym razem szybciej coś napiszesz i będziesz miała więcej czasu. Rozdział wspaniały. Piszesz trochę innym stylem niż na początku, jak mi się wydaje, ale równie świetnie, albo nawet lepiej! Współczuję Ukyo. Jego rodziców to tylko przed sądem postawić. Ciekawe jak wyjdzie koncert i co dalej będzie się dziać. Weny! Shina --> Ann ( miana nicku)

    OdpowiedzUsuń
  11. NARESZCIE!!! :D stęskniłam się... biedny Ukyś D: szkoda mi go. To dziwne uczucie wchodzić codziennie na bloga i nic nowego nie zastawać przez hmm... no cóż długi czas i tyle :)(a teraz będę wam truć) UKYŚŚŚŚŚŚŚŚ D: biedny Ukyś :) życzę weny i czekam z niecierpliwością na nexta

    OdpowiedzUsuń
  12. YeaH! Usychałam z tęsknoty za Twoim pisaniem i powróciłaśśśś ;* W końcu i w dobrym stylu ...
    CZekam z niecierpliwością na następny rozdział i mam nadzieję, że nie potrwa to aż taaak długo

    Co do partu, to to opowiadanie to mi się chyba nigdy nie znudzi, no czyta się jak dobrą i obszerną książkę, kurcze1 ja nie chcę końca tego opko <3 jest zbyt fajne ^^

    http://wposzukiwaniuszczescia-yaoi.blogspot.com/

    J.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wielki comeback widzę! :D Mój komentarz cię rozbawił? ; o No normalnie nie wierzę.Ale nie musisz dziękować :) Hoshi i Hikari. Dopiero teraz zauważyłam, że obie mamy nicki na "H". :D Jak ja wyczekiwałam tego rozdziału. *-* Nawet sobie tego nie wyobrażasz. :D
    No cóż, chyba pozostało mi czekać na kolejny, gdzie będzie opisany koncert.(A bynajmniej mam taką nadzieję):D
    H.~

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooow. W końcu, ile naczekałam się na kolejny rozdziaał? >.< Ale w końcu jest, z czego bardzo się cieszę. Biedny Ukyo. Mam nadzieję, że Katsu należycie się nim zajmie.
    Taisho i Yasuro naprawdę do siebie pasują, choćby z tymi przysmakami. Myślą o sobie. Teraz tylko czekać, aż zacznie dziać się coś bardziej wyraźnego między nimi.
    Mam nadzieję, że nie pogubisz się w tych sprawach, które zaprzątają Ci głowę.
    Pozdrawiam i czekam na kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  15. ŻżęĘ TĘę noo po kilku latach udało ci się namowić mnie do czytania(i zarazic mnie Y ) a po następnym roku doszłam do konca (albo i nie do konca bo dalej się bd to rozwijać)noo ale i tak jestem z Sb dumna ze przeczytałam i się sama zmusiłam żeby czytać do konca (aah te Y zawsze jakaś blokada)
    NO i powiem skromnie żę bardzo ciekawe (bo nie umiesz pisać) bo jak potrafiłam z 20 przeczytac na raz jak mi oczy pozwalały to łOoO i jak ja zazwyczaj niczego nie czytam to tym bardziej łOOOoOo!!

    Co mi się tu podobało? Wszystkie te eNowskie sceny jak opisywałaś niektóre sytuacje to padałam z załamania albo ze smiechu a wiadomo jak to jest z moja skromna wyobraznią(nieprzewidywalna)
    i tez poważne momenty tez ciekawe i wgl nie jestem stanie wszystkiego opisac .

    OdpowiedzUsuń

  16. Skoro mam się mega rozpisać co pewnie mi się nie uda bo nie wiem za bardzo co pisać ale jak bd tak dalej do Sb gadac…. Pisać to może wyciąga napisze haha… noooo to co tam jeszcze było? Aaa tak siedziałam u cb i czytałam i trafił się rozdział gdzie cały był o jedzeniu a pozniej się za tym ciągnęło 5 kolejnych bo ktos lubi opisywać ludzi i przednioty „ on miał karmelowe włosy …. Ta szawka przypominała wielką kanapke …. Coś tam było znowu jak kakałko… ”i jak tu nie zgłodniec??

    OdpowiedzUsuń
  17. Ooo jestem na bieżąco i znowu rozdział o jedzeniu i to wtedy kiedy ja tez jeem .
    NOOOOOOOO
    Rozwijasz się co raz bardziej i oby tak daleeej!!!!

    Proszę twój tak długo oczekiwany komentarz
    mam nadzieje ze wystarczająco się rozpisałam

    ale wredne nie chciało mnie dodac.....

    OdpowiedzUsuń
  18. Nawet nie wiesz kochana jak ja zacieszam widząc kolejny rozdział tej historii. Uwielbiam to jak prowadzisz akcję, jak przeplatasz w tym opowiadaniu emocje. Podziwiam Cię za to, że dotrwałaś aż do tylu rozdziałów. To robi wrażenie.

    Jestem bardzo ciekawa koncertu. Mam nadzieję, że to będzie niemałe wydarzenie i zmieni co nieco w tej historii ^.^


    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuje Ci za kolejny rozdział. Codziennie tutaj zaglądałam, by sprawdzić, czy wyszło coś nowego, ale zawsze zamykałam tą stronę ze smutnym pyszczkiem.
    Wiem, że piszę komentarz przed przeczytaniem, ale chcę podziękować, że go wstawiłaś. I już czuję, że będzie to kolejny genialny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  20. Jejuu, kolejny świetny rozdział. Ubóstwiam Cię za to opowiadanie. Mam nadzieję, że szybko wstawisz kolejny rozdział i będzie on nieco dłuższy. ;) Zdaje mi się, że podczas koncertu Yasuro przekona się do końca, że czuje coś do Taisho..i mam nadzieję, że wkrótce coś z tym zrobi. c: Liczę na zmiany u Ukyo i Katsu. :3
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny blog : )
    Zapraszam na http://mandm.mylog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  22. Teraz to i ja mam ciary. Wbija w krzesło.
    Kurde, żeby rodzice... za coś tak błahego? Czy to czyni z Ukyo kogoś innego niż dotychczas, zanim wiedział, że jest gejem? No okej, rozumiem jakichś kumpli, bo rówieśnicy zazwyczaj mają różne poziomy dojrzałości, ale odpowiedzialni, dorośli rodzice? Własnego syna... nie ogarniam. Pozbyli się problemy, świetnie. Niemniej prawnie nadal muszą sprawować nad nim opiekę. Ale co to da? Lepiej nie mieszkać z nimi pod jednym dachem. Dobrze, że jest Katsu. On wiele rozumie.
    Nie przeboleję tego, nooo! Wychodzę z szoku i zaczynam się wkurzać. Ukyo to dla mnie młodszy brat. Kuurdeee, nie mogę patrzeć, jak cierpi. Jak można być takim tępym idiotą, aby wyrzec się kogoś tak dobrego, wrażliwego, kochanego? Trzeba nie mieć serca. Płakać mi się chce.

    OdpowiedzUsuń
  23. Senpaaaai~! *rzuca się na swoją senpai*
    Dlaczego ja nic nie wiem o rozdziale? (No trudno żebyś wiedziała, głupia-głos wewnętrzny). Normalnie... Dzień przed rozdziałem wchodziłam... Kurna... Głupia ja, mogłam poczekać ten jeden dzionek...
    Och... Ukyyyś~! Och, kochaniutki, nie pij tyle, bo to aż straszne... Ci głupi rodzice... Niestety, coś mi się myśli, że dużo takich na świecie jest... Nietolerancja na szczęście nie jest zaraźliwa (tolerancja niestety też nie). ^^
    Dobraa~, Grelciu-senpai, mam nadzieję, że następny rozdział będzie jakoś w miarę niedługo, nyaa~.

    OdpowiedzUsuń
  24. przeczytałam całe to opo i oto jestem! ^^
    bieeedny Ukyć no chodź niech cię przytulę T^T
    teraz mógły zamieszkać u Katsu i wgl.. oni straaasznie do siebie pasują! ;D
    Yasu jest słoodki, ale bywa z niego cwana bestyjka ;)
    czekam na koncert i jak Taisho pochwali się dłuższymi kłaczkami.. ja sama mam gęste włosy do pasa, ale mieć takie coś na głowie co Taisho to faajnie by było hehe ^^
    więc ogólnie mówiąc zajebiste i czekam na następną część! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej napisałam Ukyć i zrobiłam błąd xd ma być Ukyś z 'ś' a nie 'ć' xdd

      Usuń
  25. Mogłabyś mi podawać na moje gg:40223888 wiadomości o dodaniu nowych notek ?? Bardzo podoba mi się to opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Jejjj cudowne! Zostałem w szoku! Wciągły mnie bardzo twoje opowiadania xD
    Zapraszam do siebie http://my-little-fantasy-world.ugu.pl/index.php?pg=home
    I na facebook'a
    https://www.facebook.com/pages/My-little-fantasy-world/354842154595886?ref=hl

    OdpowiedzUsuń
  27. biedny Ukyo, już myslałam ze nadal opłakuje to, ze Taisho go odrzucił, a tu takie rzeczy się dzieją! nie każ nam zbyt dlugo czekac na nastepny rozdział, bo bardzo chce zobaczyc jak Taisho zagra i zaśpiewa piosenke i jak wszystkim opadną szczęki, a w szczególności Yasuro <3 wiele weny Ci życzę, ilovemymom :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Stawiam na to, że czcionka była - błękitna lub jasnopomarańczowa. xD

    Przenoszę się skutecznie do przodu, ale od jakiegoś czasu nie mam kiedy. Niemniej one shoty mam względnie opanowane, a jak coś, to mogę przecież dodać je na nowy adres. ;)

    Co u mnie słychać... Hm, jak wiesz albo nie wiesz, zaczęłam wcześniej praktyki. Dwa tygodnie wcześniej... Jeżdżę tam codziennie prócz niedziel, bo tak to sobie ustaliłam. Od 3 dni moje nogi błagały, a dziś wrzeszczały o ratunek - 7 godzin chodzenia po mieście i sprzedawania gazet (całe szczęście, że tej redakcji, w której mam praktyki), a także robienia milutkich oczu do ludzi, żeby kupili gazetę za złotówkę... dostałam 2,90 napiwku. xD A jutro? Hmmm, od 10 do 19... w domu będę przed 20... po przyjeździe muszę posprzątać w domu, napisać tekst sond, które przeprowadzałam, wykąpać się, iść spać, ab rano wstać do kościoła, a potem zacząć pisać artykuł do gazety i wysłać te sondy... Jeżeli w poniedziałek wyjdę cało z siedzenia w redakcji i ustalania wersji na wpisywanie godzin do dzienniczka praktyk, a we wtorek ukaże się rozdział na blogu, osobiście zażądam, aby ludzie widzieli we mnie i osobach z praktyk kogoś na wzór Iniemamocnych.
    A co u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  29. Przeczytałam wszystko z zapartym tchem, szczerze się uzależniłam od twojego opo. Masz talent, mogłabyś nawet książkę napisać. Szczerze to czytając cały czas czekałam aż wyznają sobie miłość, więc proszę, napisz next i niech już to powiedzą, rany *_*

    OdpowiedzUsuń
  30. Co ty ze mną zrobiłaś? Nie spałam po nocach i w dwa dni z małą przerwą na ogarnięcie szkoły *maturzystka* przeczytałam całe opowiadanie... Ta historia jest tak wciągająca, że nie mogłam od niej oderwać ślepi choćby na chwilę... Gdyby nie groźby mojej przyjaciółki z jednej ławki, to i na lekcjach bym się wyłączyła (dosłownie: groziła mi że coś mi zrobi, jeżeli zaraz nie odłożę telefonu)... Moje oczy, cholernie pieką... teraz dosłownie widzę podwójnie i literki mi się rozmazują jak to piszę... ale udało mi się: skończyłam... tzn. to co jest do tej pory i już tęsknię za kolejną notką... Mogłoby być ich kolejne 80 :D

    OdpowiedzUsuń
  31. bry. chciałam ci powiedzieć, że nad napisaniem tego koma zastanawiałam się dłuuugo... dobra, prosto z mostu pisz dalej to jakże zajebiste opo, bo jak nie, to cie po prostu ... nie wiem co ci zrobie, ale proszę, napisz next rozdział, bo z ciekawości już wchodzę na ten blog jakieś 20 razy dziennie... no. życzę weny i napisz wreszcie ten rozdział!!!! lov ya.

    OdpowiedzUsuń
  32. JA chcę 90 rozdział!! ^^ Szybciutko!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Czemu tak długo nie ma rozdziału?? D; nie ma co czytać, a powoli zaczyna nudzić to codzienne zaglądanie na tą stronkę... Piszesz świetnie, ale szkoda, że są tak długie przerwy ;_;

    OdpowiedzUsuń
  34. Jak zawsze świetnie :3 Mam prośbę~ czy mogłabyś powiadamiać mnie o notkach na gg 44328493? .3. Z góry dziękuję -w-

    OdpowiedzUsuń
  35. człowieku!!!! nie każ mi więcej czekać na następny rozdział, bo chyba zwariuję!!!!! ile można pisać???? ja zdążyłam napisać już 2 opo, a ty nawet rozdziału nie napisałś?!!! no błagam!!!! a tak na serio, to kocham cię, ale się pośpiesz. no.

    OdpowiedzUsuń
  36. Szkoła to zło, skoro zabiera nam Grelkę!

    OdpowiedzUsuń
  37. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  38. kocham to jak więcej czasu zajmuje mi przewijanie komentarzy od czytania notki xD No i została mi ostatnia notka mam dylemat czy Ja czytać by Nie... Wkreciłam się w ich świat na Tyle że boję się że Tyle spraw zostanie bez wyjaśnienia Nie chce skończyć tego opo i czuć się nie usatysfakcjonowa :/ chyba sobie odpuszczę 90 i sama wymyśle sobie zakończenie ? -zrezygnowana mina- sama Nie wiem * łapie ja za rękaw z błagalna mina* Wróć ! - YoOomixkun

    OdpowiedzUsuń