11.10.2013

Rozdział 95

Joo wszystkim ~ !

Postanowiłam, że będzie to jednak już ostatni rozdział, pod koniec odkreślony pewnie jakąś grubszą linią lub w jakiś sposób podpisany. mam nadzieję, że wasze przygody z moimi bohaterami były dla was wartościowe i miło wspomnicie 'Szkolne Życie'.
Naprawdę jest to dla mnie dziwne uczucie. Już nie chodzi o sam fakt kończenia opowiadania. Piszę je już tak jakby 5 rok i zżyłam się z nim, pamiętam myśli, na jakich miało być ono kreowane... A przyznam się, że wyszło w dużym stopniu inaczej, ale niczego nie żałuję. Również muzyka, miał być to soundtrack z Pandora Hearts 'Will', jednak teraz pasują mi inne rytmy.

Nie przynudzam już, mam nadzieję, że czekanie dla was na ten rozdział się opłaciło - miałam kilka okazji żeby go napisać, owszem, ale ilekroć próbowałam, kasowałam wszystko, czując, że to jeszcze nie to, że należy poczekać, aby zakończyć je właściwie.




- Bosko. - warknąłem sam do siebie, kiedy po raz setny wtykałem w usta krawędź obudowy telefonu.

Co ten Yasuro sobie wyobraża co?! Miałem odebrać od niego zdjęcia i tak dalej, a on nawet nie odbierze tej komórki... Ygh, w sumie może i przesadzam, ale mam przeczucie, że powinienem natychmiast do niego pojechać. Nie no, bez przesady, zobaczę go jutro... Ale ta myśl, która mówi, że wyszedłby do mnie w cieniu zachodzącego słońca, stanął przy bramie, aah, ależ z ciebie romantyk Taisho.

Mimo wszystkich sprzecznych myśli, bez pośpiechu spakowałem wszystko czyli nic do mojej torby, złapałem za słodycz, po czym wydostałem się z mieszkania, łapiąc od razu przepiękny zapach mocno wiosennego wieczoru. Przymknąłem powieki słysząc mój ulubiony kawałek, ale na szczęście instynktownie kierowałem się do domu aniołka. Jestem chory, ale niestety nie znam na to lekarstwa. Trudno, chcę go zobaczyć. Mój egoizm sięga ponad normy.



***


Naprawdę powoli stawiałem kroki, kołysząc głową w rytm muzyki. Czułem się świetnie, jakbym mógł wszystko. Moje - a raczej nasze życie zaczyna się układać, cała sytuacja w szkole jakby ucichła, a ja jakbym dojrzał w zaledwie cztery miesiące. Coś nies...

Otworzyłem szeroko powieki pozwalając, by gałki schły przed zgliszczami posiadłości Higoshich. Zamiast biec, to ja stałem przed domem wpatrując się w smugi dymu wydobywające się z poddasza oraz kawałka parteru, jak liście porwane przez temperaturę obracają się zmieniając w smołę, jak ten smród wciska mi się w nos, rozdzierając ścianki na pół.

Yasuro!

Odrzuciłem gdzieś na ziemię torbę wraz ze słuchawkami, aby pobiec w stronę rękawa wystającego zza rogu budynku. Mało zawału nie dostałem, kiedy zobaczyłem, że mój ukochany, najcenniejszy na świecie człowiek leży poturbowany na brudnej trawie, cały siny od wrażeń. Padłem na kolana, przykładając z dudniącym sercem palce do jego szyi.

Lekki wdech. Charknięcie. Nierówny wydech.

Złapałem za telefon drżącym palcem wpisując ten pieprzony kod zabezpieczający klawiaturę. Chciałem się już rozryczeć, kiedy trzecia próba zakończyła się fiaskiem. Dopiero za piątym razem udało mi się wejść w książkę telefoniczną, gdzie niewiele myśląc wybrałem numer do Kaoru, mieszkającego najbliżej aniołka.
Miałem uwierzyć w to, że dom siedemnastolatka właśnie pali się żywcem, a tutaj nie ma żadnej straży? Miałem, ale nie bardzo rozumiałem sytuacji. Przez adrenalinę nie czułem żadnych bodźców zewnętrznych, no, może poza tymi dotyczącymi chorobliwej paniki o życie zielonookiego.

- K... Ka... Musisz podjechać pod dom Yasuro szybko, umiera... ! - całe szczęście Kaoru natychmiast się rozłączył, czym dał do zrozumienia, że już i nawet wybiegł z mieszkania.

Podniosłem się z ziemi i zakręciłem na pięcie znowu kucając przy pięknym ciele. Nie wiem co mam robić. Jak go podniosę, to może mu coś połamię, dobiję go? Ale jak nic nie zrobię, to nie zdążymy... Przygryzłem wargę, po czym walcząc ze swoim sumieniem wziąłem ciało chłopaka na ręce, biegnąc jak szalony do przejścia. Tupałem wciąż nogami, mając wrażenie, że brunet robi sobie jaja i nie zależy mu na życiu Higoshiego.

To wszystko to jakiś żart, film, science-fiction w moim wydaniu. Nie wierzę, że to ma miejsce. To, że Kaoru zeskoczył z motoru, zerknął na bok, złapał się za głowę i równie wystraszony co ja usadził mnie na drugim siedzeniu motoru. Dobrze, że takowy posiadał. Objąłem szczelnie aniołka, nakrywając go swoją bluzą, a w tym czasie mężczyzna z piskiem opon wystartował w podróż do najbliższego szpitala.

Przyznam, że kiedy patrzyłem na siną twarz mojego chłopaka, miałem łzy w kącikach oczu. Wciąż do niego mówiłem, głaskałem, nie mogłem spuścić z oczu jego biednej twarzy, która zdawała się umierać... Tak bynajmniej mi się wydawało.

Trzęsąc się już jak w spazmach, biegłem co chwilę się potykając do jasnego budynku. Przekraczając drzwi, modliłem się aby ktoś mi pomógł. Podążałem na oślep, spowodowany zbyt dużym natężeniem światła w stosunku do półmroku panującego na dworzu.

- Halo, halo! - wrzasnąłem do jakiejś pielęgniarki. Gdybym mógł, chyba bym ją szarpał. Boże, Higoshi, dlaczego ty, jak do tego w ogóle doszło! Dlaczego?! - Pożar... W domu. - wydyszałem - I zobaczyłem jak leży na ziemi, a mieszka na pierwszym piętrze. - sapnąłem widząc jak kobieta zwołuje kilku pomocników.

Kaoru ustawił się z tyłu i położył dłoń na moim ramieniu, kiedy być może ostatni raz widziałem postać nastolatka, która była zawożona na inny oddział. Czułem jak gorąc przelewa mi się wraz z dreszczami z klatki do kończyn. Nie wiedziałem co mam robić, w myślach wszystko dudniło mi sygnałami straży pożarnej, która prawdopodobnie jechała po nas w miejsce zdarzenia. Dla mnie nie liczyło się nic więcej... Chcę... Chcę aby Yasuro się obudził, żeby nic mu się nie stało, żeby to był jakiś pierdolony sen!

Zacząłem krążyć po korytarzu, oddychając naprawdę głośno. Suichi widząc mój stan, złapał mnie za barki i siłą usadził na ławce, prosząc bym się uspokoił. Nie słuchałem go, nie miałem zamiaru, powoli czułem jak robi mi się ciemno przed oczami, jednak w ostatnim momencie ktoś mi podał maskę tlenową na twarz. Zamknąłem oczy, skupiając się na uspokojeniu.

To wszystko... Ta cała sytuacja. To niesprawiedliwe. Zobaczymy się? Wyglądałeś tak źle...

Minął może kwadrans, gdy do budynku wbiegli rodzice poszkodowanego. Pytali się mnie jak wyglądał, więc mówiłem prawdę... Kaoru wciąż ją podważał wmawiając mi, że koloryzuję. Kazał mi trzymać nerwy na wodzy, ale nie potrafiłem. W tej sytuacji obrazy z przeszłości stanęły mi przed oczami. Wszystko, dosłownie wszystko w najmniejszym szczególe, włącznie z odczuciami, zapachami, smakami... To nawet się nie zaczęło, więc nie może się skończyć, cholera!



***



Godzina 23.55. Doprawdy? Mam wrażenie, jakbym przesiedział tutaj moje całe życie i dopiero obudził się z jakiegoś snu. Lekarz wyszedł cały uśmiechnięty, co jeszcze bardziej podniosło mi ciśnienie. Całe zgromadzenie czekało na to co powie.

- Państwo z rodziny, tak? Chłopak miał dużo szczęścia, upadł prawie jak kot! Złamał sobie jedynie dwa żebra, rękę i stłukł wiele kości. Ma małe zadrapania, tomografia i ekg nie wykazały większych zmian. Na razie pacjent jest podłączony pod kroplówkę, więc do rana muszą się państwo wstrzymać z odwiedzinami, musicie mu dać dojść do siebie. Mogę państwa prosić?

Mężczyzna zagarnął wystraszone małżeństwo. Hah, czyżby nareszcie przejrzeli na oczy? Chcieli coś zmienić? Nagle się obejmują i z troską patrzą na wszelką pomoc. Dlaczego dopiero po wypadku? Ludzie są naprawdę ograniczeni.

Podszedłem do drzwi, od razu palcami opierając się o przyciemnianą szybę. Jest tam, żyje, jest tylko trochę połamany... Naprawdę nie chcę wiedzieć jak to się stało, najważniejsze, że jest ze mną... Będziemy razem... Oby jego pamięć była dobra, by nic nie poszło w zapomnienie... Odetchnąwszy usiadłem na siedzeniu, spędzając na nim całą noc, pijąc co rusz jakąś kawę. Dopiero nad rano odrobinę się uspokoiłem, zmęczony tym całym koszmarem. Mimo tego nadal miałem co jakiś czas ciarki, ale lekarz mówił, że to normalne przy takim wysiłku i długotrwałym wydzielaniu adrenaliny.

9:43. Kaoru przynosi mi już 5 kawę. Siedział tutaj całą noc, podczas gdy rodzice, pierdoleni tchórze! postanowili pójść do domu i na spokojnie przemyśleć tę całą sytuację. Ha, powinni warować tutaj całą noc i błagać Yasuro i przebaczenie.

Za oknem panowała przecudowna pogoda. Bezchmurne niebo, łagodne promienie słońca - bajkowa sceneria, zupełnie jak w powieści z happy endem. Chciałbym taki mieć, tak więc nieustannie o tym myśląc, skubałem zębami skórę kciuków napuchniętych przez noc. Przeczesałem kosmyki, kiedy podeszła do mnie pielęgniarka mówiąca, że 'pan Higoshi chce się z panem widzieć'. Wystrzeliłem jak z procy, łapiąc się progu.

Zobaczyłem jak w białej salce, w tle pracującej maszyny leży sobie mój wybawca, patrząc na mnie szklanymi oczami. Wyciągnął w moje stronę dłonie, powtarzając wciąż 'Taisho'. Nie mogłem już tego znieść, dlatego zanim się na niego rzuciłem, pozwoliłem na potok łez radości, ulgi, troski...

- Taisho... W tamtym momencie... - załkał sobie, łapiąc się kurczowo palcami mojego karku - Myślałem, że umrę, spłonę żywcem... Bałem się zeskoczyć... Ale... Ale pomyślałem sobie, że nie zobaczyć ciebie... Że nie chcę...
- Jesteś dla mnie najważniejszy, martwiłem się... - bał się... A jednak dla mnie...
- Przeprasz...am. - pociągnął nosem, a z jego ciała dało się wyczytać duże osłabienie.
- Boże... Cieszę się, że nic ci nie jest, cholernie się martwiłem, nie sądziłem, że takie coś może się wydarzyć...
- Ja też nie...

Odetchnął, nie mówiąc potem już nic więcej. W sumie ja również nie miałem pojęcia jakiego tematu mógłbym się podjąć. Chyba żaden nie był w tej chwili potrzebny. Potrzebowałem jedynie jego uścisku. Przyciśnięcia zagipsowaną dłonią, która sprawiała, że wierzyłem w fakt, iż Yasuro jest żywy. Nie odszedł zostawiając mnie z rozdartym sercem.

Happy end? Hah, moje myśli wciąż błądzą w jakimś nieokreślonym kierunku. Co sekundę przypominam sobie najróżniejsze sytuacje, o których już zapomniałem. Dlatego im bardziej mózg zaczynał mi dokuczać, ja tym mocniej ściskałem plecy Higoshiego, nie pozwalając mu na wzięcie głębszego wdechu.

Wiecie jak to jest? Całe życie harujecie na coś, a gdy w końcu to dostajecie, los okrutnie uzmysławia wam co tak naprawdę chcecie zyskać. Poddaje was próbie, czy aby na pewno będziecie gotowi przyjąć owoc swojej pracy.

Postanowiłem już.



***


- Przepraszam, przywieziono tutaj ponoć chłopaka z tego pożaru, o którym mówili w telewizji... - zaniepokojony mężczyzna, o godzinie 10 wbiegł do szpitala, kręcąc się po korytarzu.
- W telewizji? A kim pan jest? - Kaoru nieufnie zmierzył wzrokiem wielkoluda, który odetchnął ciężko.
- Nazywam się Eizo Yarotouichi i jestem wychowawcą Yasuro.
- Aa, tak, słyszałem o panu...
- Tam jest?
- Tak...

Białowłosy wyrwał z miejsca frunąc do sali, jednak natychmiast został zatrzymany za kurkę, która zsunęła się z jego ramienia.

- Ah, niech pan wybaczy. - brunet poprawił swój wybryk, popijając kawę - Na razie lepiej IM nie przeszkadzać. - uśmiechnął się szeroko, puszczając oczko do geografa.

Ten rozdziawił zdumiony usta, mrugając wielokrotnie jakby z miesiąc nie miał nawilżanych oczu. Zaczął sobie zbierać puzzle, które błyskawicznie ułożyły się w całość. Złapał się za głowę, kręcąc nią, przy czym rozpoczął przechadzkę po szpitalnym korytarzu.

- Wie pan, związki homoseksualne nie są takie złe.
- Nie o to chodzi. - zaśmiał się, zamykając oczy. Przytknął czoło do zimnej ściany, śmiejąc się cicho do siebie - Jaki ja byłem głupi, ślepy i naiwny...

Kaoru uniósł brew i zainteresowany przysunął się do złotookiego, wyrzucając przy okazji papierowy kubeczek. Zdawać by się mogło, że nie ma prawa wypowiadać się na ten temat, ale on sam chyba w tej chwili zrozumiał coś ważnego.

- Jestem Kaoru. Mów mi tak, okej?
- Dobra...
- Czyli mówisz, że byłeś głupi, ślepy i naiwny? Wiesz... Też taki jestem, ale może właśnie na tym polega mylna miłość? - uśmiechnął się kącikiem ust, opierając łopatki o ścianę.
- Chyba wyczuwam rozmowę...
- To co, zostawiamy ich? Myślę, że poradzą sobie... Co możemy zdziałać? Jesteśmy w końcu staruchami, którzy tak dziecinnie wybrali sobie cel uczuć...
- Nie warto ich zasmucać, więc chodźmy. Co ma być to będzie...

Mężczyźni popatrzyli się na siebie, po czym skierowali do wyjścia. Ich obecność nie była w tym momencie potrzebna, tak więc z czystym sumieniem oddalili się na drugi plan.

Kilka godzin później niespodziewani goście zjawili się na izbie przyjęć. Mianowicie matka i ojciec Higoshiego. Ja zdążyłem wyjść z sali, ponieważ aniołek poprosił mnie skromnie o czystą ogrzaną wodę do picia. No cóż... Mógłbym odmówić? Oczywiście, że nie... Złapałem ich zanim zdążyli przekroczyć próg sali.

- Ale ostrzegam państwa, dostarczycie państwo komentarzy, czy kłótni i osobiście postaram się o szybką eksmisję...
- Nie, już tak nie będzie... - odpowiedział mi ojciec, a w jego oczach naprawdę malowało się zmęczenie przemieszane z poczuciem winy. A pamiętam jak dopiero co poznałem go w biurowcu...
- Yasuro... - szepnęła matka, wchodząc do pomieszczenia.

A ja... Usiadłem sobie z boku przed salą oraz podniosłem głowę. Trzymałem w dłoniach dwa kubeczki i zacząłem szczerzyć się do sufitu, aby na końcu roześmiać się wesoło. Mogło skończyć się gorzej. O wiele gorzej. Może moje cierpienie wystarczyło na nas obu? Może to jest właśnie to, co nazywa się przeznaczeniem lub głupim szczęściem? A może to jest właśnie nasz happy end?

Ponoć prawdziwa miłość nigdy nie umiera.




- - - EPILOG - - -

케이헌터 - Lovely Girl



REC. 28 MAJA

- Jooo jo jo jo jo jooo ! Jesteśmy z Yasuro w moim ogrodziku! Wszystko jest piękne oh ah aż można rzygać kolorową tęczą! - krzyknąłem rozradowany, szczerząc się jak głupek do obiektywu kamery.
- Taisho! Miałeś normalnie zacząć nagrywać nasz pierwszy film, no a oczywiście musiałeś odwalić!
- Taaak, ale co ja poradzę, że tak mocno kocham mojego dzióbka-aniołka? No co? - złapałem go ręką za szyję i musnąłem ustami jego policzek patrząc znowu w kamerę - Dobra. Widzicie więc mnie, pięknego Taisho Sasakiego wiek siedemnaście lat oraz jego rówieśnika Yasuro Higoshiego. Wyszedł on tydzień temu ze szpitala po pożarze. Ma jeszcze gips, którym lubi mnie zabijać...
- Ej!
- Właśnie o tym mówię. Poza tym, czuje się już znacznie lepiej, jego drużyna wygrałaaaaaa ! - wydarłem się głośno chichrając po chwili jak idiota.
- Nie słuchajcie go, za dużo się naćpał mojego zapachu.
- Tak, boskich perrrfum! Właśnie, zdałem wszystko śpiewająco, rok szkolny, a raczej jego końcówka będzie dla nas przeboska. Mamy zamiar jechać na wycieczkę, a nie wiadomo co tam się będzie działo... - wymruczałem, na co Higoshi zabrał mi urządzenie.
- Tak, jeśli zobaczycie następny film to znak, że ten padalec żyje. - pokazał piękny rządek zębów.
- Ja cię zaraz ! - rzuciłem się na niego, przez co przestaliśmy nagrywać.


REC. 15 CZERWCA

- Taisho, opowiedz czym się zajmujesz.
- Dzień dobry. - ukłoniłem się i zaśmiałem, odgarniając włosy - Nie no serio mam opowiadać?
- Tak!!!
- Ale kochanie...
- Nie denerwuj mnie.
- Dobrze. - spojrzałem prosto w obiektyw, zachowując się już profesjonalnie - Zacznę może od tego, że rola modela idzie mi dość dobrze. Nie muszę się głodzić, sesje powoli się rozwijają, ten interes zapewni mi dobry start. Postanowiłem również zająć się tym, co tak naprawdę kocham. Przyjąłem propozycję mojego menadżera, zebrałem fajny zespół, który czasem będzie ze mną tworzył, a ogólnie zamierzam rozpocząć karierę. Iii właśnie mam tutaj swój pierwszy singiel! - pokazałem olśniewający uśmiech, trzymając między palcami świeżą płytkę - Zamierzam zajmować się tylko tym. W szkole pozaliczałem przedwcześnie co musiałem, aby zająć się promowaniem siebie. Miejmy nadzieję, że się uda. Widzicie bezcenny film przyszłej gwiazdy!
- A jak rodzina?
- Rodzina... Mój kochany brat Hiro zamieszkał ze swoim chłopakiem, ja pobiłem się z ojcem, aż w końcu zaakceptował moją homoseksualną stronę. Oczywiście teraz wyjechał z mamą do pracy, dzięki czemu mogę tutaj mieszkać z moim cudownym chłopakieeeem i bezkarnie molestować go po prywatnych koncertach.

Nastała cisza, w której widziałem za kamerą jak Yasuro mi grozi, ale co. Ostatnio stałem się strasznie otwarty, wesoły, wręcz nadpobudliwy - przejąłem pałeczkę po orzechowowłosym, tak więc wystawiłem mu język.

- Zginiesz. Koniec wywiadu. - burknął biegnąc mnie zamordować.


REC. 15 CZERWCA

- Łuh! Mówię wam ludzie, ale jazda. Mój chłopak jest najlepszy na świecie. - mruknąłem do mikrofonu - Tak więc panie Higoshi, proszę opowiedzieć o ostatnich wydarzeniach oraz planach.
- Przekonałem Taisho do podążania za pasją. Nauczyłem siebie jak i jego gotować. Zdobyłem teścia, czyli Hiro. - zaśmiał się - A tak już poważniej... Niedługo idę na ściągnięcie gipsu, rany już się prawie zagoiły.  psychiką też już lepiej dzięki Taisho... - tutaj zerknął na bok krępując się, aaah jaki słodki! - Moi rodzice zrozumieli w miarę swoje błędy i poszli na kompromis. Wzięli rozwód, ale utrzymują w miarę poprawne stosunki. W szkole też lepiej mi idzie. Pomagam Taisho w samorządzie, czasem słucham jak gra... Ćwiczę grę w nogę, w sumie nic wielkiego...
- Zapomniałeś powiedzieć o tym, kim chcesz zostać.
- Ah, architektem, nic wielkiego...
- Przepraszam, na tym kończę, nie wytrzymam jego reakcji. Do widzenia.


REC. 24 CZERWCA

- Siemaaaaaa glizdy! - śmiech Ukyo rozbrzmiał aż nazbyt głośnie w mikrofonie kamery.
- Mały, uspokój trochę swoje struny głosowe, bo nikt nic nie zrozumie, a sam mówiłeś, że w przyszłości zarobisz na tym filmie miliony... - szkolny bożyszcz objął drobne ciało i pociągnął na swoje kolana.
- Jo, jesteśmy sobie w klubie, mamy zamiar się zachlać hueehue. A na poważnie, to świętujemy związek naszego nauczyciela!  - pokazałem peace do kamery, po chwili nakierowując ją na ludzi przy stole.
- Nasz Eizo związał się z Kaoru, kto by pomyślał ! - zaśmiała się Akane.
- No właśnie, kto by pomyślał, że ty i ten narwaniec z samorządu również się zwiążecie. - mruknął aniołek, a ona się zarumieniła.
- No nie ważne, pijemy?! - mruknął nasz elektryzujący brunecik.
- Ukyo, jeszcze miałeś się pochwalić swoim zawodem.
- A tak, tak! Daj no tu kamerę. - skierował obraz na swoje usta - Ja będę pracował w celach pomocy innym, w jakiś organizacjach, a mój cudowny białowłosy książę wybiera się na studia lekarskie, będzie chirurgiem, możecie być spokojni o swoje życia za siedem lat !
- Weź mi tę kamerę sprzed nosa!
- Akane, kochana, nie...
- Ty....
- Ała... No... No weź przestań ! Aaaaaaaaa Katsuuuuu...!


REC. 25 CZERWCA

- Kochanie pokaż swoją śliczną rękę pozbawioną gipsu. - uśmiechnąłem się do Higoshiego, stojącego z jajkami w ręku - Ślicznie. Mamy zamiar piec pierwszy tort, z okazji powrotu do zdrowia.
- Jeśli wyjdzie nam jadalny i bez niespodzianek, możecie zapisać sobie ten przepis za drobną opłatą. - puścił oczko w obiektyw, śmiejąc się.
- Kochanie, wiesz, że ten film będzie droższy niż przepis?
- Oj cichoo... - zamruczał i stając na palcach, zaczął mnie całować.
- Mmm... - nacisnąłem guzik 'stop'.


REC. 27 CZERWCA

- Dzisiaj trochę nietypowo. - powiedziałem cicho, siedząc przy swoim biurku - Yasuro poszedł już spać, miał dzisiaj bardzo ciężki trening... Kochany ćwiczy cały czas, stara się ze wszystkich sił... - szepnąłem przymykając powieki - Wiecie co jest najwspanialsze? Moje nowe życie. Nie umiem już ocenić tego, co dla mnie zrobił. Każdego dnia otwieram się na wszystko, jestem cholernym optymistą. Tak, mi również trudno w to uwierzyć. - przerwałem na chwilę uśmiechając się ciepło - Naprawdę miłość to potężna broń. Nigdy nie chcę tego zepsuć... Ale jak będzie? Nie mam pojęcia... Będę próbował ze wszystkich sił dodać swoją twórczością odwagi innym. Yasuro będzie projektował domy. Katsuyoshi zajmie się ratowaniem ludzi razem z Ukyo. Akane poszła na zarządzanie instytucjami. Jesteśmy jak jakaś drużyna ratownicza. - zaśmiałem się cicho zerkając w tył - Dobrze, nie obudziłem go... Wciąż nie wierzę, że to już koniec roku. Że mam już osiemnaście lat, a mój aniołek w lipcu będzie taki stary. Eizo ma chłopaka, to również niespotykane. Wszyscy jakoś dojrzali, uspokoili się, teraz będą myśleć o wypełnieniu czasu pracą i sukcesami... A ja nareszcie mogę się bawić wraz z Yasuro. Owszem, są dni kiedy jest ciężko... Jednak wtedy widzę jego anielską twarz i chce mi się starać właśnie dla niego. Jest cudowny. Jest moim aniołem. Fajne uczucie mieć kogoś, dla kogo naprawdę warto żyć... - szepnąłem podnosząc się - Widzicie jak słodko śpi? - zachichrałem się do sprzętu, stając już przy ścianie - Dobra, kończę, bo mnie zabije. Tak samo jak za większość filmów, których nie widział. Ale nieważne, jak będę znany, ludzie będą mieli niezły ubaw...
- Taisho... - usłyszałem ostrzegawcze burknięcie, na które moja kamera zasłoniła swoją kurtynę.



~We always have a choice~


57 komentarzy:

  1. Cudowne, nieziemskie, fantastyczne, idealne . Całe twoje opowiadanie jest takie piękne, ma w sobie wszystko, można śmiać się, płakać, rumienić, zmieniać się. Chyba wszyscy czytający Szkolne Życie zdają sobie sprawę, jak wiele wysiłku w nie włożyłaś. Przedstawiłaś życie, miłość jako jego sens. Ludziom potrzebne jest takie właśnie motywowanie, gdyż są tacy, którzy żyją, ale nie wiedzą, po co, a niektórzy wcale żyć już nie chcą. Pokazałaś najważniejsze dla człowieka wartości, którymi według mnie każdy powinien się kierować. Dziękuję Ci z całego serca za każde słowo i za to, że z ich tysięcy skleiłaś jedno: "kochaj!".

    A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww, przecudowne! Chyba znów przeczytam wszystko od początku, bo to jedno z moich ukochanych opowiadań. ^^
    Choć czuję lekką pustkę po zakończeniu, co ja teraz będę czytać? x3
    Ale dziękuję Ci, za to, że pisałaś, za założenie bloga i publikowanie coraz to nowych rozdziałów. ^^ Są wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to proste, dodam dzisiaj rozpiskę postaci nowego opowiadania i będziesz czytać jeśli chcesz następne c:

      Usuń
    2. Panie Żgredku Mińsk, pytanko: czy byłaś na obozie M&A w 2013 organizowanym przez Vogue Travel?
      ~Kaoru

      Usuń
  3. Cudne! <3 Jak zawsze...
    Takie wzruszające, ale bałam się, że Yasuro skończy na wózku.. *chlip*
    Haah, moja miłość do ciebie i twoich opowiadań też nie wygaśnie <3 *świecą jej się oczka*.
    Może drugą serie? Plooooszę...
    Nie przeżyję bez przygód tych bohaterów.. Za bardzo ich kocham!
    Nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć.. .Bo chyba wszystko napisałam w poprzednich komentarzach, lub jak pisałaś ze mną na moim blogu..
    No wiesz, że podziwiam Ciebie i to, że tak długo ciągnęłaś te opowiadanie :3
    I love you :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Eh. Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Nie spodziewałam się, że przyjdzie to tak szybko. Szybko...Jest 95 rozdziałów. Całe opowiadanie pisałaś kilka lat, a mi wciąż mało. Liczyłam na jeszcze kilka rozdziałów, ale skoro uwarzasz, że jest to dobry moment na koniec, niech tak i będzie. Czuję teraz taką pustkę. Przyzwyczaiłam się do oczekiwania na nowy rozdział, który roztapiał moje serce, a teraz? Heh. Jest mi trochę przykro. :< Ale z drugiej strony - cieszę się. Jest niewiele opowiadań, który zakończenia się doczekałam. A z tym się udało. Teraz mam pewność, że już nic nie pokrzyżuje planów naszej uroczej dwójki i wszystko skończyło się happy end'em. :> Choć wydarzenia z poprzedniego rozdziału, mogły skutecznie to przekreślić. Ale jednak wszystko skończyło się tak, jak chciałam . To bardzo pocieszające. Napewno jeszcze nie raz powróce do tego opowiadania, ponieważ bardzo się do niego przywiązałam. Nie tylko do niego, ale do bohaterów również. ;3 Jak na ten moment, mam mieszane uczucia. Szczęście i smutek mieszają się ze sobą tworząc w mojej głowie rasowego mindfucka. xd . Wspominałaś, że będziesz pisała nowe opowiadanie. Czekam i życzę Ci sporo weny, i nowych pomysłów. Hwaiting.~

    OdpowiedzUsuń
  5. JESTEM! Tak, tak. Wiem, że się cieszysz c: [ od razu sorka za błędy. wiesz jak to w emocjach ja potrafię pisać :C ]
    ah... nie wiem od czego mam zacząć. to takie dziwne uczucie... świadomość, że ostatni raz komentuje życie Tasia i Yasu... agh ;_;. najwyżej będę ci spamić stare rozdziały XD
    no.. yhm... [ no kurr! ;_; ].
    wiesz, że pierwsza część rozdziału to no.. zatukę cię :)) ryczałam, chociaż i tak wiedziałam, że nie umrze XD
    a potem...,ksAUDFhsdhfbgfgdf. jezu coś czuje, że będę pisać jeszcze jednego komenta jak już emocje opadną :C
    no nie wierze, że to koniec! dziwnie... odkąd pamiętam Taisho i Yasuro zawsze byli no! a przynajmniej odkąd cię poznałam... i ciesze się na nowe opowiadanie, jednak to... ygh. jeden z pierwszych moich blogów yaoi..
    tyle się działo przez te 95 rozdziałów.... aż nie wierze, że wszystko przeczytałam! toć ja nie lubię aż tak długich opowiadań, a jednak twoje jest wyjątkiem! kochamkocham < 3.
    tak cudownie piszesz no... i nie potrzebny jest seks i seks i seks i seks, żeby stworzyć coś wyjątkowo pięknego! ale skoro już udowodniłaś jak zajeb. ście piszesz.. to kolejne opowiadanie może być mega erotyczne XDD ale nie, żeby Taisho i Yasuro mi przeszkadzali.
    Podziwiam cię za wytrwałość! naprawdę. ja ledwo 5 rozdziałów napiszę, no a ty... i to jeszcze w tak cudowny sposób! widać jak strasznie się rozwinęłaś... no i popatrz ilu ludzi porwałaś ze sobą! no kurde... cudowne opowiadanie no.
    smutno mi z myślą, że to koniec. jakaś taka pustka i w ogóle ;_; a jednocześnie ważne, że chłopcy będą żyć długo i szczęśliwie <3.
    huh, to teraz może moje cycaty. miałam ich nie wklejać przy tym rozdziale, bo chciałam, żeby było wyjątkowo.... no ale nie mogę nooo!
    "Ponoć prawdziwa miłość nigdy nie umiera". ... miszczu :))

    "Tak, jeśli zobaczycie następny film to znak, że ten padalec żyje."  - buahahaha, jak się rozbrykał nam! ale to takie pocieszne c:

    " - Zginiesz. Koniec wywiadu. - burknął biegnąc mnie zamordować. "

    "szkolny bożyszcz objął drobne ciało i pociągnął na swoje kolana. " .... HKBDJHSDjhBSDJHBSDjhSBDJhsBDhBSADjhSBDsD. chyba rozumiesz.

    gh.. serio no... kurcze dziwnie mi! tak.. ygh. pewnie i tak wiesz o co mi chodzi, no ale no... jej no nie umiem no.. no... ygh. ale ciesze się ich szczęściem! i dobrze, że wszystkim się ułożyło! nawet kaoru z eizo no! [ mrau :3 ].
    no i fajnie, że mają jakiś pomysł na siebie.. .faktycznie jak jakaś ekipa ratunkowa XD ah.
    to teraz jeszcze pozwól, że wybiorę kilka ulubionych cytatów czy coś... no bo.. dziwnie ;_; chętnie wkleiłabym tu wszystko, ale trudno będzie wciepnąć 95 rozdziałów do komentarza XDDD"

    Nie wiem czemu, ale lubię na niego patrzeć.

    Jego głos trafia do mnie jak teksty moich ulubionych piosenek.

    Nawet tyle mi wystarczy, żebym zatracił się w twoim dotyku.

    Nasze usta w końcu się złączyły, a Kaoru patrzył się na nas ze zdumieniem.

    Jedne z pierwszych rozdziałów.... musiałam. Po prostu musiałam < 3. kiedyś zapisywałam sobie i o.. no i jak kurde jak już od początku potrafiłaś poruszyć me serducho no! < 3.

    chociaż bardziej stresuję się tym, że kiedyś usłyszę od ciebie 'odejdź' lub 'nie chcę cię nigdy więcej widzieć'.

    Chory świat, chory system, chore uczucia. Jakby człowiek nie mógł się bez nich obejść.

    Chora miłość, dla której jestem więźniem.

    - Zaufaj mi, nic więcej

    - Zagrasz mi coś...?

    Oczywiście wiesz, że to tylko kilka cytacików. Twoje opowiadanie jest naszpikowane wieloma takimi zdaniami, że padam na kolana przed twoim talentem. nie ma sensu wklejać nawet połowy, bo.. nie ma takiej potrzeby nie?

    przeżycia Taisho i Yasuro z pewnością będą na zawsze już w moim serduchu < 3.

    a teraz czas się z nimi pożegnać, niech sobie dobrze żyją ;_; [ BOŻE RYCZĘ ]

    " Sayonara wa koko ni oite aruki dasou ".

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochaaam to!!!!!
    Wszystko skończyło się tak jak przewidywałam :D
    Tylko szkoda że to już koniec *chlip chlip*

    Suzi

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże tyle czekać na nowy rozdział , ale opłaciło się . To jest wypełnione emocjami że nawet ja je odczuwam razem z bohaterami . Jak się śmieją to ja się śmieje i tak powinno być ; > Więc gratulacje < 3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ej, to trochę taka również nasza droga, nie? Olka.
    Kiedy zaczynałaś pisać poznałyśmy się...
    Kolejne rozdziały oznaczały również kolejne rzeczy, które w sobie odkrywałyśmy.
    Nasze charaktery. Cechy.
    Tak jak Taisho poznawał Yasu.
    Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej.
    A teraz jest koniec...
    Ale ten koniec jest również początkiem.
    Nie jest mi smutno, tylko dlatego, iż wiem, że Ich życie ciągnie się dalej w głowie każdego czytelnika, który dotrwał do końca... który pokochał to opowiadanie.
    Bohaterowie Szkolnego Życia, żyją w nas.
    Do końca.

    Piękne jest to, że nasza przyjaźń przetrwała i przetrwa jeszcze wiele Twoich opowiadań, które znajdą sobie miejsce w moim sercu.

    Pozwól, że nie będę opisywała ostatniego rozdziału, jak i epilogu~

    Na szczęście nie widziałaś mnie kiedy czytałam. DZIĘKI MICHAŁ.

    Całość wyszła Ci przecudownie.
    Niczego za dużo.
    Niczego za mało.
    Idealnie.

    Jestem ciekawa nowego opowiadania.
    Przyznam się, że co do niego...
    Nie będę snuła przypuszczeń co i jak w nim opiszesz.
    Bo to i tak nic nie da, zaskoczysz mnie totalnie.

    Dziwne uczucie.
    Wielka YaoixGrelka, mój autorytet.
    Naru, moja przyjaciółka.
    Olka, moja siostra.
    Ta sama osoba, a z każdą z nich mam różne skojarzenia.

    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisze krótko. Rozpisywać się nie będę. Opowiadanie było jendym z najlepszych jakie czytałem. Aż nie moge uwierzyć, że to już koniec...Wraz z tym opowiadaniem kończy się jakichś okres w moim życiu. Ten rozdział był przewspaniały. Bardzo rozbudowałaś to opowiadanie. Liczyłem więc na to, że końcówka będzie również mocno rozbudowana. Zawiodłem się. Ale nie jest źle! Jest dość dobrze! Ten rozdział i poprzedni był genialny. Twój 1 rozdział po długiej nieobecności był kiepski. Ale te ostatnie są fajne. Szkoda, żal i rozpacz, że to już koniec. Wciąż nie mogę sobie tego wyobrazić bo się tego nie spodziewałem poprostu... Ja nie chce no!. To opowiadanie wiele dla mnie znaczyło i znaczy. Bardzo ci za nie dziękuję. Zakończyłaś jej dobrze. Wszystko się rozjaśniło i wyjaśmiło. Wszystko jest zrozumiałe. Może za mało rozwinięte bo przyzywczaiłąś nas do bardziej rozwiniętej akcji wiec końcówka też taka powinna byc ale jest spoko! Naprawdę nie chce końćzyć pisac tego komentarza bo jeśli to zrobie zakończe tym samym to opowiadanie. Przperaszam za błedy kom... Dziękuję i wiedz, że rozstane się z tym opowiadaniem z ciężkim i bolącym sercem... Mam jednak prośbę. Mógłbym je dostac w formie elektronicznej? Miło jest czytać takie opowiadania raz jescze a t jest dla mnie tak cenne, że nie chciałbym go stracic jakbyś np kiedyś zamkneła blog cyz coś. Jeżeli bym mógł prosze napisz jak ;) Dziękuję!!!
    Zero_

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wolałabym np. dać w innej formie niż elektronicznej, gdyż pamiętam jak z koleżanką walczyłyśmy z plagiatem c;

      Usuń
  10. Piękne, idealne zakończenie :) Nikt nie zginął, to najważniejsze. Życzę powodzenia z następnym opowiadaniem i dużo weny :) Zapraszam też do siebie, może znajdziesz tam coś ciekawego do poczytania :)
    Szacunek
    Karoru

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepsze opowiadanie jakie w życiu czytałam.. Szkoda że już koniec, mam wrażenie jakbym była częścią opowiadania. Coś pięknego <3 I jeszcze ta muzyka.. bardzo dobrze dopasowana, jakbym przeżywała to samo co bohaterowie. Mam nadzieję, że następne opowiadanie będzie tak samo genialne ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej,
    wspaniałe zakończenie tego opowiadania, musiało dojść do tragedii aby rodzice Yasuro w końcu doszli do porozumienia.... i nawet Kaoru i Eizo są razem... tak, bardzo mi się to zakończenie podoba i jeszcze te nagrywane filmiki rewelacja....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie warto bylo czekac, bardzo dobry ostatni rozdział xD Jak ja sie ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, ze j jest. Zupełnie szczerze powiem, ze aż sie wydarlam sama do siebie : nareszcie, jest,w końcu,jeeeest..., ale to taki drobny szczegół... Mam nadzieję, że wena Cie nigdy nie opuści, bo naprawdę bardzo podoba się Twoja twórczość ( i nie tylko mi o czym sie juz przekonalaś. Dziękuję *^*

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj w końcu się doczekałam!

    Wyszło ci fenomenalnie:) Miałam praktycznie łzy w oczach...:) Oddałaś serce temu opowiadaniu. Podziwiam, że je ukończyłaś.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jejuuuuu~~!!! Jakie to kochane ♥ Całe te opowiadanie jest kochane ♥ To chyba najleprze opo jakie kiedykolwiek czytałam ♥ XD ♥ Dobrze że skończyło się happy end'em z humorkiem ♥ Dziękuję Ci że napisałaś takie boskie opo ♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam się podpisać xDD

      ~MiKa (napisałabym z konta na gmailu ale jakoś nie mogę się zalogować ;c)

      Usuń
  17. (Z góry sorry za błędy ort.) Boże to było piękne. Życzę dużo weny, szczęścia jakie mieli nasi kochani bochaterowie. Kurde tak po kilku miesiącach czytania tego nie moge się z nim rozstać i czuję taką pustkę. To opowiadanie zmieniło moję życię o 180% stałam się bardziej towarzyska jak i poznałam dużo nowych wartości, a to wszystko dzięki tobię! Chcę ci bardzo podziękowoć w imieniu moim jak i pewnie całej reszty czytelników twojego bloga. Dziękuje! /Kama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam z anonima bo się nie mogłam zalogować.

      Usuń
  18. Powinien byc tu jakis ambitny komentarz, ale napisze tylko, ze sie rozplakalam, piekne ;____; taisho i yasuro juz na 4ever beda w moim sercu. Przepraszam za brak polskich znakow i bledy, pisze z tele.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zakończenie piękne ciesze się że Taisho i Yasuro są razem:)
    Tak naprawdę nie wiem co napisać odkryłam tego bloga jakieś 2 tygodnie temu twoje opowiadanie tak mnie wciągnęło że nie mogłam przestać go czytać:)
    Twój styl pisania bardzo mi się podoba, ukazujesz w nim dużo dobra i szczerej miłości a nie tylko zbliżenia fizyczne jak w niektórych opowiadaniach. Mogę śmiało powiedzieć że jestem twoją fanką:) ( jeśli twoim marzeniem jest pisać książki to mam nadzieję że ktoś cie zauważy i da Tobie szanse)
    Z niecierpliwością czekam na kolejne opowiadania i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jest! Skończyłam!
    Znalazłam tą stronę w tamtym tygodniu i jak tylko miałam wolną chwilę to brałam telefon taty i czytałam, za co nieraz mi się dostało :-D
    Ten wpis strasznie mnie rozczulił, jedno wielkie awww~ miałam w głowie :-D

    Dziękuję Ci z całego serca za taką słodką, lekką i przyjemną historię, gdzie każdy z bohaterów znalazł swoją przystań :3

    Szikar

    OdpowiedzUsuń
  21. Postanowiłam sobie założyć konto i napisać tutaj coś. Uwielbiam to opowiadanie! ♡. Na początku odechciewało mi się, ale z każdym kolejnym rozdziałem było ciekawsze! Żałuję, że to koniec. Masz może jakieś plany na napisanie jeszcze jakiegoś "takiego czegoś"(napisalabym opowiadania, ale zbyt duzo razy by sie to tu pojawialo...)? Tak czy inaczej, dziękuję za napisanie tak świetnego opowiadania! :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Etto... No tak, popisałem się swoją inteligencją i kiedy kończyłem pisać tutaj komentarz, z roztargnienia zamknąłem stronę...Jak ja to kocham... No, to do rzeczy.
    Koniec, ostatnia kropka a z nią koniec ostatniego 95 rozdziału ,,Szkolnego życia", które kończąc się, zostawiło trwały ślad w moim umyśle (wow, ależ to poetycko zabrzmiało :D). Szczerze, to ci tutaj na górze ^ praktycznie wyczerpali wszystkie sposoby na wyrażenie swojego zachwytu Twoim opowiadaniem, a że jam jest umysł ścisły to urzekającego monologu nie będzie.
    Chwalić Cię jakoś może strasznie nie będę, ale jednego jestem pewny: odwaliłaś kawał dobrej roboty, za co muszę Ci serdecznie podziękować i życzyć więcej i więcej weny. Twoje opowiadanie (sic!)...ekhm, przepraszam bardzo, ale to jest raczej KSIĄŻKA. Człeku! 95 rozdziałów! Nawet gdybym stawał na rzęsach, to takiej historii bym tak barwnie, bogato i ciekawie nie napisał, w dodatku rozkładając to na 95 DŁUGICH rozdziałów...Ale co ja się z Tobą porównuję, yaoista od siedmiu boleści :P
    Generalnie, to cholernie spodobał mi się Twój styl pisania, lekki, przyjemny, łatwy do zrozumienia, przejrzysty, ciekawy (dobra, koniec tych epitetów...). Strasznie spodobało mi się to, jak nas ,,trzymałaś w napięciu" przez część rozdziałów, w których za dużo się nie działo. Taka cisza przed burzą, w czasie której pokazałaś nam zmiany w charakterze Taisho. Potrafiłaś podtrzymać akcję, genialnie wykreowałaś bohaterów, przedstawiłaś ich charaktery, opisałaś wygląd i przemyślenia. Jednym słowem: perfekcja.
    Najbardziej polubiłem w całym opowiadaniu naszego Katsu (aww, chcę takiego księcia na własność, Ukyo- czeka cię pewna śmierć, parszywy słodziaku), aczkolwiek Yasuro to skóra ze mnie ściągnięta. Tak się złożyło, że jestem zielonookim szatynem o przeciętnym wzroście, a jego zamiłowanie do architektury to też moja krew, więc natychmiastowo się z nim utożsamiłem. Różni się ode mnie tylko jedną rzeczą: matmy (głównego ,,podtrzymywacza" mojej niezadowalającej średniej) to on nie ogarnia. No cóż, chyba muszę znienawidzić matmę :D
    A propo par drugoplanowych, tj. Katsu i Ukyo (zabiję gada), Hiro i Koizumi (mój imiennik, jak miło), Eizo i Kaoru oraz ten wiecznie zacieszony blondyn od samorządu (jak on miał?) i Akane... To jest jedno wielkie A NIE MÓWIŁEM???!!! No, w sumie nie mówiłem, mniejsza z tym. Ale ja to WIEDZIAŁEM, wiedziałem od początku, że oni będą razem! Huehue...Ja i ta moja ,,kobieca" intuicja XD
    E tam, koniec żartów. Prawdę mówiąc, to zawsze chciałem napisać jakieś ciekawe opowiadanie. Ale jak już wcześniej wspomniałem, jam jest umysł ścisły, więc wszelkie próby napisania czegokolwiek, kończyły się fiaskiem i opierniczaniem swojej osoby. Po przeczytaniu Twojego dzieła, coś tak jakby mi się otworzyło. Wmawiałem sobie wcześniej, że przecież nic nie napiszę, a jak już to będzie do kitu. A Ty pokazałaś mi, że można. Że można, bo w końcu: chcieć to móc. Jednak idąc Twoimi śladami, nie zamierzam się zmuszać do pisania. Poczekam, aż wena sama przyjdzie (ciekawe, jak to jest :P). Jak ma przyjść, to przyjdzie sama i wtedy może uda mi się coś stworzyć. Po prostu: zainspirowałaś mnie.
    Podsumowując: stworzyłaś tu coś dobrego, ciepłego, delikatnego, wyróżniającego się spośród reszty. Dziękuję Ci za tę porządną dawkę optymizmu i wiary w siebie. Dziękuję Ci za te chwile, kiedy w myślach krzyczałem ,,Co wy do jasnej cholery odpierdalacie?! 87 rozdział a wy dalej nie razem?! Taisho, ogarnij się, kochasz go!!!". Dziękuję Ci za tę wspaniałą historię, dopracowaną w najmniejszych szczegółach. I w końcu: Dziękuję Ci za inspirację.
    Wciąż gra mi w głowie ,,Twe zielone, jasne oczy..."
    ~Kaoru

    OdpowiedzUsuń
  23. Etto...potkłem się...Nie ,,Koizumi (mój imiennik, jak miło)" tylko ,,Kaoru (mój imiennik, jak miło)". Chyba czas spać...
    ~Kaoru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie jestem umysł humanistyczny albo i raczej językowy... więc napiszę tylko ogromne DZIĘKUJĘ < 3, które może przeczytasz. dla płci żeńskiej, która pisze opowiadania to już w ogóle wielkie wyróżnienie, także chyba rozumiesz o co mi chodzi. ciekawe czy przeczytasz następne opowiadanie, będę czekać na komentarze, które albo mnie zrypią, albo dodadzą weny. jak to napisałeś - wena sama przychodzi. ja również jak jej nie mam, to nie piszę. dlatego często rozdziały pojawiały się po dłuższym czasie,bo jak miałam czas, to weny nie było. w nowym opowiadaniu pewnie będę cześciej coś dodawać, bo w życiu mi się tak porobiło, że to jest odskocznia, ale przemieszana z inną, nie tak tęczową atmosferą.
      cieszę się, że przeczytałeś to c: naprawdę. hm, jakby to - taisho i yasuro to takie połówki mnie, ale miło, że znalazłeś w nich też siebie szatyni hahaha.

      Usuń
  24. Yaaaaa!!!! Strasznie podobał mi się ten rozdział! Jest po prostu idealny. Mam nadzieje że także wpadniesz do mnie i powytykasz błędy których ja nie widzę ;)
    Oto blog: http://ja-i-moje-historie-yaoi.blog.pl/
    Tak ogólnie to jest pomieszany trochę z fantastyką ale wyobraźni nie zaszkodzi ;) Historia jest o młodym chłopaku który okazuje się, że ma rodzinę z piekła. Serdecznie zapraszam wszystkich! ;D

    OdpowiedzUsuń
  25. Od kilku dni czytałam całe to opowiadanie i dziewczyno bije pokłony przed tobą! Jestem pod wielkim wrażeniem i najnormalniej w świecie płacze, a to zdarza mi sie rzadko biorąc pod uwagę to ze sama pisze raczej dramaty.. tak więc gratuluję ci cudownego talentu i życzę kolejnych sukcesów!!! =) :>

    OdpowiedzUsuń
  26. *-* nie bede pisala mega slodkich slowek, bo mi sie nie chce, ale dziekuje za caly wysilek, ktory wlozylas w opowiadanie *-* bylo piekne. Dziekuje jeszcze raz

    OdpowiedzUsuń
  27. ~arigatou~ nowe ciepełko narodziło się w moim sercu, szczerze pokochałam wszystk;ch bochaterów.. Aishiteru yo, BAKA~aaaaa
    (///.\\\)/°
    ~~NΔMELE$$ LIBERTY~~

    OdpowiedzUsuń
  28. Właśnie moje życie straciło sens, bo skończyło mi się to wspaniałe opowiadanie.
    HALO, JA TU UMIERAM. TT^^TTT

    OdpowiedzUsuń
  29. Omatkojużdalejniemogę. Umieram!
    Skończyłam czytać, tak, cały wczorajszy wieczór, dzisiejszy dzień... Oczy mnie bolą xd Będziesz mi kupować okulary zobaczysz, gdyby nie to cudowne, nieziemskie arcydzieło moje oczy miałyby się dobrze, no.
    Może i było dużo błędów, ale to się tak strasznie dobrze czyta! Cieszę się, że po dosyć długim czasie wreszcie postanowiłam wziąć się za to opowiadanie i skończyłam.
    Naprawdę skończyłam *.*
    A na końcu tyle się działo, że oh, ah, myślałam, że zaraz nie wytrzymam do końca, więc przyspieszyłam czytanie, nawet nie wiedząc, ze tak się da.
    Oho, bateria mi miga c:
    Cudowna lekkość w pisaniu, pomysły, umiejętność zainteresowania, kreowania wizerunku bohaterów! Właśnie tego było mi potrzeba.
    Cieszę się jak dziecko, no, nieważne.
    KOCHAM CIĘ DZIEWCZYNO.
    A tak serio, to umieram, dobranoc <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Wielkie podziękowania YaoixGrelka za piękne opowiadanie o ślicznych milusich słodziakach Yasuro i Taisho. Szczególne podziękowania za bardzo pozytywne zakończenie. Tyle ładniusich par na koniec powstało :) Świetny pomysł z tym związkiem Eizo i Kaoru. Dobrze, że Akane też kogoś znalazła. Mimo wszystko brakuje mi jeszcze jednej pary – rudzielec który wykorzystał Ukyo i Takeshi Uchida. Obaj zachowywali się jak świnie, więc pasowaliby do siebie. W końcu świnie też czasem coś z życia mogą mieć. Może jak by byli razem to by przestali krzywdzić innych. Poza tym, kto wie co by się stało gdyby Uchida nie pobił Yasuro. Może wszystko potoczyłoby się inaczej. Przecież Taisho wyznał miłość Yasuro właśnie po tym jak Yasu został pobity przez Uchidę...
    Przyznam, że zakończenie opowiadania po prostu wymiata. To najlepsze zakończenie jakie kiedykolwiek czytałem. Chociaż trochę się bałem czytać ostatnie dwa rozdziały. Wszystko przez ten sen Taisho w którym Yasuro popełnia samobójstwo. Cały czas się obawiałem, że YaoixGrelka może zrobić jakieś smutne zakończenie. Chyba bym miał uraz do końca życia.
    Teraz po przeczytaniu całego opowiadania doszedłem do wniosku, że to Yasuro stał się „katalizatorem” związku z Taisho, jak również związku Ukyo i Katsu, Akane i tego chłopaka z samorządu oraz Eizo i Kaoru. Gdyby nie Yasuro to Taisho nie otwarłby się na świat. Taisho nie wyciągnąłby Katsu z biblioteki. Katsu nie spotkałby Ukyo. Akane pewnie miałaby w dalszym ciągu uraz do mężczyzn. Eizo nie poznałby Kaoru.
    Na zakończenie dodam, że odczuwam pewien niedosyt po przeczytaniu tego opowiadania podobnie zresztą jak wszystkich innych yaoi/shounen-ai które przeczytałem (a przeczytałem już wiele). Dlaczego po 92 rozdziałach smutku, samotności, łez, niezrozumienia i huśtawki emocjonalnej są tylko 3 (słownie: trzy) gdzie jest już prawdziwa miłość i zrozumienie. To niesprawiedliwe. Jak dla mnie to powinno być ustawowo zagwarantowane, że jak chłopcy wyznają sobie miłość w n-tym rozdziale to musi być jeszcze co najmniej dalsze n rozdziałów gdzie żyją szczęśliwie razem.
    P.S. Najbardziej w opowiadaniu podobała mi się scena, gdzie Katsu wyznał Uksiowi miłość. Popłakałem się jak czytałem ten fragment. Dobrze, że udręka Ukyo się skończyła i już jest szczęśliwy. A Taisho może teraz posuwać Yasuro kiedy i ile chce :)
    Pozdrawiam
    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  31. Przeczytałam wszystko i jestem bardzo zadowolona ze swojego wyboru, ponieważ to opowiadanie jest po prostu piękne. Na początku przeraziłam się trochę ilością i długością rozdziałów, ale przeczytałam wszyściutko. Chłonęłam to jak woda gąbkę. No po prostu wspaniałe :3

    W niektórych momentach ryczałam jak głupia. W innych śmiałam się, że aż rodzice powiedzieli, że zgłupiałam i chcieli wysłać mnie do lekarza. xP

    Szkoda, że się już skończyło. Było naprawdę super. Pewnie jeszcze nie raz przeczytam całość.

    To chyba tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że napiszesz jeszcze jedno tak cudowne opowiadanie jak to.

    Pozdrawiam i życzę weny
    ~Toshiko-chan

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie wierzę, że dopiero teraz to przeczytałam... Ale co poradzić, jeśli ciągle jest coś innego do roboty... Ale ja nie o tym chciałam.
    Koooooooooooochaaaaaam. To tak tytułem wstępu. Uroczy happy end, naprawdę. I bardzo pomysłowy epilog - nie pozostawił niedosytu, więc jest idealnie. Choć dziwnie mi, że to już koniec przygód Taisho i reszty... No ale cóż poradzić, wszystko się musi skończyć. A jeśli poczuję kiedyś tęsknotę za tymi bohaterami (co z pewnością nastąpi) to z chęcią przeczytam raz jeszcze wszystkie 95 rozdziałów ^^

    OdpowiedzUsuń
  33. Dobra to czas na mój komentarz. Aktualnie zastanawiam się jakim cudem znalazłam tego bloga dopiero teraz (może i niezbyt długo interesuje się Yaoi ale mimo wszystko).

    No więc może przejdę do opowiadania. Według mnie jest po prost cudne, idealne, genialne. Długa, piękna historia z wspaniałymi bohaterami (Katsu został moim osobistym ulubieńcem <3). Piękny koniec, pełen szczęścia, wzruszający i uroczy (pomysł z pożarem jest świetny - budujący napięcie, wprowadzający trochę akcji). Dla mnie za mało było tylko przemyśleń ze strony Yasuro, ale nie jest to jakaś straszna wada nad którą mogłabym się dłużej rozwodzić. Trochę błędów składniowych w opowiadaniach, czasami myliłaś wyrazy (tak jak w tym rozdziale w zdaniu "Tak bynajmniej mi się wydawało" zamiast bynajmniej powinno być przynajmniej, bo to niestety nie jest to samo) ale nie było tego na tyle dużo, by się czepiać.

    Generalnie rzecz ujmując świetnie piszesz, barwnie przedstawiając uczucia bohaterów i ich przeżycia. Historia nie pozbawiona humoru, będąc jednocześnie wzruszająca i ciekawa. Wszystkie 95 rozdziałów przeczytałam w tydzień i jestem pewna, że na długo je zapamiętam.

    Dziękuje za twoją pracę, za to, że dane było mi i wielu innym czytelnikom przeczytać tą wspaniałą, obmyśloną do końca w najmniejszych szczegółach historie.
    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów pisarskich.
    Neka-chan

    PS. A najbardziej zdziwił mnie związek Eizo - Kaoru choć w 94 rozdziale wiedziałam już co się szykuje ;) Jeszcze raz pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  34. Wybuchłam szczęściem i kawałki mojego ciała walają się gdzieś po pokoju :33 Wariuję normalnie XD Piękne, nie ma innych słów ♥

    OdpowiedzUsuń
  35. Yyy... Co...? To już naprawdę koniec...? Naprawdę trudno się pozbierać, kiedy musisz uświadomić sobie, że coś, z czym się naprawdę zżyłeś, dobiega końca.
    Od zawsze byłam pełna podziwu dla ludzi, którzy zaczynając jakąś pracę kontynuowali ją, nawet mimo wielu opornych godzin, nieudanych prób i chwil zwątpienia. Stworzyłaś arcydzieło, które mogłoby zwalić z półek niektóre popularne utworki, gdyż za bardzo wryło się w serce. Niekiedy czytamy jakieś powieści, które niby mają jako taką fabułę, ale za nic w świecie nie potrafimy się wczuć w postaci. Tutaj każda z osobna miała wyrysowaną historię i element charakteru, dzięki czemu można się było z nią naprawdę zżyć. Och, nienawidzę cię za to ;-;
    Widać, że włożyłaś w to całe swe serce i mnóstwo pracy. To wszystko zwiększyło twój potencjał i uznanie w oczach ludzi, bo wielu jest takich, którzy mają ten potencjał, ale nie potrafią go zwiększać, bo po chwili brakuje im motywacji i szybko ze wszystkim kończą. Naprawdę, szacun dla tych 95 rozdziałów, które stopniowo zaczynały przybierać na wadze, zawierając w sobie coraz więcej zdań.
    A wszystko zaczęło się od "kolejnej, nudnej lekcji geografii, na szczęście ostatniej w tym tygodniu". Niektórzy czekają tylko na sceny gorącego seksu, które czasem mają naprawdę najmniej istotne znaczenie, nawet jeśli widzimy w tytule "yaoi". Stworzyłaś piękną historię o przyjaźni i oddanej miłości, wraz z wieloma perfekcyjnymi postaciami. Co z tego, że tacy występują tylko w fikcji - tutaj nie mają żadnej super mocy, a naprawdę wpadamy w podziw.
    Wpadłam na twój blog naprawdę przypadkiem, zauważyłam jakąś historyjkę yaoi i z nudów zaczęłam czytać. Liczyłam na jakieś kolejne płytkie i łatwe opowiadanko, ot tak dla przyjemności. Myślę sobie: "Zapalona pisarka", widząc 95 rozdziałów na pasku z boku, a teraz tylko rozpaczam i wspominam najpiękniejsze chwile z tej opowieści ;-;
    Cholera, muszę zapisać sobie tę opowieść na przyszłość. Naprawdę, podziwiam za ten wysiłek i ogrom pracy, który na szczęście został wynagrodzony zapewne satysfakcją jak i wielką radością dla czytelnika, gdyż pozwalał nam trochę porozmyślać, nauczyć cierpliwości i być może zmienić coś w naszym zachowaniu i spostrzeganiu świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję ;-;

      Usuń
  36. Kochana, czytałem to przez 6 miesięcy, z wielkimi przerwami, ponieważ nigdy nie chciałem tego skończyć..
    Nie wiem co tu napisać. Jesteś po prostu zaje*bista. Piszesz jakbyś miała z 40lat, i była zawodową pisarką. Naprawdę, nie dowierzałem że ty to napisałaś, miałaś tyle pomysłów, włożyłaś w to wiele pracy.
    U wielu osób na pewno wywołałaś łzy tym opowiadaniem, ja ryczałem jak małe dziecko, to było piękne.. Nie umiem opisać uczuć, które buzują wewnątrz mnie..
    Dziękuję Ci za to piękne yaoi, i życzę Ci, aby tej weny nie zabrakło w następnych opowiadaniach! Pozdrawiam - (ryczący jak dziecko) Steffan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję... to ja nie umiem opisać uczuć, czy zadowolenia ze swojej pracy... tego, że ktoś widzi tę drugą stronę 'yaoi', niż cielesność. już nie raz słyszałam, że to nie yaoi, w pewnym stopniu się zgodzę, a w drugim nie, uważam, że strona psychiczna też jest bardzo ważna.

      dziękuję, postaram się działać ! ♥

      Usuń
  37. Hej :)
    Nie wiem jak to się stało, ale twoje opowiadanie skończyłam prawie po dwóch latach. Wiem, że bardzo długo, sorki :D Zaczęłam czytać jeszcze na starym blogu. Czytałam, czytałam ale w związku z tym, że jestem niecierpliwa i szybko się wypalam, a do tego nowe obowiązki, które mi doszły w czasie gdy zakochałam się w twoim opowiadaniu spowodowały, że miałam coraz mniej czasu na odwiedziny bloga.
    ‘Szkolne życie’ było jedną z moich pierwszych historii yaoi jakie przeczytałam. Urzekło mnie to jak pisałaś, a w głównych bohaterach już na początku serii się zakochałam. Podobało mi się to, iż czytając opisy postaci czułam się jakbym oglądała anime/czytała mange. Ogólnie mówiąc całe opowiadanie nadawało by się na serie mangi :) Było naprawdę dobre. Wszystkie zwroty akcji, cały pomysł, rozterki bohaterów, opis ich uczuć, myśli, emocji były wspaniale opisane.
    Wiesz, że dzięki tobie poznałam świat j-rock? I za to bardzo ci dziękuje :* Do dziś ONE OK ROCK jest jedynym z moich ulubionych zespołów (obok rzeszy innych bandów j-rock’a i visual kei). A gdy już wkręciłam się w j-rock miłość do k-pop’u przyszła sama. I teraz mogę powiedzieć z dumą, że jestem ELF’em na całej linii XD
    Jeszcze raz dziękuję ci za to opowiadanie i za propozycje muzyczne do rozdziałów (chyba sama do swoich rozdziałów też będę je dawać).
    Levi :* :)
    PS. Teraz chyba wezmę się za inne twoje opowiadania. Mam nadzieję, że z nimi mi lepiej pójdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, ja je pisałam 4, więc nie ma pośpiechu ;p

      dziękuję, dziękuję, dziękuję ! *kłania się* ONE OK ROCK to jest mój ukochany zespół już od przeszło 6 lat i to się nie zmienia ♥ (cieszę się, że byłam pomocna w polubieniu i poznaniu j-rocka, sama również przez blogi poznałam ten gatunek)

      jak dla mnie dodawanie muzyki do rozdziałów jest po prostu opcjonalną propozycją, ale jest miło, jeśli ktoś chociaż kliknie i przesłucha, więc jak dla mnie to dobra droga :)

      dziękuję ♥

      Usuń
  38. Kilka lat temu przypomiałem sobie o zapomnianej miłości do książek, czytałem standardowo-pospolito-popularne dzieła literackie i postanowiłem spróbować czegoś nowego... Po przeczytaniu tego opowiadania muszę stwierdzić, że YaoixGrelka trafia na moją czarną listę autorów! Uzasadnienie jest proste: To Dzieło Literackie przyczyniło się do mojego nie wyspania (czterech nocy) jak i przyczyniło się do przypalenia obiadu w kuchni... Po prostu wciągająca, pobudzająca wybraźnie lektura z bardzo dobrym opisem uczuć ludzkich. Czarna lista... ona zawiera tylko Autorów któzi pochłaniają mnie bez końca...

    GRATULUJĘ BESTSELLERA

    Ryōichi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jejku... czyli czarna lista nie zawsze jest zła! przyczyniłeś się do tego, że nawet czerń nabiera barw, dziękuję !

      Usuń
  39. Hej łyknęłam twoją powieść w pare dni. Nie potrafiłam sie oderwac od niej, od bohaterów i twego wciągającego stylu pisania, opisywania. Ta historia tak mnie wciagneła, że czytałam dniami nocami. Aż mi smutno że to już koniec, czuje przez to taka pustkę w sercu w duszy. Tak jakbym coś straciła, ale jednocześnie zyskała na te pare magicznych dni czytania. To cudowne opowiadanie było dla mnie odskocznią od codziennego życia i problemów. Mam nadzieje, że kiedyś uda mi sie choć w połowie napisać coś tak dobrego i wspaniałego jak Twoje Yaoi. Bede również czytała reszte twoich opowiadań na tym blogu, ale ta powieść zostanie mi na długo w pamięci. Wiem, że być może to egoistyczna prośba ale prosze dodaj choć jeszcze jakiś rozdział o naszych bohaterach :) cokolwiek PROSZE.

    ~ Bella~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! ja również kończąc to pisać, stawiając ostatnią kropke czułam w pewnym stopniu pustkę. w końcu... pisałam to opowiadanie cztery lata :)

      myślę, że jeśli dasz się ponieść i poćwiczysz pisanie, nie będziesz się krępować czy wmawiać, że coś piszesz źle, to z pewnością możesz pisać dobrze ♥

      w takim razie życzę dużo weny i jeśli coś kiedyś naskrobiesz, możesz mi napisać!

      a co do rozdziałów, zastanawiałam się swojego czasu nad jakimś dodatkiem w stylu 'na studiach' czy coś takiego... więc jeszcze się nad tym zastanowię.

      Usuń
  40. W trzy dni to przeczytałam!!!
    Wiesz, co mi nie daje spokoju?
    BRAT AKANE. SZlAG.
    Tak czekałam! Do końca miałam nadzieję, że o tym wspomnisz, że on wróci, że ktoś z nich się nim okaże!!!
    (a może coś przegapiłam? Połowę czytałam w nocy,..)
    WEEEŹ!! XD
    ~Ivane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się zastanawiałam, czy wspomnę o nim.
      (może przegapiłaś! ;p )

      Usuń
  41. Przeczytałam to opowiadanie już jakiś czas temu i postanowiłam je skomentować, żeby zostawić tutaj dowód mojego uwielbienia.

    A więc, to opowiadanie było absolutnie cudne! Zdecydowanie jest u mnie na pierwszym miejscu wszystkich opowiadań yaoi, na jakie kiedykolwiek w życiu trafiłam.

    Przyznam się szczerze, że na początku zraziła mnie ilość rozdziałów. Pomyślałam: "Kurna, 95 rozdziałów?! Ale będzie czytania, ło bosz...", Pierwszy rozdział również średnio mi się spodobał, bo wydawało mi się, że akcja na wstępie potoczyła się za szybko. Ale w miarę czytania przekonałam się, jakie to opowiadanie jest świetne. Wszystkie rozdziały skopiowałam sobie do Worda i zrzuciłam na telefon i czytałam po nocach * ^ * Pamiętam, jak pisałam do kolegi, że znalazłam w chui długie opowiadanie i dokumentowałam mu jak postępuje moje czytanie (na którym jestem rozdziale itd xD)

    I kiedy dojechałam do ostatniego rozdziału, to tylko taki smuteczek, że to już koniec :c Wiesz, że dzięki twojemu opowiadaniu, przekonałam się do prac, które mają więcej rozdziałów?

    Naprawdę przyjemnie mi się czytało. Bohaterowie...Co tu dużo mówić, pokochałam ich! Nie było żadnych irytujących idiotów. Cud, miód, malina, kocham cię. Fabuła również mnie wciągnęła, a twój styl pisania był łatwy i przyjemny w odbiorze.

    Pozdrowionka dla najlepszej pisarki na świecie! (◍•ᴗ•◍)❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zacznę chyba od tego, że zawsze słysząc słowa 'dzięki tobie', już mi serce mięknie i czuję wręcz, że nie zasługuję, ponieważ przecież piszę 'tylko' opowiadania. Ale sama pamiętam jak to było ze mną, tak więc przepięknie i mocno dziękuję ♥

      kolegom trzeba relacjonować, żeby nie byli dzikusami! tak, akcja na początku szybko się toczyła, ale u mnie w opowiadaniach, w każdym! zawsze to prowadzi do czegoś i wiele rzeczy jest przemyślanych. raczej nie piszę na spontanie, ponieważ tego nie lubię.

      jeszcze raz dziękuję, że przeczytałaś, poświęciłaś czas i uważasz jak uważasz, to dużo znaczy ♥

      Usuń
  42. Jestem zakochana w tym opowiadaniu juz od poczatku pierwszych rozdzialow. Jest mi trochę smutno ze to juz koniec ale z drugiej strony czuje ciepło w serduszku po takim zakonczeniu historii :))
    Chociaż po tej fali szczęścia jaką zalali mnie bohaterzy, czuje się taka troszke samotna XD
    A właśnie, baardzooo podoba mi się to w jaki sposób opisane były emocje postaci no i ogolnie wszystko MI SIE PODOBAAA <3
    A i jeszcze na koniec nono Eizo i Kaoru, to pobudza moja wyobraźnię (͡° ͜ʖ ͡°)
    Ps.(przepraszam ze pisze tak chaotycznie xD)
    ~Kav

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Onieee znów zerwalam noc XD
      ~Kav

      Usuń