09.06.2012

Rozdział 85

heidi. - 翼


Malutkie ptaszki zerwały się z chodnika, kiedy jak burza ciąłem całym sobą powietrze spiesząc się na spotkanie z Yasuro. Było grubo po godzinie dziewiętnastej, dlatego zależało mi na bardzo szybkim dotarciu do mieszkania i porozmawiania z Higoshim. Lubię spędzać czas z Akane, naprawdę, ale wyjątkowo dzisiaj tak strasznie ciągnie mnie do domu... Z westchnięciem zatrzymałem się przed metro, kupując sobie bilet. Łał, nie ma dużo ludzi, cud jakiś czy jak?


Kierując się na dół, niespodziewanie zostałem złapany za rękę i przygarnięty do torsu przybranego w świeży garnitur. Zerknąłem do góry i widząc szeroki uśmiech kogoś, z kim kiedyś chciałem walczyć, zaśmiałem się nieznacznie.


- Joooł! - mężczyzna z wyszczerzem puścił moje ciało i poprawił krawat - Dawno cię nie widziałem.
- Sieeema, a ja? Zapadłeś się pod ziemię. Zapomniałem, że żyjesz.
- Przykro mi, że muszę cię rozczarować. Oprócz tego, że nie mam czasu wziąć oddechu, to jest w miarę dobrze. - Kaoru westchnął, wiercąc się wciąż jakby miał robaki w tyłku - Mam do ciebie ważne pytanie...
- Dotyczące...?
- Ostatnio Osamu jest jakiś zmęczony, wygląda jakby w ogóle nie spał i do tego zupełnie jak nie on, nie ma na nic humoru...
- Skoro wciąż się kłóci, to nie jestem za bardzo zdziwiony.
- Z Yasuro?! - widząc strach w jego oczach zaśmiałem się głośno, zaprzeczając gestem głowy.
- Niee. Nie znam w sumie dokładnie tej sprawy, ale chyba nie jest za dobrze, skoro Yasuro wyprowadził się do mnie, no nie?
- Ooo, mieszkacie ze sobą, to pewnie robicie to i owo... - spojrzał na mnie z perwersyjnym uśmieszkiem na co puknąłem go w czoło.
- Może tak, może nie. - uśmiechnąłem się dumnie - Ale nie chce mi się normalnie wierzyć, że dałeś mu spokój, nawet się nie odzywasz.
- Wiesz, mam taki kocioł, że odechciewa się nawet żyć. - sapnął zrezygnowany kierując się ze mną do metra, gdyż pokazałem, że muszę iść - Ciągle tylko zrób to i tamto odkąd dostałem awans.
- Aaawaaans. Gratuluję. - poklepałem go po ramieniu.
- Nie wiem czy jest co. Masakra. Nie jestem jeszcze aż taki stary a gniję za murami lochu. - pociągnął nosem robiąc z ust dzióbek.
- Jeśli to cię pocieszy, za kilka lat ja też będę siedział zamknięty w celi.
- Tak, tak, ale jak na razie zamkną ci drzwi do metra, więc lepiej leć. Na razie! - uśmiechnął się życzliwie i pomachał mi dłonią, a ja błyskawicznie wleciałem do środka.


No o mało bym tam nie wsiadł! Kto by pomyślał, że właśnie jego spotkam, a do tego będzie taki życzliwy. Zachowanie w stosunku do mnie, jakbym był jego bratem albo bardzo dobrym znajomym. Aż dziwne, jak wszystko potrafi się skomplikowanie ułożyć, eh... Ale nie ważne, teraz do domu, do Yasuro... Potem muszę się trochę pouczyć, w końcu w tym tygodniu piszę olimpiadę, a za siedem dni mamy koncert... Geez, już widzę jutrzejszy kocioł, hmm...






***




Wszedłem do mieszkania nad wyraz szczęśliwy, jednak po chwili zaskoczony, podczas ściągania buta wsłuchałem się w rozmowę Hiro i Yasuro dobiegającą z salonu. Co mnie dziwiło jeszcze bardziej, to śmiech ich obu i żywa konwersację jakby byli braćmi, no proszę. Ale przynajmniej się nie nudził, prawda? Przewieszając torbę przez ramię, z miną życzliwego męczennika wlazłem do pomieszczenia, widząc na sobie od razu dociekliwe dwie pary oczu.


- Przyszedł włóczęga! - braciszek przemiło rzucił komplementem.
- Ciesz się, że w ogóle przyszedłem. Wiem, cierpiałbyś, nie spał całą noc zamartwiając się gdzie zgubiłeś swą oazę i motywację do życia. Ale spokojnie bracie, przyszedłem, nie obawiaj się, obronię twą nędzną duszę, która należy do nędzarzy! - podniosłem dumnie palec, wypinając do przodu pierś. Na dowód tego, iż przejąłem się tą sytuacją niesłychanie, podparłem stopę na malutkim stoliku.
- Jaka patologia... - Higoshi pokiwał głową, śmiejąc się z nas z kubkiem w ręku.
- Nie patologia mój drogi, tylko wyznanie po latach. A co do ciebie panie Sasaki, myślałem, że poczęstuję cię pizzą, ale skoro tak niemiło mnie przywitałeś, zaraz sam wezmę kawałek i będę go jadł na twoich oczach. Ser będzie ciekł mi po rękach, pieczarki i sos będą leciały po mojej bluzce, ale nic ci nie dam!
- Pizza? Oj jaki ty kochaaany! - z uśmiechem poleciałem do kuchni i od razu wyciągnąłem jeszcze nagrzany skrawek ciasta. Pyycha! Kto jak kto, ale on robi najlepszą pizzę na świecie, to trzeba mu przyznać! Po minucie wróciłem do nich ze szklanką i talerzem w dłoniach - Pyszna pizza...
- I już, zachłannie będzie żarł...  - Hiro pokiwał mózgownicą, opierając rękę na ramieniu aniołka... Jakim prawem?!
- No a co mam robić? - uniosłem brwi, pochłaniając pierwszy kęs. Zerknąłem na ekran telewizora - A wy co robiliście? Złapała cię ta pijawka? - zerknąłem na brązowowłosego, uśmiechając się nieznacznie.
- Nie-e. Sam przyszedłem. Spałem chyba do dwunastej, potem się umyłem, zjadłem śniadanie i tak mi to dużo czasu zajęło, że jak jadłem Hiro zdążył przyjść.
- Mam nadzieję, że nie streścił ci swojego dnia? - spojrzałem na bruneta a ten cały w skowronkach pokiwał na ' nie '  - Całe szczęście... - mruknąłem, popijając ciasto sokiem - A tak w ogóle nudno było.
- Ta? - roześmiał się Higoshi - Miałem to samo. Stanowczo za cicho i dziwnie ze świadomością, że ty jesteś w szkole a ja sobie u ciebie siedzę.
- Dobra chłopaki, ja idę napisać raport na jutro, dobranoc. - po drodze ten mały dziad rozczochrał mi fryzurę, aż prawie zakrztusiłem się piciem i nucąc pod nosem, wspiął się po schodach.
- A jak się czujesz? - powiedziałem spokojniej, wpatrując się uważnie w oczy Higoshiego.
- Sto razy lepiej niż wczoraj. Jutro pewnie pójdę do szkoły, ale nie mam zamiaru ćwiczyć, to może dopiero za dwa dni. - wyciągnął w moją stronę rękę, abym podał mu torbę, po czym natychmiast wyciągnął zeszyty i westchnął widząc ile pisałem.
- Nie było historii, więc przynajmniej tyle dobrze. - dokończyłem jedzenie, zacierając palce - Wiesz kogo właśnie spotkałem?
- Akane? - zaśmiał się, wertując angielski.
- Kaoru! On żyje, heh. Ponoć dostał awans.
- Tak? - rozpromieniony aniołek wyjrzał zza okładki - Pamiętam jak długo nad nim pracował... Fajnie, że mu się udało.
- Ano, wspomniałem, że u mnie mieszkasz... Bo ponoć twój ojciec nie wygląda za dobrze...
- Hah. - chłopak wzruszył ramionami domykając zeszyt - Pokłócą się, w najgorszym wypadku wezmą rozwód i odżyje, ja już nie mam zamiaru martwić się ich sprawami. Mam swoje. Tydzień pełen meczy, więc nie mogę zawieść, walczymy o pierwsze miejsce.
- No taa, wszystko na twojej głowie... - westchnąłem, siadając obok niego na kanapie. Pachnie... - Zimno ci? - spytałem, zauważając że nie puszcza z rąk ciepłego kubka z herbatą, a do tego siedzi owinięty w koc.
- Trochę...
- No to weź może drugi koc albo ubierz się cieplej. Możesz sobie brać z mojej szafy co chcesz... - patrzyłem na niego zmartwiony, no bo... Osłabia mnie, a jednocześnie pociąga właśnie tym, że słodko siedzi pod kocem i trzyma w łapkach kubek... Ahm...
- Głupek! - zaśmiał się trącając mój czerep - Powiedz mi lepiej o której jutro macie próbę w sali 24.
- Hmm... - odwróciłem wzrok skupiając się na jego pytaniu... Kiedy to... - Aaa! Już pamiętam, na trzeciej lekcji.
- O, idealnie. Przyjdę pomóc w dekoracjach. Przed meczem widziałem plakaty, że poszukujecie kogoś do pomocy, bo macie za mało czasu a za dużo do roboty. Też sobie wymyśliliście sztukę...
- Mnie sztuka mało interesuje. - roześmiałem się - Ma być wykonana w czasie. Bardziej martwi mnie zespół i występy innych ludzi. Przecież to istny chaos! Słuchaj, ja im coś tłumaczę, kiwają głowami czyli coś rozumieją, a potem okazuje się, że każdy przychodzi z osobnym pytaniem do mnie, jakbym był wszechwiedzący. Są też inni organizatorzy, eh, masakra...
- Nie narzekaj. - wygiął wargi w małą linię w kącikach zakrzywioną do góry - Połowę masz za sobą. I tak cię podziwiam, tyle ogarniania, nauka, masz olimpiadę z geografii, a jeszcze masz czas na spotkanie...
- Wiesz... Przyjaciele najważniejsi, a że tyle lat kiedy siedziałem sam zakuwałem, to teraz z nauką mam spokój. Postanowiłem pomóc trochę szkole, szczególnie, że to impreza charytatywna. Nie lubię dzieci, ale...
- Lubisz pomagać tym pokrzywdzonym. - odstawił kubek na szklany stół - Ty i twoja pokręcona osobowość... - westchnął, podnosząc się z kanapy - To co, pewnie idziesz się teraz uczyć?
- Miałem zamiar z tobą posiedzieć, ale jest prawie 21... A muszę zrobić dokładny scenariusz, pouczyć się, umyć... Przerąbaane...
- Nie maruudź! - zaśmiał się, po czym natychmiast zdzielił mnie w bok - Jeszcze raz to usłyszę, to zamknę cię w kiblu i nie otworzę drzwi.
- Haha, wiesz, przynajmniej może stworzę jakąś piosenkę, ponoć na tronie myśli się najlepiej... - puściłem mu oczko, zgarniając z blatu naczynia.
- Geez... Weź ty lepiej nie myśl. - pokręcił zrezygnowany głową, podnosząc koc, w który był owinięty - Jak chcesz, to mogę pomóc ci w gegrze...
- Niee... To tylko wkuwanie, nie musisz. Ale rano idziemy razem?
- Dokładnie. - mruknął pod nosem i oboje skierowaliśmy się do mojego pokoju.



Kiedy przekroczyłem próg swojego królestwa, wlazłem do łazienki od razu ładując się pod prysznic. Trochę mnie to irytuje, że nie mogę z nim porozmawiać, tylko robić to wszystko do czego się zobowiązałem. Mógłbym z nim posiedzieć, pogadać, pośmiać się... Ale z drugiej strony widać po nim, że musi jeszcze jedną noc odespać. Westchnąłem, wcierając w siebie żel, jednocześnie sięgając drugą ręką po nowy szampon.
A tam. Dzień był udany. Katsu wie o mojej tajemnicy, więc jakimś sposobem odrobinę mi ulżyło, widziałem Ukyo, Eizo, z Akane byłem na zakupach i pomogłem wybrać prezent dla mamy... Lubię patrzeć jak ludzie uśmiechają się, bo potrafiłem im pomóc. Jednak... Uśmiech, który najprawdopodobniej zwali mnie z nóg, będzie anielski, zapierający dech w piersiach...


Rozczesując gęste, już jeżące się kłaki, wyszedłem z pomieszczenia w samych bokserkach i luźnej koszulce. Uśmiechnąłem się przelotnie do siedemnastolatka leżącego wygodnie na łóżku gdyż oglądał telewizję, a po chwili schyliłem się po materiały na geografię. Zgarnąłem również laptopa i włączając go, usiadłem na miękkim krześle przy biurku, bo przecież scenariusz sam cudownie się nie napisze. A szkoda, nie narzekałbym.


- Nie, co ty robisz? - odwróciłem się do Yasuro kiedy ten chciał już wyłączyć sprzęt.
- Będziesz się uczył, nie chcę przeszkadzać tym pudłem...
- To mi nie przeszkadza. - zaśmiałem się - Nie pamiętasz? Możesz mi garami przy uchu nawalać, a ja i tak jak się wciągnę, to koniec.
- Też racja... - uśmiechnął się szeroko odchylając kołdrę, którą się przykrył.
- No. Odpoczywaj, bo jutro pewnie będziesz chciał dużo zrobić.
- Powodzenia... - potrząsnął głową, aż jego pocieniowane kosmyki zabójczo ułożyły się wokół twarzy. Ahm, jaki on jest seksowny...
- Ta, dzięki...


O dziwo z chęcią napisałem w ciągu trzydziestu minut cały scenariusz, łącznie z ustaleniem uczniów odpowiedzialnych za różne zadania. Na początku prezenterka wprowadzi wszystkich w temat imprezy, żeby każdy wiedział na co idą pieniądze zbierane w czasie jej trwania, następnie będzie zespół otwierający, konkursy, przedstawienie... Idealnie. Będzie super, aż trochę pokrzepia mi myśl sukcesu to, że mógłbym teraz leniuchować, heh.
Otworzyłem podręcznik od geografii, wyciągnąłem kartki, które dostarczył mi Eizo, po czym siadając wygodniej, napiłem się herbaty i zacząłem naukę.






***




Nie rozumiem po co mam się uczyć szczegółowych procesów poszczególnych zjawisk, naprawdę... Naukowcy mogą sobie umieć, ale ja nie, ugh! Nie ważne. Koniec. Przypomniałem sobie wszystkie klasy. Jutro czeka mnie dokańczanie wkuwania z kartek no i potem olimpiada, którą muszę świetnie napisać, aby nie zawieść Yarotouichiego no i siebie. Przeciągnąłem się na krześle, aby zaraz po tym ogarnąć choć trochę bałagan panujący na całym blacie. To cecha charakterystyczna sposobu mojej nauki, heh. W pokoju świeciła się tylko moja malutka lampka i telewizor. Przez całe trzy godziny czułem obecność aniołka w pomieszczeniu i przysięgam - pracowało się lepiej. Z pogodną miną odwróciłem się w jego stronę i niemal dostałem zawału. Zasnął! Zaaasnąąął! I to jak słodko... Jakby chciał oglądać, ale ma zamknięte oczy, głowa opadła mu nieco na dół... 


Westchnąłem, natychmiast podchodząc do niego i z bliska wlepiłem niekulturalnie wzrok w jego twarz. Wiem, że się nie obudzi, ponieważ jak jest zmęczony rzadko co jest go w stanie obudzić. Może i jestem chory, ale kiedy oddycha i ja tego słucham, czuję ogromne ukojenie. Chcąc wyłączyć TV, rozejrzałem się wokół i uchyliłem usta dostrzegając pilot w dłoni Higoshiego. Przeszły mnie ciarki, gdy delikatnie i lekko zacząłem rozchylać zgrabne, smukłe palce, dlatego też nie mogąc się powstrzymać, nachyliłem się odrobinę i musnąłem wargami jego aksamitną skórę. Przymknąłem powieki i wzdychając ponownie, odsunąłem się na tyle, aby wyłączyć grające pudło. Słysząc dudnienie we własnych uszach i napływające uczucia, których nie byłem w stanie się wyzbyć, zerwałem się z ziemi i podlatując do biurka, ze świstem wyciągnąłem czystą kartkę, długopis, po czym rozpocząłem pisanie nowej piosenki, którą prawdopodobnie zaśpiewam może i na koncercie, a może po prostu wymyślę do niej melodię i kiedyś zaśpiewam aniołkowi? Dawno nie czułem energii nawet w palcach, uwielbiam to uczucie...


Dziękuję Yasuro.






***




Z impetem wleciałem do sali prób w szkole, ponieważ przypomniałem sobie, że muszę skserować scenariusz razy sto. Westchnąłem, stojąc przed ksero znużony już półgodzinnym drukowaniem ciągle tego samego. Za trzydzieści minut zbiorą się ludzie, więc mam czas odpocząć.


- No. - szczęśliwy poskładałem wszystko na jedną kupkę, a przypomniało mi się, że musiało być tego więcej, tak więc to była olbrzymia sterta.


Wymęczony usiadłem pod podestem mini sceny i odchyliłem głowę do tyłu. Przynajmniej jak przypomnę sobie miły poranek, gdzie śmiałem się z Higoshim, od razu humor poprawia mi się do 100%. Słysząc zgrzyt drzwi zerknąłem w ich stronę i uśmiechnąłem się jeszcze szerzej.


- Siemaa! A ty nie na lekcjach? - rzuciłem do bruneta, drepczącego w moim kierunku jakoś tak niepewnie.
- Ano, hej... Nie, chciałem przyjść tutaj wcześniej i ewentualnie w czymś pomóc... - przegryzł wargę, kucając tuż obok.
- Właśnie skończyłem, więc musimy poczekać na pozostałych...
- A oni o jedenastej przyjdą, tak? - spytał, rozglądając się na boki. Coś się stało?
- Ta...
- Ano, bo ja muszę ci coś powiedzieć...
- Hmm?  - mruknąłem, patrząc na niego spokojnie.
- Ano, bo... - chłopak złapał mnie za uda i usiadł mi na kolanach, patrząc zmartwiony w moje tęczówki - bo... - zerknął gdzieś na bok, przysuwając się bliżej tak, że znajdował się już wyprostowany naprzeciwko mojego torsu. Oparł dłonie na moich barkach, patrząc ponownie w środek źrenic. Przeszła mnie ciarka niepokoju, bo jego zachowanie jest bardzo dziwne - Pewnie mnie znienawidzisz... Ale ja dłużej nie mogę. - westchnął, a ja aż się zestresowałem - Wiem, jestem straszny... Ale... - zerknął jak zbity pies na moją twarz i ujął ją powoli palcami, zaciskając je na uchu, po czym musnął moje usta i szepnął - Kocham cię.




________________________________

Osu ~!

Nowy blog już działa, wszystkie rozdziały z prawej strony poustawiane. Mam coraz więcej czasu, ogrom weny, więc liczę na to, że uda mi się do was wrócić i pisać tak, jakbym chciała. Dziękuję za to, jeśli ktoś przeczyta rozdział, bardzo <3.

28 komentarzy:

  1. Najpierw akcyja z kaoru .. ' robicie to i owo ' .. Deicia juz pedofil na ryju .. I juz szczesliwa xD potem.. Taisho jak .. Ten pilot.. I musnal skore yasu i agl.. Umarlam *.* albo jak opowiadal jaki to slodki z tym kubkiem i kocem ..i sie nie dziwie bo jak se wyobraze to kurwa.. Sama sie rozplywam *.*:-) i japierdoooleee no .. HIROOOO *.* chce ta pizze XD no i na koniec.. To w jaki sposob ukyo wyznal tasiowi .. Jak se pomysle jak on usiadl .. I tak zlapal.. I jeszcze przeprasza i wgl.. Uwierz mi .. Serce mi walilo jak glupie mialam ciarki i wgl. I niby wiedzialam co bedzie ale i tak czekalam ... ( mam nadzieje ze znajdziesz kogos dla ukyo ! ! ! : O *transparent z napisem 'ja chce ukyo x katsu ... XDD ) i ostatnie slowa.. 'kocham cie'. I jak se pomysle co on musial przezywac i wgl... Jejku nooo"! Idealnie to skonczylas. Idealnieee! Czuje sie zadowolenie i niedosyt jednoczesnie. Hah...<3<3<3<3<3 kocham jak piszesz.. Kooooochaaaam.. *.* i masz mi os niedlugo napisac! Ah .. I jeszcze jedno ... Slowo ' pachnie...' mi tak utkwilo.. Hah. Bo sama zwracam na to uwage.. Z reszta sama wiem .. I dobrze rozumiem tasia.. I jeszcze kurde.. W tym jednym slowie dla mnie bylo tyle uczuc... Ughhh .. Booosko... I chce wiecej! ! ! ( chociaz i tak szkoda mi ukyo :c a moze hiro...? Kurwa dei jebnij sie XD ) ... Kocham cie nooo! <3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow... Jesteś niesamowita :) czytam i czytam i nie mogę przestać xD Już nie mogę się doczekać nexta ^^ Zastanawiam się tylko co będzie z Ukyo... Jego miłość do Taisho będzie meeega bolesna bo nie odwzajemniona:( No ale zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie :)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ta końcówka mi się śni, prawda? Bo to raczej prawdą być nie może. Chociaż bym chciała, a wierz mi, że jest tak po 785876587 kroć xd
    i to było cudne <33333 więcej chcę D:

    OdpowiedzUsuń
  4. O ludziska, zakończenie rewelacyjne. Jak napisała Dei czuje się zadowolenie i niedosyt. Niedosyt, bo już chcę więcej. Normalnie mało mi. Podziwiam Ukyo za odwagę. Wyobrażam sobie ile to musiało go kosztować strachu, ale wykonał ten ważny krok. Kocha go? Jejku, brunecik będzie znów cierpiał. :( Słoneczko kochane, które chce się tylko tulić. On zasługuje na wielką miłość. Po takich przejściach należy mu się odwzajemnione, prawdziwe uczucie. Taisho mu tego nie da, będąc zakochany w Yasuro. Nadal pragnę dla Ukyo, Katsu. Dlaczego Katsu musi być hetero? A może tak mu się tylko wydaje. Oby. :D
    Taisho powinien wziąć przykład z Ukyo i wyznać uczucie Yasu. Ile on będzie tak się męczył i czekał może na coś czego nie będzie. Urocza scenka, kiedy Podszedł do śpiącego Yasu. moja wyobraźnia galopowała i zobaczyłam jak Tasio całuje te paluszki. Widziałam też, czego nie było, jak odgarnia mu włosy z twarzy i wzruszony patrzy na kogoś kogo kocha. Uch, to jego uczucie jest piękne. :D
    I pojawił się Kaoru. Ale jakiś taki spokojny. "to pewnie robicie to i owo" Haha. Ten tylko o jednym. Nawet jakby robili, to ich prywatna, bardzo intymna sprawa.
    Stęskniłam się za Hiro. Uwielbiam rozmowy braci. :D
    Cieszę, się, że wracasz, masz czas i tak dalej. Pisz, bo ja chcę czytać co tam chłopakom wymyślisz. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak Riri ma rację i to jest sen? Nie chcę, ale jak to sen, to co on oznacza. Przecież sny nie raz odzwierciedlają nasze pragnienia. Strach, obawy też, ale... Nie to nie sen. Dobra, poczekam cierpliwie na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  6. ...Moja reakcja po przeczytaniu końcówki: CO KU*WA?! Grelka Ty... Ty złoczyńco! Zboczeńcu niesprawiedliwy! :C
    Uh, no dobra, to się da! To się da xD
    Jaaaak się cieszę, że już dodałaś ten rozdział, ale normalnie mnie nosi teraz bo nie wiem na 100% czy to Yasuro do niego przyszedł czy ktoś inny no, ale tak w 45% wiem co się tam w Twojej głowie kryje, więc stwierdzam iż (XD) nie mam pojęcia co Ty tam wymyślisz, :c
    Tak, dokładnie. Teraz Cię telepatycznie zmuszam do napisania szybko rozdziału!
    I na koniec jeszcze pytanie: No, jak tak można?! XD Ale i tak Cię kocham mój malutki pacipupipupipunie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. No dobra, Suzu-chan przybyła~! I powiem tyle... Yaay~! Tylko ciekawe, czy to aby na pewno Yasuro i czy to mu się przypadkiem nie śni...
    Senpai jesteś niesamowita normalnie!
    I tak... Chcem więcej! Po prostu! To jest... Bosskie~` Normalnie cud, miód i malina. Z jakiegoś powodu mam teraz motylki w brzuchu i jestem tak nakręcona, że chyba sama coś napiszę.. XD
    I nie wiem jak to zrobię, ale poczekam w spokoju (oby się udało) na next'a. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoneczko ty moje... Nie wiem jak czytałaś, ale brunet usiadł na kolanach Taisho, a brunetem może być jedynie z jego znajomych Ukyo... No ale.. Porobiło się, fakt, hahha xD.
      Dziękuję, że czytasz <3.

      Usuń
    2. No i właśnie dlatego senpai nie mogę się doczekać, kto usiadł na kolanach Taisho ^_^
      Ano, proszę bardzo. Nawet nie ma opcji, ażebym nie czytała... Wchodzę co tydzień ostatnio i sprawdzam, czy może senapi nie napisała czegoś szybciej. ;D

      Usuń
  8. o cholera ale się porobiło!! :D Strasznie się cieszę, że wena wróciła pisz pisz, bo wspaniale ci to wychodzi<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawał! No zgon na fotelu! Tak się nie robi, no ja mam ciary, zwłaszcza po zakończeniu!! Oj moja droga źle zakończyłaś! Ty mnie zamęczysz! XD Chcesz żeby nerwy mi puściły!? Yay *________* I czemu mam to cholerne uczucie, że coś się stanie? Że aniołek ich zobaczy? Bo wątpię żeby to był sen xD No ale! Jak on to zobaczy!? Przecież to mu złamie serce!! *Przytula aniolka* No chyba, że Yasuro o niczym nie będzie wiedział, no ale... mam dziwne przeczucie xD
    BŁAGAM CIĘ!!!!!!!!!!!! Daj szybko nowy rozdział, proszę, proszę! Tak bardzo pięknie proszę! *__*

    P.S. i cieszę się, że się przełamałaś i zmieniłaś bloga, przynjmniej mogę teraz bez problemu wysłać komentarz i nie bać się, że przepadnie :) a!! I 'nieważne', nie 'nie ważne' :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O cholera !! Kiedy czytam to yaoi po prostu nie mogę pozbyć się banana z twarzy nawet kiedy pary się kłócą . Zwlekałam z dodawaniem komentarza ale po przeczytaniu tych osiemdziesięciu pięciu rozdziałów stwierdzam że po prostu się w tym zakochałam !! * w *" Tak , powiem szczerze że to zakończenie po prostu wbiło mnie w fotel. Poza tym idealnie podajesz odczucia postaci i na prawdę życzę Ci weny ^______________^ Odwaliłaś kawał wielkiej roboty i powiem jedno , to pierwsze takie opowiadanie yaoi , a czytałam ich wiele , gdzie śledziłam z zapartym tchem losy bohaterów.
    Pozdrawiam Chi .

    OdpowiedzUsuń
  11. O NIE! Jeżeli to nie okaże się nic nieznaczącym snem, to ja się tu zapienię na śmierć normalnie! Zobaczysz, Taisho ma być z moim ślicznym i kochanym Yasuro, bo jak nie to będziesz miała mnie na sumieniu xD
    Poza tym nie lubię Eizo. AA, i właśnie! Może coś mi się pomyliło, ale czy Ukyo nie podkochiwał się przypadkiem w Katsu? Niech mnie ktoś poprawi jeżeli się mylę,ale dałbym sobie rękę uciąć, że tak właśnie było xD



    Silver

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, inni chcą sen, inni nie chcą, zdecydujcie się, no ale i tak mam swój pomysł... ale możesz być spokojny. Taisho będzie z tym, kim ma być, dla Ukyo mam kogo innego przygotowanego.
      a ja właśnie lubię Eizo bo mi się z Kakashim kojarzy XD"". (ale od kilku lat przestałam czytać Naruto, bezsens się tam porobił, ale nieważne. )
      niee ! to byś już nie miał tej ręki, co w moim przypadku równałoby się uschnięciem bez gitary, haha. Ukyo nie podkochuje się w Katsu, ani Katsu w Ukyo. (chyba ;> ).

      Usuń
    2. hahaha myslalam ze tylko mi Eizo kojazy sie z Kakashim <333 a wlasnie to Ukyo nie bedzie z Katsu? :< oni tak do siebie pasuja!

      Usuń
    3. nawet nie wiecie jak się wnerwiłam kiedy Katsu przyszedł z tą laską o______O

      Usuń
    4. haha, uwierz, że mimo iż ja to pisałam, to też, nie cierpie tego, ale to musiało być ! XD'.

      Usuń
  12. Jaj xD Jak ja nie mogłem się doczekać wznowienia opka xD Jak zwykle świetnie i genialnie i znakomicie i na naj naj xD

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeju !!! ^^ czekałam pół roku. Hmmm...ale opłacało się i nie mogę się doczekać następnego. Dlaczego, no pytam dlaczego to jest takie wciągające??? życze weny (DUŻO)

    OdpowiedzUsuń
  14. Yuuki-chan! łiii

    po prostu:hfcdgshafcsiagcuigwbcygsjk~! nie umiem sie wyslowić! kto to mu usiadł na tych kolanach?! jejku nie wytrzymam ! zjaralam sie jak szczerbaty na suchary <3 oby to nie byl sen albo ktos kto nie jest Yasurem xd to musi byc on! jejku jejku
    ach normalnie poemat <3 lubie takie niespodziewane zwroty! <33333333333333
    kocham Cię <3333 :*:*:*:*:* czeka na nexta <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeestem, a mru xD Grelciaku, Ty wiesz, że momentami - to znaczy czytając fragmenty - odnosiłam wrażenie, że pisząc je, usmiechasz się do swojej wyobraźni z taką nutą... no... jak matka na dzieci, gdy powiedzą coś głupiego. xD Tak słodko i z pobłażaniem. No dajmy przykład:
    "Na dowód tego, iż przejąłem się tą sytuacją niesłychanie, podparłem stopę na malutkim stoliku.- Jaka patologia..." - mnie to rozgromiło kompletnie XDD Z braćmi często przeprowadzamy równie zjawiskowe sceny xD
    "bo przecież scenariusz sam cudownie się nie napisze. A szkoda, nie narzekałbym." - przez dwa tygodnie powtarzałam sobie, że może wreszcie coś samo się napisze, ale, cholera jasna, nie pomogło. xD
    Jesteś genialna w swoim geniuszu, a dialogi są po prostu... życiem. Kurczaki... no to Ukys ładnie pojechał... xD I z atakie zwroty i w ogóle za wszystko Cię kocham ja, o! xD

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja wiedziałam, wiedziałam że to tak się skończy! ^^ Mam cholerny szósty zmysł i to było bardziej niż jasne, że Ukyo się zakocha w Taisho -.- ;D

    Kaoru 'robicie to i wo' buuhaaaahłłaaa, myślimy podobnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Kya! już dawno nie czytałam tak wspaniałego opowiadania! boskie i wreszcie zaspokojona tym że Yasu i Tai będę razem *.*

    OdpowiedzUsuń
  18. ta piosenka jest na openingu ktoregos anime ale nie mg sobie przypomniec jakiego :D ile komentarzy wow :D yayayayyayayya

    OdpowiedzUsuń
  19. wydaje mi sie ze on zaraz powie ,, czy jak tak zrobie do katsu to mnie znienawidzi,, :D? ja i tak wiem ze on bedzie z katsu jakos mi nie pasuje to taisho :P

    OdpowiedzUsuń
  20. *Q* - nic więcej nie umiem wydusić

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie. Nie, nie nie nie! Jak mogłaś? Umarłam, ożyłam i umarłam znowu T.T Gezzz, to Yasu miał mu wyznać, albo Tai Yasu i wszystko by było kałaj, seksik i wgl >.< Ale nie, Ukyś się wtrącił. Kocham go, ale ten... no, wolę Taisho z Yasu XD

    OdpowiedzUsuń