15.06.2012

Rozdział 86

RADWIMPS - 愛し


Zanim dotarły do mnie jakiekolwiek myśli zdążyłem kilka razy porządnie zamrugać, patrząc na Ukyo jak na kogoś kto dopiero przyleciał z księżyca i opowiadał jak to w kosmosie jest rzekomo jasno. Słucham? On mi właśnie powiedział, że mnie kocha? No i pocałował mnie?! Maamooo ! Przeszedł mnie ogromny dreszcz dezorientacji oraz zalała niewyobrażalna fala żaru, który niezbyt przyjemnie rozpalił mnie od środka. Ja się chyba przesłyszałem, bo naprawdę to nie jest normalne, nie jest normalne, nie jest normalne, nie słyszałeś tego Taisho, niczego nie było! Przełknąłem nerwowo ślinę, po czym wpatrując się w niego wydobyłem z siebie jedynie cichy szept, a może jęk? Sam nie wiem co to było.

- Co? - przysunąłem tył głowy do stołu, jakbym bał się, że chłopak rzuci się jak dzikie, nieokiełznane zwierzę.

On w odpowiedzi, z drżącymi dłońmi, jedynie przeczesał moje kosmyki i obracając o niewielki kąt swoją twarz, ponownie musnął moje usta, na co ja wciąż nie dowierzając uchyliłem je, z czego od razu skorzystał, całując mnie już jakby pewniej.

Ojapierdoleniewierzęwtocosiędzieje! Jeśli to było jeszcze możliwe, wytrzeszczyłem oczy jak sowa, a mój oddech stał się nierówny. Ukyo mnie kocha i nie robi sobie ze mnie jaj?! Ale dlaczego teraz, tutaj, rano, ni stąd ni zowąd... Poznał mnie tylko dlatego, żeby to zrobić?!
Natychmiast otrzeźwiałem i żeby za bardzo się nie zagalopował, oparłem rękę na torsie nastolatka, odpychając go znacznie w tył, ale na tyle spokojnie, by mógł samowolnie się odsunąć. Sam drugą dłonią dotknąłem mocno dudniącego serca i przełykając ślinę zaczerpnąłem olbrzymiego wdechu, patrząc na zdezorientowanego bruneta, który chyba bardziej niż ja umierał na zawał.

- Nie. - pokiwałem głową, kiedy wyciągnął w moją stronę dłoń - Poczekaj, stój... - powiedziałem cicho dysząc, gdyż z tych emocji nie mogłem zebrać w sobie głosu. Co ja mam teraz zrobić?!
- Taisho... - rzekł niegłośno, przysuwając się nogami do mnie i patrząc nieustannie w lód.
- Ja... - co ja mam mu powiedzieć?! Jeśli teraz go dobitnie odepchnę, zranię go. Jak nic nie powiem, też to zrobię. Jeśli nic nie zrobię to też na jedno wyjdzie. Muszę... ale ja nie wiem co mam mówić! Nie wiem o co tu cholera chodzi, chcę uciec, muszę... - Muszę... Prze... - podniosłem się a Ukyś złapał mnie za rękę, abym mu nie zwiał - Wybacz... Muszę się przejść, za... Do potem! - wyrwałem się z uścisku i pobiegłem do wyjścia.
- Taisho! - zawołał za mną podnosząc się z ziemi, ale kiedy zniknąłem za progiem, dał sobie spokój, przykładając rękę do czoła oraz rozglądając się w strachu na boki - Zajebiście... - wydyszał, przykucając z bezradności.

Zrobiłem to! Aaa! Jak największa świnia wybiegłem bez odpowiedzi! Mając gulę w gardle, chwiejnym krokiem i z ręką wciąż zaczepioną na sercu skierowałem swoją wędrówkę do najbliższej ubikacji, stając przy zlewie. Oparłem się po jego obu stronach i westchnąłem, opuszczając głowę ciężką od stresu na dół, patrząc z niedowierzaniem na białą ceramikę.

Nie wierzę w to co usłyszałem, naprawdę. Że Ukyo mnie kocha? Od kiedy? Od samego początku i tylko gitara była pretekstem do tego? Popołudniowe wypady, wszystko inne też było grą wstępną żeby mnie teraz postawić w takiej sytuacji, czy może naprawdę przypadkowo się zakochał? A może tak naprawdę mnie nie kocha, coś po prostu mu się pomyliło, no! I oboje doprowadziliśmy do dziwacznego nieporozumienia? Właśnie. Jak taki słodki Ukyś mógłby się zakochać w kimś takim jak ja. Nie mam oczywiście nic przeciwko homoseksualistom, hah, w końcu sam jednym jestem, ale nie mogę przyjąć do wiadomości tego, że to spotyka właśnie mnie. To niemożliwe no!

Zaciskając powieki odkręciłem kurek pryskając sobie w twarz zimną wodą, aż poleciało jej trochę po bocznych kosmykach. Chuj tam, skręcą się, mam to gdzieś. Pozostaje pytanie. Co ja mam teraz robić?! Ukuło mnie coś w środku i aż zatkało gdyż wpadła mi do pustej bani myśl, że 'co by było gdybym spróbował...?'. Przełknąłem z ciężarem ślinę i odetchnąłem głośno, ponownie domykając mocno powieki. Brawo Taisho! Najpierw przychodzi ci myśl, że Yasuro jest najlepszy i przez to odpychasz innego czy chcesz czy nie, działasz instynktownie, a potem sobie rozmyślasz, że może lepiej tak by było łatwiej. No ale w sumie... On mnie ... kocha, tak? A ja ostatnio nie mogę znieść samotności... Nie zraniłbym Ukyo, bo na serio jest moim przyjacielem, jak brat... Może wtedy sam bym odwzajemnił jego uczucie?

Spojrzałem przed siebie w głąb lustra widząc faceta, z którego ciekła woda, a mianowicie byłem to ja i w ułamku sekundy napełniony goryczą, niewytłumaczalną wściekłością uderzyłem pięścią w zlew. Jestem obrzydliwy! Wykorzystywać uczucia przyjaciela tylko dlatego, że samemu chce się wygodnie żyć. Nie, to nie przejdzie! Nie ma mowy, kocham Yasuro czy tego chcę czy nie, nie mogę bawić się uczuciami. Przecież dokładnie sam wiem jak to jest, więc dlaczego miałbym kogoś skazywać na bezpodstawne cierpienie wywołane złudną nadzieją?

Zakryłem dłońmi twarz wzdychając głośno. Geez, jaki ja jestem głupi. I niby leci mi już osiemnasty rok? Dobre sobie. Fajnie. Teraz muszę to odkręcić tak, aby nikogo nie zabolało... Chociaż kogo ja chcę oszukać, eh. Jeśli naprawdę mnie kocha, to i tak będzie cierpiał... Ta myśl jest okropna no! Świadomie będę patrzył na to jak... Ponownie spryskałem skórę skroni i policzków zimną cieczą, która jakby zdawała się orzeźwiać wątły mózg.

Po parunastu minutach zmuszając siebie samego polazłem do sali, z której uciekłem mając nadzieję, że kochani ludzie nie zaczęli się jeszcze zbierać. Niestety. Zawiedziony i trochę speszony zauważyłem około dwóch tuzinów ludków rozmawiających sobie swobodnie przed małą harówką. Przygryzłem wargę i poszedłem z ciężkim sercem oraz wyrzutami sumienia do Eizo, aby zaczerpnąć trochę wiadomości o ewentualnych zmianach w scenariuszu. Ukyo natomiast siedział w rogu sali rozmawiając co najzabawniejsze z Yasuro, który dotarł tutaj pewnie przed chwilą, ponieważ dopiero teraz ściągał z ramion plecak. Pojawiła się również Akane no i Katsu, który miał tak jakby główną rolę w przedstawieniu. Kolejne dziewczyny, gwar, pisk, chaos. Spod ramienia nauczyciela widziałem jak siedemnastolatek zagubiony nie wie w co włożyć ręce.

Fajnie. To jest jakiś żart? Miałem ten czas spędzić z aniołkiem i tak dalej, a jedyne czego aktualnie chcę to zapaść się pod ziemię i nie pokazywać swojej parszywej gęby. Co ja mu powiem? Nie chcę go okłamywać, ale z drugiej strony może jakieś zmyślone wytłumaczenie nie dotknie go tak bardzo? Powiem mu, że niestety nie interesują mnie mężczyźni, więc możemy jedynie wciąż rozmawiać... Ale czy wszystko będzie takie samo jak wcześniej? Ja bym nie potrafił... zachowywać się tak, jakby nic się nie stało.



***


Kiedy Yarotouichi zebrał wszystkich, aby ustalić kostiumy, role i ogólne przedstawienie oraz muzykę, ja nie mogąc wytrzymać presji jaką na mnie wywierał cały świat, poszedłem na trzecią salę gimnastyczną. Przebrałem się i korzystając z okazji, że nikt jeszcze tutaj nie przyszedł, chwyciłem za piłkę do kosza i rozpocząłem samotną grę. Ta, Ukyo będzie teraz takim samotnym graczem. Dręcząc się wciąż narastającymi myślami, po kilku minutach usłyszałem za sobą klaśnięcia, kiedy udało mi się wrzucić czysto piłkę, a czego nawet nie spostrzegłem. Zaskoczony odwróciłem się i westchnąłem widząc Higoshiego.

- Brawo! Też powinieneś w coś grać. - z uśmiechem zmierzał środkiem sali w moja stronę, patrząc sobie na boki czy aby na pewno jestem sam.
- Ano... Też mi to mówili, ale nie chcę... Już gram. - odpowiedziałem niemrawo, zbliżając się dwutaktem do linii na ziemi.
- Idziesz gdzieś dzisiaj? - zapytał mnie, siadając sobie na środku boiska, idealnie w samym środeczku kręgu.
- Nie... Nie zamierzam. - podskoczyłem, wieszając się na koszu.
- Yhym... Ja muszę dokończyć przepisywanie, a potem pójdę sobie potrenować, bo pewnie nie dam dzisiaj u trenera rady, a chcę wspierać drużynę.
- W sumie... - powiedziałem sam do siebie mając wciąż w wyobraźni twarz Ukyo przybliżającego się do mnie i patrzącego z nadzieją... Pokręciłem głową, mocniej odbijając piłkę od posadzki.
- Coś się stało? - kiedy o to zapytał mógłbym przysiąc, że dostałem skurczu nogi i przez to się zatrzymałem.
- Niee, jestem zmęczony... Tak mi się wydaje. Nie czuję się wspaniale... - uśmiechnąłem się do niego przepraszająco, łapiąc pomarańczową kulę do rąk.
- To po treningu idziesz do domu i odpoczywasz. - zaśmiał się, podnosząc z miejsca - A ja teraz lecę na trening. Chciałem się jako tako pożegnać.
- No tak, tak. Powodzenia. - uśmiechnąłem się już bardziej przyjaźnie. W końcu to Yasuro, same patrzenie uspokaja...

Odprowadziłem chłopaka wzrokiem do drzwi, po czym westchnąłem donośnie, kładąc się z bezsilności na ziemię. To jest okrutne, chciałbym być dla Ukysia dobry po tym co przeżył i jaki jest, a nie mogę... Wyjdę na ostatniego chama i w ogóle... Źle mi z tym. Przymknąłem powieki rozmyślając nad tym co mu właściwie powiem.



***


Czatując przy wyjściu ze szkoły już chyba ponad godzinę, w końcu ujrzałem drobną postać zmierzającą do bramy z opuszczoną głową. Zapukałem się w pierś dodając otuchy i powtarzając sobie, że jestem spokojny oraz zdecydowany, ruszyłem mu naprzeciw.

- Zaczekaj. - powiedziałem łagodnie. Nie chcę zdradzać swojego zdenerwowania i tego, jak bardzo mi zależy. Czarnooki podniósł głowę i spojrzał na mnie niepewnie - Możesz pójść ze mną na chwilkę?
- Tak... - odpowiedział cicho, ale bez zastanowienia co mi trochę schlebiło, jestem okrutny!

Odwróciłem się na prawo i zarządziłem, że celem naszej wędrówki będzie pobliski park, potrzebuję kojącego miejsca, w którym nic nie zaboli tak jakby się wydawało. Gdy w milczeniu dotarliśmy do połowy, usiadłem na ławce, a on obok mnie. Mimo, iż zapamiętałem go jako szczęśliwego, beztroskiego chłopaka pomimo wielu wspomnień i trudności, w tej chwili widziałem go odwrotnie, winiąc siebie za to, co muszę zrobić.

- Sorka za wcześniej, wystraszyłem się... - zacząłem rozmowę chowając dłonie do spodni, cisnąc dość mocno kieszenie.
- Ja też... - zerknął gdzieś na bok, nie nawiązując ze mną kontaktu wzrokowego.
- W sumie... Tak naprawdę... - zatrzymałem się i zakryłem dłońmi całą twarz, wzdychając potężnie. Kiedy zabrałem ręce przeszły mnie ciarki, gdyż nastolatek spojrzał na mnie.

Jego twarz miała bladawe rumieńce na policzkach oraz łagodny uśmiech, który o dziwo nie śmiał wyrażać jakiegoś żalu bądź bólu, tylko pewnego rodzaju zrozumienie, a także pogodzenie się z losem? Jednak to co rozwaliło mnie najbardziej, to ten słodki wzrok wyczekujący z nadzieją i brakiem tlenu w płucach na to, co powiem. Kaptur podwijający jego krótkie czarne kosmyki i uniesiona głowa, nie bojąca się werdyktu. W tym momencie pękłem. Chciałem zmyślić powód mojej odmowy, ale widząc taką szczerą, po prostu bezradną minę nie mogłem postąpić inaczej, jak powiedzieć mu prawdę.

- Jesteś dla mnie jak brat... I pewnie gdybym nie kochał już kogoś innego, uwierz, że może mógłbym się zgodzić. - nieśmiało wygiąłem kąciki ust czując, że mi w końcu ulżyło. Oo tak, szczera rozmowa najważniejsza.
- Kochasz...? - zapytał bardzo cicho, mrugając zaskoczony - Kogo?
- Nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł aby mówić kogo... Po prostu. Czy chcę czy nie...
- Ahm, rozumiem... - odrzekł jeszcze ciszej, już patrząc gdzieś na bok, ale mimo tego co powiedziałem, wciąż się uśmiechał...
- Ale z tego raczej nic nie będzie, więc można powiedzieć, że wiem jak się czujesz... I mi z tym źle. - westchnąłem, przeczesując włosy na czubku głowy.
- Taa? Popatrz, a to pech... - zaczął kiwać nogami na ławeczce, siedząc obok mnie. Co najzabawniejsze, oboje z uśmiechami spoczywaliśmy na siedzeniu, wpatrzeni w swoje buty - Szkoda... - zagryzł wargę, pesząc się swoim wyznaniem miłości.
- Wybacz... - tylko na tyle było mnie stać.
- Spoko... Raz się żyje, nie? - zaśmialiśmy się jednorazowo, nie odrywając wzroku od obuwia.
- No... Raz. - mruknąłem, odczuwając zmęczenie po ulotnieniu się negatywnych emocji. Czuję się taki czysty... A jednocześnie dotarło do mnie w co się wpakowałem. Znowu się dobiłem.
- Ne, powodzenia. - z uśmiechem już, jak największy bohater wracający z pola walki ogłaszając zwycięstwo, podniósł swoją głowę i palce, zaciskając je powoli w pięść. Na ten gest i ja uczyniłem to samo, posiadając nie mniejszy uśmiech.
- Powodzenia. - przybiłem z nim żółwika, patrząc prosto w oczy.

Obojgu nie szykuje się zapewne ciekawa przyszłość. Ale. Mamy wybór?



***


Ukojony jak nigdy wcześniej, spacerkiem wracałem do domu pogrążony w świecie muzyki przedzierającej się ze słuchawek wprost do uszu, kiedy spostrzegłem, iż z mojego mieszkania wychodzi aniołek w stroju sportowym swojej drużyny.

- Gdzie idziesz? - uśmiechnąłem się do niego, wyciągając słuchawkę.
- Mówiłem, poćwiczyć. Czekałem aż przyjdziesz, ale już po osiemnastej, więc wolałem Hiro zostawić twoje klucze.

Popatrzyłem na niego jakimś takim wzrokiem pełnym tęsknoty, a jednocześnie przekonanym o tym, że darzę go ogromną miłością. Te włosy, usta, twarz, dusza, która pomogła mi już wtedy, kiedy sami nie byliśmy zbytnio dojrzali i niewiele wiedzieliśmy o świecie...

'- Ne, powodzenia.' - odbiło się echem w mojej głowie. Uśmiechnąłem się już pewniej, poprawiając torbę ześlizgującą się złośliwie z ramienia. Właśnie, powodzenia. Będę próbował, stopniowo. Przynajmniej zamierzam czerpać z tego trochę przyjemności, czas pogodzić się ze wszystkim.

- Idziesz tam koło lasku?
- Dokładnie tam.
- Mogę iść z tobą?
- Czemu nie? - zaśmiał się, ciągnąc mnie pod ręką w stronę parczku, na co przymknąłem powieki, wsłuchując się w muzykę graną przez jedną słuchawkę.



***


Czarnowłosy po osamotnieniu przez Sasakiego siedział na ławce dobre pół godziny. Dopiero kiedy zdał sobie sprawę, że nie warto marnować czasu na gapienie się w swoje buty, ogarnąwszy się ruszył w stronę mieszkania, napotykając na końcu parku miłą, bądź też niemiłą niespodziankę.

- Widząc po twojej minie powiedziałeś mu to, co ci ciążyło? - Hanari doczepił się do siedemnastolatka, patrząc na niego troskliwie.
- Co? - zdziwiony zarumienił się nieznacznie, ponownie wpatrując w chodnik - Ah, tak... - odparł poddając się zupełnie.
- Cieszę się... Mam nadzieję, że nie za bardzo dał ci się we znaki swoim wyznaniem. - białowłosy przygarnął Ukyo ramieniem do siebie, kierując się w stronę miasta drogą, którą zawsze chodzili.
- Skąd ty... Nic ci nie mówiłem...
- Widząc człowieka wybiegającego z sali, a potem w niej znajdując małego porzuconego kurczaczka ukrywającego się w ludzkim tłoku, można wiele zrozumieć. - uśmiechnął się delikatnie, głaszcząc przyjaciela po ramieniu.
- Ej... - odrzekł niegłośno niższy z nich, zerkając wyżej na pogodną twarz - Skąd ty wiesz, że Taisho zakochał się już w kimś innym?
- Można rzec... Że nauczyłem się obserwować ludzkie dusze i interpretować ich ścieżki. - bożyszcz odsunął się trochę od bruneta, prostując się z przymkniętymi powiekami.
- Nie rozumiem cię... - nastolatek pokręcił głową, mierzwiąc swoje włosy - Jak zawsze zresztą. Ale... Dobrze się stało. Nie jestem wart kogoś tak wspaniałego. W końcu jestem nic nie znaczącą sierotą, nie mam prawa być z kimś takim. To zupełnie inna ranga... - uśmiechnął się posępnie, czując w klatce piersiowej ogromną gorycz i uczucie porażki.
- Nie oceniaj książki po okładce. Sami siebie dzielimy chociaż tak naprawdę wszyscy są równi, o czym zapominamy w obliczu mniejszego poczucia własnej wartości.

Nastało milczenie, które przerwało potarcie wilgotnych oczu drobniejszego nastolatka, który mimo wszystko nie radząc sobie z kolejnym bólem, ukrył się za zasłoną swojej własnej, delikatnej skóry, którą dzierżył w dłoniach. Słońce zeszło już niżej, kiedy szarooki przyciągnął do siebie mniejsze ciało i skierował się do biedniejszej dzielnicy, nic nie mówiąc tylko dodając otuchy samym tym, że jest. Przymknął powieki i wypuścił głośniej powietrze, przejmując emocje poszkodowanego.

'- Wybacz...' - słowa dudniące w umyśle.

_________________________

Mam nadzieję, że co niektórym rozjaśniło się kim był przybysz i udowodniło to, iż to nie był sen. Bardzo się cieszę, że ze mną jesteście. Aż chce się wracać do pisania.
Dziękuję.


44 komentarze:

  1. Yuuki-chan pierwsza!
    haha xd jejku why nie Yasuro? :< ale i tak ! namącone niezle :D jejku nigdy bym nie pomyslala ze Ukyo cos do Taisho hahaha :d
    czekam na nextaaa a<33333333333333333333:*:*:*:*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Błagam Cię pisz, bo coś czuję, że bez twoich opowiadań będę niczym człowiek bez duszy. To jest wspaniałe. Na prawdę podziwiam Cię za to co robisz. Życzę dużo weny, z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały. Jestem twoją fanką ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czemu, ale takie komentarze działają na mnie najbardziej bo doskonale pamiętam czas kiedy sama nie miałam blogów i też przeżywałam czyjeś opowiadania, hah, dziękuję <3 !

      Usuń
  3. Znów można mówić jakie to opowiadania i twój styl pisania jest fajny ale too juz wiesz (: Fajnie to rozegrałaś naprawdę bardzo fajnie xD Zapowiada się naprawdę ciekawe (: Powodzenia dalej xD

    OdpowiedzUsuń
  4. No i się popłakałam. Tak. Trudno w to uwierzyć, Dosia płacze XD. Grelka. Przepięknie. Napisany. Rozdział. I. Ty. To. Wiesz. A teraz przez to, że ten rozdział jest taki zajebisty, to masz mi szybciutko napisać następny ♥.
    Przykro mi się zrobiło, bo Ukyo taki słodki i wgl. :c Ja chcę żeby Go ktoś pokochaaaaał no :c
    Mvihihihi, ale i tak wiem, że zrobisz tak, że wszyscy będą szczęśliwi :3 Bo jak tak nie zrobisz to będziesz miała ze mną do czynienia XD A jak dosia postanawia się na kimś zemścić to ten ktoś już nie żyje *cwana dosia*.
    Dobra. Przyznam się.
    Za bardzo Cię kocham moje słończe malunieńkie, żeby Cię zabić XD Więc tylko nakrzyczę i będę lamentowała.
    Oj umiem lamentować ♥ XD

    I masz serduszka ♥♥♥♥♥♥♥
    I pedofila : D

    OdpowiedzUsuń
  5. więcej, więcej, więcej, więcej, łeeeeeeeee.
    cudny rozdział. chociaż przyznam, że po przerwie jak wrociłaś, to wydaje mi się, że piszesz bardziej uczuciowo. ale raczej o to się rozchodzi. w końcu jak ktoś by chciał gejowskiego seksu zawsze może włączyć pornola XDDDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż mi się oczka zaszkliły jak to czytałam... Jej, jesteś niesamowita:) Wiem że Ukyo w końcu trafi na tego jedynego:) No i wierzę że Taisho w końcu dotrze do Yasuro i pokarze czym jest prawdziwa miłość :)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. UKYOOOO *.* MOJE KOCHANIE! *.* zaczynam go lubic bardziej niz .. Hiro... O.o kurwa.. Ale ukyo... *.* haha.. No i Katsu sie pojawil .. : D hehe.. Ale jak pomysle co musial moj uk..ukyo.. Uke... : D przezywac to jej.. ;( i jeszcze jak taisho wybiegl i zwial. Dobrze, ze potem sie ogarnal i porozmawial noo. I ciesze sie, ze powiedzial prawde a nie klamal! To by bylo okruuuutnee #.# ale tam.. Kocham jak piszesz, chce juz tasia i yasia i ... KATSU X UKYOOO *.* nie wiem czemu sie tak jaram xD ale ukyo moj jest taki slodki i delikatny.. I sie biedny zakochal w zlej osobie nu ._. Mam nadzieje, ze poczuje cos potem do Katsusia.. : D za tydzien prosze kolejny rozdzial ! : o ps. Taisho w stroju koszykarza.. Czy tylko dla mnie musial wygladac seksownie i mrrr? : >>

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem dumna z Taisho, że powiedział Ukyo prawdę. Kłamstwo bardziej, by zraniło chłopaka tym bardziej to o hetero, gdyby ujrzał go w przyszłości z Yasuro w bliższym kontakcie. Tak to wie, że Tasio kocha innego. Tylko cierpi, ale wierzę, że Katsu mu pomoże.
    Cudowny rozdział. Przeczytałam jednym tchem i uroniłam kilka łez, szczególnie na końcu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Keshito Yuzuru16 czerwca 2012 20:55

    Teraz to już całkiem zbiłaś mnie z tropu. Się porobiło... ale dobrze, że Taisho postąpił tak jak postąpił. Dziękuję, że piszesz. Bez tego życie byłoby szare i nudne ^^ Cudownie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Yaay. Senpai, nawet nie wiesz, jak mnie uradowałaś nowym rozdziałem~! Normalnie szok. No, no, no... No po prostu słów brak. Ale tak też sądziłam, że Senpai nie napisia o Yasuro w tym sensie. To by było za szybko ^_^
    I cieszę się, że Grelcia tego nie zrobiła.
    Aaa. Senpai mogę tulać po każdym rozdzialiku~? *robi maślane oczka*
    Suzu-chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że możesz tulać ! powiem nawet więcej - ja zrobię to pierwsza bo mam swojego słodziaka.

      *tulatulatulatulatulatula* ! <3

      Usuń
  11. kyaaa ,ciągle kiedy Taisho mówi `Ukyś` mam wrażenie że mówi `ukeś` XD

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej... jeszcze nie wyszłam z szoku ,a już biorę się z komentarz ... O kimciu, ja tu zawał przeżywam.. Co chwile ktoś na mnie krzyczał że mam się uspokoić,bo co chwila piszczałam ^ ^". No,ale do rzeczy. Jejku, wiesz jak się bałam?! Myślałam że już do nas nie wrócisz! Twój blog jest B-O-S-K-I! rzadko czytam coś tak dobrego. I może to lamerskie, ale moim marzeniem jest kiedyś pisać tak jak ty <3. Jaj... ręce mi się trzęsą... Oh! jedyne zastrzeżenie... ostatnio brakuje mi mojego kochanego, uroczego, najpiękniejszego, najfajniejszego, najmilszego, najsłodszego Yasuro... :( Więc ,błagam chcę ponownie rozpłynąć się w jego blasku! ^ ^ Jaj, późno i głupoty piszę ;( ... no nie ważne... życzę weny kochana, i proszę o następny rozdział. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co? gdybym uznała to co napisałaś za lamerskie, to bym sobie sama wbiła liścia w twarz, haha. to co napisałaś nie było lamerskie, ale cholernie miłe i dodające mi otuchy, że coś robię dobrze i inni mogą być dzięki temu w pewien sposób natchnieni. naprawdę. jeśli tylko mój dziwnawy styl pisania choć trochę podoba się innych, to zaszczytem będzie jeśli nawet pomyślisz o tym, aby pisać jak ja. pamiętam swoje początki i nigdy bym nie pomyślała, że to spotka mnie. bo bądź co bądź nie mam aż takiej dobrej oceny z polskiego właśnie przez swój niecodzienny styl pisania.
      dziękuję no ! <3 aż mi w środku tak miło... strasznie. (a znam to uczucie kiedy trzęsą ci się ręce jakbyś na jakimś głodzie była, hah.)

      Usuń
    2. Ojć odpisałaś! Aż mi się słabo zrobiło... ale milusio :* To się ciesze bo już myślałam czy nie usunąć komentarza, bo ci bloga zaśmiecam.. Eh, wiesz ja też dopiero zaczynam , najlepiej mi nie wychodzi.. no, ale! nie poddam się! Niahahaha.. jeszcze świat o mnie usłyszy! ^ ^

      Usuń
    3. haha, oczywiście, że odpisałam. jak są pytania, to odpisuję albo komentarze, które mnie na tyle zainteresują. ej, nie spadaj! bo nie poczytasz dalszych losów. ; >
      przestań ! nie usuwaj, nie zaśmiecasz, trochę wiary w siebie, ne? <3
      przeestań, liczą się chęci, zapał do pracy i optymizm oraz bardzo wysoka samokrytyka, ale nie taka, żeby siebie zaniżać, trzeba to wyczuć. nie poddawaj ! haha, dobrz, ja pewnie będę cię wtedy wielbiła.

      Usuń
    4. uuu! to uroooczo :3
      Ah, to ja się ciesze że cię choć troszkę zainteresowałam :*
      I przeczytam, przeczytam nic mnie nie zatrzyma.
      Muszę poznać dalsze losy Yasuro <33 (ps. Aniołek coś do niego czuje czy nie? Bo się chyba pogubiłam... :< )

      Usuń
    5. uuu! to uroooczo :3
      Ah, to ja się ciesze że cię choć troszkę zainteresowałam :*
      I przeczytam, przeczytam nic mnie nie zatrzyma.
      Muszę poznać dalsze losy Yasuro <33 (ps. Aniołek coś do niego czuje czy nie? Bo się chyba pogubiłam... :< )

      Usuń
  13. Witam. Jestem osobą, która po prostu nie cierpi pisać komentarzy, ale teraz muszę. Przed chwilą skończyłam czytać wszystkie rozdziały. Przeważnie nie czytuje długich blogów, ale twój mi się niezmiernie spodobał i czekam cierpliwie na następny rozdział chociaż zżera mnie ciekawość. Masz niezwykły styl pisania, który łatwo się czyta. A tak poza tym to strasznie ci zazdroszczę. Sama chciałabym umieć pisać, ale mi nie idzie bo stoje na 1 rozdziale książki już od roku ;/ Jednak czytając twoje opowiadanie dostałam kopa i chyba coś naskrobię :)
    Chciałabym cię poznać, jeśli to możliwe...
    Weny życzę i pozdrawiam.
    PS: Masz we mnie wierną fankę ;p
    Suika~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj dziękuję w takim razie! cieszę się, że mój blog stał się wyjątkiem. ( wciąż trudno mi uwierzyć ze to już 86 rozdziałów, a pamietam, że planowałam może z 30, hahaha. ). myślę, że jeśli człowiek lubi pisać i chce, to nic trudnego. sama zbytnio nigdy nie trenowałam pisania. otworzyłam się na pomysły, pomyślałam sobie ' to mój blog, mogę pisać jak chcę, co najwyżej jak nikomu się nie spodoba, dostanę znak, że pisanie nie jest dla mnie ' i jakoś to leci, więc nie poddawaj się tak z początku. nigdy nie wiesz co w tobie drzemie !
      chciałabyś mnie poznać - na przykład? bo nie za bardzo rozumiem o jaką formę poznania chodzi. spotkanie, rozmowa, coś o mnie ?

      oj, dziękuję haha <3.

      Usuń
    2. W sumie to nigdy nie myślałam o tym w ten sposób żeby pisać dla siebie, co wynika chyba z mojego charakteru, no i pewnie też z lenistwa ;/
      Poznać w sensie popisać na gg/skypie.. jeśli będziesz chciała oczywiście, bo się nie narzucam :)

      Usuń
    3. ja na początku też tak myslałam jak ty, ale potem zdałam sobie sprawę, że gdybym pisała to na pokaz, to nie było by to takie jakie jest teraz, tak więc uwierz, że możesz pisać dla siebie - to daje motywację do samorealizacji.
      spoooooko. jestem zawsze na niewidoku, więc pisz, nawet jeśli odpiszę później (aczkolwiek może mnie złapiesz, kto wie), to odpiszę. mój opis jest teraz po japońsku - żeby była pewność, że to ja, haha. napisz do mnie na gg - 11087326.

      Usuń
    4. W takim razie zabieram się do roboty :) I tak wszelkie zajęcia niweluje mi problem z internetem więc będe mogła się skupić na jednej rzeczy. Tylko teraz czekam jeszcze na Twój kolejny rozdział <3
      Dzięki za numer. Napiszę na pewno jak tylko gg mi się naprawi..

      Usuń
  14. "znajdując małego porzuconego kurczaczka ukrywającego się w ludzkim tłoku, można wiele zrozumieć." - Katsu, miłości ma najdroższa!
    Wiesz, co Greluś? Tasio wzbudza we mnie poczucie siły, ale i niepewności. Yasu budzi współczucie i chęć opieki nad nim, lecz też zawziętość w tym, co rozpoczął. Ukyś... jego to w ogóle mam ochotę zagarnąć w ramiona i nie wypuszczać. Żeby tak dawać mu wszystko to, co najlepsze i tulić, tulić, tulić i dać najpiękniejszą miłość. A Katsu? On... to, co niekiedy czytam z jego dialogów, z lekkim przestrachem dopasowuję do siebie. Jakbyś znała mnie na wylot i wplatała takie maleńkie cząsteczki w opowiadanie.
    Aż żal wychodzić z tego świata. Już dawno zauważyłam, że czytając u Ciebie najbardziej odpływam do tego świata. Muzyka też wiele daje, ale byłaby niczym bez odpowiedniego wydarzenia i to opisanego tak dobrze. Z chęcią kupiłabym Twoją książkę, kochana ;3 I, naprawdę, Grelciu, musisz wiedzieć, że jesteś niesamowita.
    Boję się tylko jednego... że ja, jako osoba, kojarzę Ci się z dobrymi czasami, które szybko przeistoczyły się w historię z rodzicami Yasu... i właśnie nie chciałabym, abyś widząc mój nick, myślała "A już miałam taki dobry humor..." I się musiałam popłakać...

    -----------
    Onet psuje się średnio 3 razy w roku na 2 miesiące, więc masz w sumie pół roku w plecy, bo ani komentarza nie dodasz, a notki kuźwa latają w cały świat. Czcionka sama się zmienia... tez to pierniczę. Dam adnotację o powstaniu bloga, wkleję komentarze i wio.

    Aaaaa, przepraszam. Myślałam o maju, a wpisałam czerwiec, baka. Niemniej one-shot powoli powstaje.

    Ja ogólnie chciałam przenieść się z poczty onetowskiej na gmaila, bo tam częściej zaglądam. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpisuję tutaj, gdyż boję się, że jakże kochany onet czegoś nie doda albo nie pokaże i będę się stresować czy doszło czy nie, a na to czasu zbytnio nie mam, chcę jeszcze na gitarze pograć xd.

      no bo taki kurczaczek no ! taki Ukyś słodziak drobniutki i ugh schrupać takiego hahah ! <3
      no popatrz - pamiętasz nasze dawne rozmowy o osobowości postaci? że są kłębkiem mojej połowy charakteru? ale! zmieniło się jedynie tyle, że steruję uczuciami jak chcę, nie przelewam problemu na papier, i to uczucie 'zaj.ebis.tości' jest super.
      dziękuję... długo czekałam właśnie na twój komentarz. zwieńczyłaś moją ciężką pracę, bo czekają nie tylko dwa zaliczenia i już mam psychiczny spokój od szkoły, która za bardzo mnie niszczy dołuje i w ogóle powoduje, że do pieca problemów dokładane jest drewno wzięte z kochanej szkoły.

      ano. nie. właśnie nie ! nienienienienie! pamiętam to jak było i widzę to jak jest, ale nie ważne jak się wszystko zmienia, kojarzysz mi się z uprzejmą osobą, która zawsze mi pomoże, zawsze jest otwarta, nigdy nie zawiedzie. jedynie mogę mieć pretensje do siebie, złe odczucia również, gdyż to właśnie ja spowodowałam, że tak mało rozmawiamy, a przecież jesteś dla mnie ważna, chcę się kiedyś z tobą spotkać i pewnie niedługo to nastąpi, bo co to dla mnie pojechać do ciebie. (gorzej z czasem w tej chwili, no nie?) jesteś jedyną osobą na blogach, która od początku trzyma za mnie kciuki, pamietam ile mi dałaś też kiedyś do rozumienia... i uwierz, naprawdę pomagało. jesteś moim słoneczkiem i wiaterkiem, które odgania chmury kiedy jest źle. tak więc niech nie będzie ci przykro, jedynie mi moze być na samą siebie.

      ---

      onet to żenada dlatego wyrosłam z niej. tutaj jest sto razy lepiej. wszystko uporządkowane, czyste, nowoczesne. onet powinien zostać zaktualizowany, ale jak widać nikomu się do tego nie spieszy.

      spooko, obiecuję, że przeczytam one shota, ale proszę, mogłabyś mnie o nim powiadomić mmsem ? ja mam pocztę tylko i wyłącznie na gmailu, bo synchronizacja to po pierwsze z chrome, a po drugie od razu wszystko dochodzi.

      sayo~ !

      Usuń
    2. Haha, nie dziwię się, że tutaj odpisujesz. Ja powoli tworzę bloga na blogspocie. Już jako taki szablon jest.
      http://fantazje-skrzata.blogspot.com/

      Taak, Ukysia chciałoby się schrupać ;3 A potem odnowić i znowu schrupać ;3
      No oczywiście, że pamiętam, jak pisałyśmy o osobowości postaci, które mają coś z Ciebie. xD Hahaha, no to genialnie. xD Ale powiem Ci, naprawdę tak sterujesz uczuciami i tak wszystko komponujesz, że naprawdę żal, strasznie żal mi jest, gdy czytam ostatnie zdania rozdziału... bo chciałoby się więcej *wzrok napalonego seme* XDD
      Nie odpisywałam dawno z powodu szkoły... głównie, a w sumie tylko. xD Co prawda osiągnęłam najwyższy poziom samozniszczenia, ale było warto. Tylko po chu...chusteczkę, skoro stypendium dostaje 8% roku, czyli 5 osób... a coś nie wydaje mi się, abym znalazła się w limitach. No ale mam satysfakcję - na 17 przedmiotów mam 16 piątek i jedną 4+ ;P Tyle tylko, że teraz, kiedy nie ma stresu, organizm osłabł i mam grypę. =='

      *ściska mocno* Nigdy przenigdy nie przestanę trzymać za Ciebie kciuków. Może ostatnio faktycznie trochę przystopowałam z pisaniem (szkoła to zło ><"" Szkoła jest jak Onet - dołuje i wkurza), ale zawsze, gdy o Tobie pomyślę, mam przed oczyma obraz dziewczyny z niebieskimi pasemkami ;3 No i od razu dostaję wyszczerzu na twarzy. xD Nie, żeby to jakoś tak zabrzmiało (z podtekstem XDDD), ale patrząc na Twoje zdjęcie, czy ogólnie myślą co Tobie (bynajmniej ja) mam od razu doładowanie sił. To, jak pracujesz na siebie, jakie masz pasje, samozaparcie, cele, upór i chęć realizacji planów powodują, że chce się żyć, by robić podobnie. No jesteś jak taki mega przystojny szef mangi yaoi, a ja to podrzędny pracownik marzący o doścignięciu, ale i podziwiający z daleka, o! XDDDD
      ---

      Ja do Onetu pisałam, moja droga. Phie, odpisali mi tylko, że pomysły przesłali do odpowiedniego działu i od tamtej pory cisza. Na blogspocie mogę sobie zmieniać wygląd bloga bez naruszenia całości! No i mogę chyba tez zmieniać tekst we wszystkich notkach, kiedy tylko mi się to podoba ;3

      Nie ma sprawy. Jak tylko ogarnę zaległości, dopracuję grafikę na blogspocie, zabieram się za dokańczanie one shota. ;P

      Usuń
  15. Dzisiaj ja króciótko! ;-) Czy, czy w takim razie Taisho wyzna miłość Yasuro? *__* Jak będzie go odprowadzał? Albo raczej zacznie dawać mu do zrozumienia, że jest w nim zakochany? *_* Yay! Boski rozdział, tylko mega krótki xD Pisz szybko !! ^_^ Nie mogę się doczekać następnego rozdzialiku!! :))

    OdpowiedzUsuń
  16. ojej, ale okrutnie :(((( eh czekam teraz aż Taisho i Yasuro przyznają się do tego, że się kochają *.* świetna notka, pozdrawiam <3 ilovemymom.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam!!
    Właśnie skończyłam przeprowadzkę swoich blogów. Nowe notki będą się pojawiały już na nowych adresach. O nowych rozdziałach będę informowała na moim opisie, ponieważ nie działają mi konferencje na gg. Wiec proszę śledzić moje opisy. Zawsze będę podawała blog na którym jest nowa notka i data kiedy została wrzucona.
    Moje gg: 9274038
    A o to moje nowe blogi:
    narusasuyaoi2.blogspot.com/
    narusasuyaoi1.blogspot.com/
    niespodziewana-milosc.blogspot.com/
    milosne-nuty.blogspot.com/
    smocze-przeznaczenie-yaoi.blogspot.com/
    milosc-czyni-cuda.blogspot.com/
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ejuu...kiedy następny rozdział :D ?
    ~KittyKateKat~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. planuję dzisiaj coś nowego napisać ~.

      Usuń
  19. Zaczęłam ostatnio od początku czytać Twojego bloga i zdałam sobie sprawę, że dawno nie było żadnych myśli Yasuro, w porównaniu do tych chwil w biurze z Kaoru, kiedy Taisho udawał jego chłopaka. Jestem ciekawa, czy wprowadzisz jeszcze coś takiego.
    Szkoda mi Ukyo.. Czytałam tą notkę chyba 4 razy. T_T
    Powodzenia w pisaniu ! Nie mogę się doczekać kolejnego postu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana Grelcia.. Ty wiesz co.. Od nie dawna znalazłam twój blog. Zdziwiło mnie , że aż 86 rozdziałów. Zaczęłam je czytać. Najczęściej w nocy . Jedną noc całą nie przespałam ponieważ tak wciągnęło mnie twoje opowiadanie.W kilka dni przeczytałam 86 rozdziałów i ci mówie , że jak nie napiszesz do końca historii z taisho i yasuro to cię uduszę . Znajdę i poćwiartuje ! Oni mają byc razem < 33
    Pisz proszę pisz bo chyba się uzależniałam od twojego bloga ..

    OdpowiedzUsuń
  21. Marichuana26 ja to wszystko przeczytałam w 3 dni :D
    Iii też uduszę jak nie będziesz dalej pisać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego "Marichuana26".? xd No to obie ją udusimy < 33

      Usuń
    2. Aaa noo sorry za daleko skopiowałam :D

      Usuń
  22. spokojnie, spokojnie, nikt nie powiedział, że nie będę pisać xd. haha. po prostu od soboty ciągle wracam do domu po 22 albo i później a potem padam padnięta na łóżko. mam wenę, tak więc jeśli złapię trochę czasu, dokończę szkic.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kocham cię < 33 Dobrze , że masz wene . Oj jak ja sie ciesze < 33 Tsa..Marina idż się lecz , takie głupoty pisze xd

    OdpowiedzUsuń
  24. Wróciłaś... dziękuję :* Jak się stęskniłam T^T Myślałam, że zginęłaś gdzieś :o

    OdpowiedzUsuń
  25. Katsu mnie uwodzi z każdym rozdziałem, taki uczuciowy, widzący wszystko i wszelkie uczucia, nic się przed nim nie ukryje ^^
    Więceeeej ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. czyli on jednak serio kochal taicho ! :O ty mnie z kazdym rozdzialem zaskakujesz kobieto >.< ON MA BYC Z KATSU KUZDE NO ! :C

    OdpowiedzUsuń
  27. czułam że Ukyo leci na Tai'a : D / Toshi

    OdpowiedzUsuń