08.06.2012

Rozdział 23

Zaskoczony nie wydusiłem ani słowa. Mogłem tylko leżeć i patrzeć na jego coraz bardziej szerzący się uśmiech. Co on powiedział? Mam się zgodzić?

Jeśli zaraz ode mnie nie odejdzie, to nie ręczę za siebie. Zacząłem odczuwać niezidentyfikowaną siłę, która zwiększała się z sekundy na sekundę. Jego głupota po prostu mnie powala, ale nie pozwolę sobie... Na takie coś ! Żebym rumienił się przy własnym bracie?! Koniec!

- Hiro ty debilu! - krzyknąłem głośno i podniosłem prawą dłoń, mierząc w jego bark.

Myślałem, że z łatwością poprzez zaskoczenie zwalę go z siebie, ale moja ręka została wyhamowana przez silną dłoń zaciskającą się na nadgarstku. Zdziwiony bardzo szeroko otworzyłem oczy i bezradny spojrzałem na brata, który dumnie zmrużył powieki, a na jego usta wpełzł tryumfalny wyszczerz. 

Gwałtownie podniosłem drugą dłoń mając zamiar przewalić go na oparcie, ale znowu zostałem zatrzymany. Cholera, nie wiedziałem, że jest taki szybki.
Szarpnąłem się, uwalniając prawą nogę, a Hiro znacznie przechylił się w lewą stronę. W ostatniej chwili powstrzymał ręką mój cios, który zapewne doprowadziłby do mojego zwycięstwa. Nie czekając aż unieruchomi mnie ponownie, uniosłem rękę celując w klatkę piersiową. Uśmiechnąłem się będąc pewnym, że wygram, jednak on natychmiast kładąc swoją nogę na mojej, w ostatniej chwili zacisnął moją pięść.

Znowu. Nigdy jeszcze nie wygrałem! Ten cholerny drań od wieków nie przegrał ani razu, a przecież nie jestem już taki mały i chodziłem na kurs samoobrony. No cóż...
Zaśmiał się głośno, widząc rosnącą we mnie złość, która zaraz eksploduje. Dłużej nie wytrzymam.

- Widzisz Taisho, znowu przegrałeś. -zbliżył się na taką samą odległość jaka dzieliła nas na samym początku.
- Hiro !!!!! - wrzasnąłem i czując wezbraną we mnie ogromną siłę, z trudem, całym ciałem zepchnąłem nas z kanapy. 

Z głośnym łupnięciem upadliśmy na kremowe panele, przetaczając się trzy razy. Nareszcie wylądowaliśmy obok siebie.

Zupełnie jak małe dziecko, z otwartą buzią i radością odbijającą się w moich lodowych oczach, zacząłem na czworaka uciekać z pokoju.
Tak, jestem już na miękkim, puszystym, śnieżnym, lśniącym dywanie, w którym zawsze lubiłem długie i gęste frędzle. Jeszcze chwila... Podniosę się i ucieknę od tego psychola! Tak!
Wstałem na jedno kolano, kiedy bezlitośnie zostałem powalony na podłogę.

- Było blisko braciszku, wyrabiasz się, nie powiem. Miałem z tobą spore problemy... - usiadł na moich plecach uniemożliwiając jakikolwiek ruch.

Westchnąłem poddając się przyjemnemu ciepłu, które tworzyło się kiedy dmuchałem na dywan. Rozluźniłem się, rozjeżdżając plackiem na wspaniałym, mięciutkim podłożu.

- Nawet nigdy nie dasz mi forów. - burknąłem, nosem szturchając białe, wełniste nitki.
- No a jak. - bez żadnej krępacji oparł łokieć na moim wgłębieniu w okolicy ramienia, które powstało poprzez uniesienie ręki - A teraz mów co się wydarzyło. - natarczywie świdrował mnie wzrokiem, który mówił sam za siebie, że tak łatwo nie odpuści.
- A co się miało zdarzyć? - kątem oka spojrzałem na jego czerń.

Muszę przyznać, że czarne tęczówki to rzadkość i bardzo ciekawie to wygląda... Wszyscy w mojej rodzinie takie mają, tylko ja się odznaczam. Jak jakiś klaun.

- Może jakiś pocałunek?
- A może nie? - uniosłem jedną brew - Po prostu trochę porozmawialiśmy... Co nieco wyjaśniliśmy... 
- Taa, a to twoje prowokacyjne zachowanie w przedpokoju? To niby tak samo?
- Aj, czepiasz się. - zawstydzony odwróciłem głowę.
- Tak czy inaczej widzę, że zaczyna się układać.
- Nic się nie zmieniło. - mruknąłem.
- Ja zauważyłem co innego, ale mów co chcesz. - wzruszył ramionami i westchnął bardzo głośno, jakby wszystkie żyjące istoty miały go usłyszeć - Każdy widzi inne rzeczy. - przytulił się do mojego karku i zamknął oczy.
- Taa....

Dopiero teraz zauważyłem, że Hiro nie jest taki drobny jak kiedyś, o ile w ogóle był. Chyba za długo go nie widziałem. Jego ciało było zupełnie inne niż zapamiętałem... Stało się jakby większe, bardziej umięśnione, ale nadal drobne... Przynajmniej dla mnie, przecież widziałem mięśniaków. I te dłonie... Mimo iż większe, nadal delikatne, chude i ciepłe...
Matko. Znowu myślę o dziwnych rzeczach, to chyba staje się jakimś nawykiem.

Przeciągnąłem się i leniwie ziewnąłem, dłonią zakrywając usta. Lekko się poruszyłem, aby dać do zrozumienia, że chcę wstać. Poczekałem chwilę, ale nic się nie stało.

- Możesz już ze mnie zejść? Muszę przetestować gitarę i ściągnąć ten mundurek.
- A szkoda, bo ładnie wyglądasz w tej koszuli. - podpierając się jedną ręką o kolano wstał na równe nogi, poprawiając włosy.
- Właśnie, gdzie jest mama? - zacząłem rozpinać biały materiał.
- Od wczoraj jeździ po pracy do koleżanki, która jest chora... Albo coś. - stanął przede mną, ręce wkładając do spodni.
- A ty? Podobno miałeś pracować dłużej niż jestem w szkole. - spojrzałem na niego spod ukosa, męcząc się z ostatnim guzikiem.
- Aaa, zapomniałem ci powiedzieć. Przez kilka miesięcy za ciężką pracę muszę przychodzić tylko na parę godzin. - cały czas obserwował moje ruchy, zawsze tak robił, dziwne...
- To fajnie. - jak zwykle energicznie pokręciłem głową na koniec przeczesując grzywkę - Dobra, idę do siebie.
- Taisho? - spytał dość poważnie, przez co stanąłem w samym progu drzwi patrząc na niego pytająco - Masz jakieś dziewczyny, którym się podobasz?
- Hmm? Co to za pytanie?
- A nic, tak się zastanawiam... Nie grzeszysz wyglądem i jesteś wysportowany... Grasz na gitarze, ale na pewno nikt o tym nie wie... Do tego twoje oczy - nikt takich nie ma.
- Nie no, kilka się pytało... Często widzę jak wskazują na mnie palcem kiedy niby nie patrzę, wzdychają jak się uśmiechnę... - westchnąłem łapiąc się za głowę - Ale nigdy tego nie lubiłem. Dziewczyny, które znam są upierdliwe, a co do oczu to z chęcią zamieniłbym na twoje albo jakieś inne.
- Czyli mają przechlapane, ponieważ twoje serce jest już zajęte. - uśmiechnął się smutno, ale jakby pobłażliwie? - Nie szkoda ci ich?
- Nie. Niektóre swoją inteligencją przechodzą same siebie, więc po wielu... Dziwnych sytuacjach w ogóle mi nie szkoda. - wzruszyłem ramionami i odwróciłem się w stronę przedpokoju.
- Co do oczu. - usłyszałem jego głos - Myślę, że dzięki nim jesteś bardziej lubiany niż byś był normalnie.
- Kto wie? Co mi po oczach, gdybym był sam? - skwitowałem i poszedłem na górę.

Pamiętam jak wiele razy przez ich kolor byłem zaczepiany, a w podstawówce gnębiony przez takiego jednego kolesia. Hiro nie może tego pamiętać, bo właśnie wtedy zaczął pracować opuszczając dom na całe dnie. Nie miałem się komu wygadać, byłem sam, ale nie żałuję. Cieszę się, że mogłem dokładniej poznać otaczające mnie środowisko. Same chytre szumowiny, które nie mając celu w życiu i wyżywają się na innych. Jakie to mądre, na prawdę.

Poszedłem do łazienki i wziąłem długą kąpiel. Bądź co bądź byłem bardzo zmęczony. Pachnący, łagodny olejek unosił się w powietrzu przyjemnie pieszcząc moją skórę. Zawsze lubiłem kiedy przejmowała ten wspaniały zapach. Zanurzyłem głowę, aby po chwili powoli ją unieść, zamaczając włosy.

Yasuro jako jedyny postanowił poznać mnie bliżej, być przyjacielem, a nie patrzeć na moją 'popularność'.  Przecież w przedszkolu nikt nie patrzył na takie rzeczy, dlatego wiedziałem, że to jest szczere. Tak po prostu. Nie wiem co bym zrobił gdyby nie poszedł do tego liceum, w którym teraz jesteśmy. Rozstanie w podstawówce i gimnazjum w zupełności wystarczyło.

Dokładnie się wycierając poszedłem do pokoju. Zimna podłoga przyjemnie zabierała ciepło stóp, a wiosenny, rześki wietrzyk przedzierający się przez otwarte do połowy okno jeszcze bardziej koił uspokojone nerwy.
Usiadłem na łóżku i zacząłem trącać struny nowiuśkiej gitary. Stopniowo, nie spiesząc się, dokładnie słuchałem każdej z nich. 

Dzięki aniołkowi wszystko idzie mi łatwiej, a trudne problemy stają się proste. Przy nim szary, okrutny świat nabiera wesołych barw i staje się głuchy na opryskliwe zaczepki. Najgorsze bagno zamienia się w jedwabną pościel.

Jakbym urodził się na nowo, z przyjacielem u boku, który czuwa przy mnie jak stróż. 


9 komentarzy:

  1. Ha! Hiro (mój człowiek ;>) nawet myślał o pocałunku a tu ni widu ni słychu ^^
    I chcę taki dywan xD

    OdpowiedzUsuń
  2. O.o taki mały szok... o taki -> I-I maaaaały xD bo ciekawi mnie co tam wtedy Hiro mu gadał, a tu.. NIC na ten temat nie było! xD nie no tak nie możnaaaa... co ty ze mną twórczysz? ;) hehe, skąd ja znam takie "zapasy z rodzeństwem"? xD hiehie btw, czemu Hiro się pytał czy dziewuchy latają za jego braciszkiem? *myśli*

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja tu za niedlugo widze jak hiro dobiera sie do brata... moze mam cos z glowa ^^? Ale czekam na taka scene *uderza sie w glowe zelazkiem* juz mi lepiej ^^ ALE I TAK COS CZUJE W POWIETRZU ! *O*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez czekam na scene gdzie Hiro cmoknie brata ale nie tak normalnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nom... ja też czekam *Q*

    OdpowiedzUsuń
  6. Przecież oni są braćmi!!! (ale skrycie też na to czekam XD)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha HIRO MÓJ IDOL! On jest wprost genialny! Nie ma w tym opowiadaniu drugiej tak zajebistej postaci! Yasuro jest słodki, Taisho.. trudno powiedzieć jaki, ale wzbudza sympatię, Kaoru jest zajebisty (bo widzę go jako Kaoru z Diru i w ogóle jest ciekawą postacią), a Hiro.. to jest dopiero gość! Ale ma kompleks młodszego brata... BratxBrat? Jestem za... Ale Taisho jest zajęty i już! Hiro weźmie sobie Kao :D albo Eizo..., ale jego nie lubię....

    ~Ariska~

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie nie nie! Na pewno nie TaishoxHiro!
    Ma być TaishoxYasuro! XD
    Jak zwykle super rozdział :3

    OdpowiedzUsuń